Siatkarki Tomasovii lepsze od Maratonu, ale outsider rozgrywek urwał im punkt.

W sobotę wyjazdowe spotkanie ligowe w ramach 12 kolejki rozegrały siatkarki TKS Tomasovia Tomaszów Lubelski, które musiały się udać do Krzeszowic, gdzie czekała ich walka o ligowe punkty z tamtejszym MKS Maraton Krzeszowice. Przed dzisiejszym spotkaniem gospodynie w ligowej tabeli zajmowały ostatnie 10 miejsce z dorobkiem, zaledwie 6 punktów, natomiast nasz zespół 3, mając w swoim dorobku 24 oczka. Już ten fakt sprawiał, że nietrudno było wskazać faworyta tego meczu i zapewne sympatycy tomaszowianek liczyli na 9 zwycięstwo w sezonie i kolejny komplet punktów. Wydawało się, że najważniejszą sprawą dla naszego zespołu było to, by nie zlekceważył swoich rywalek, choć trzeba też przyznać, iż w ostatnich latach bez względu na końcowy wynik mecze z Maratonem na wyjeździe nigdy nie były łatwe.

Sobotni pojedynek rozpoczął się dla podopiecznych Stanisława Kaniewskiego i Krzysztofa Wróbla całkiem nieźle, bo od prowadzenia 7:4. Jednak tym prowadzeniem nasze siatkarki nie cieszyły się zbyt długo, bo po chwili był już na tablicy wyników remis 7:7. Przez kolejne minuty na parkiecie trwała zacięta rywalizacja, gdzie na prowadzeniu była jedna, lub druga drużyna. Taki stan rzeczy trwał do rezultatu remisowego 16:16, gdy po stronie miejscowych na zagrywki udała się Julia Kotyła, dzięki której rywalki odskoczyły na 5 oczek przewagi 21:16 i to wystarczyło gospodyniom, by wygrać pierwszego seta 25:22.

Porażka w pierwszym secie była wprawdzie pewną niespodziewaną niespodzianką, ale w dalszym ciągu w drodze po komplet punktów wszystko było rękach tomaszowianek. Od początku drugiej odsłony gospodynie dały jednak jasno do zrozumienia, że bez walki się nie poddadzą. Dzięki temu zgromadzeni w hali widzowie oglądali z obu stron zacięty bój punkt za punkt. Gdy na tablicy wyników widniał rezultat 21:18 dla naszej drużyny, wszystko wskazywało na to, że Tomasovia dowiezie tego seta do końca bez zbędnych emocji. Tymczasem siatkarki z Krzeszowic nie tylko, że doprowadziły do remisu 22:22, ale nawet objęły prowadzenie 24:22. Na szczęście ostatnie słowo w tym secie należało do tomaszowianek, które dzięki dobrym zagrywkom kapitan zespołu Martynie Dzida zdobyły 4 punkty z rzędu, wygrywając całą partię na przewagi 26:24.

Porażka w drugim secie najwyraźniej podłamała gospodynie, które po dobrych zagrywkach Zofii Madej na początku trzeciego seta przegrywały już 5:0. Nie na wiele to się zdało, ponieważ Maraton zdołał doprowadzić do remisu 15:15. Zapowiadało to znowu emocjonującą końcówkę seta. W nim lepsze okazały się przyjezdne z Tomaszowa Lubelskiego, a główną rolę odegrała tutaj Gabriela Kostur, z której zagrywkami nie potrafiły sobie poradzić przeciwniczki. Ostatecznie trzeciego seta nasze siatkarki wygrały 25:20.

Przed czwartym setem kibice Maratonu liczyli na to, że ich drużyna będzie w stanie doprowadzić do tie-breaka, natomiast kibice naszego zespołu, mieli zupełnie inne nadzieje, czyli na zwycięstwo i zdobycie kompletu punktów. Ta odsłona rozpoczęła się od prowadzenia Maratonu 3:1, lecz podopieczne trenerów Kaniewskiego i Wróbla błyskawicznie doprowadziły do remisu 3:3. Przy kolejnym remisie 6:6 tomaszowiankom udało się odskoczyć na dwa oczka przewagi, ale przez kolejne minuty gospodynie co chwilę zmniejszały straty do jednego punktu. Przy prowadzeniu Tomasovii 17:14 chyba nawet najbardziej optymistycznie nastawieni kibice z Krzeszowic nie wierzyli, że ich zespół jeszcze wskóra coś w tym secie. Tymczasem nasze siatkarki roztrwoniły wypracowaną przewagę i po chwili był remis 17:17, a nawet na prowadzenie 21:19 wyszły miejscowe. W tym momencie o czas poprosili trenerzy naszego zespołu, ale na niewiele to się zdało, ponieważ ostatnie słowo w tym secie należało do siatkarek z Krzeszowic, które wygrały 25:23, zdobywając w meczu co najmniej punkt i doprowadzając do tie-breaka.

Od początku ostatniej partii na zazwyczaj dwupunktowym prowadzeniu były siatkarki Tomasovii, ale Maraton nie odpuszczał i ambitnie dążył do tego, by odrobić straty. Przy prowadzeniu ”niebiesko-białych” 14:11 wydawało się już, że wszystko jest rozstrzygnięte, ale ku radości miejscowych kibiców ich zespół zdołał doprowadzić do stanu 14:13. Na szczęście w ostatniej akcji przysłowiową kropkę nad ”i” postawiły tomaszowianki, wygrywając tie-breaka 15:13 i cały mecz 3:2.

Po raz kolejny okazało się to, o czym wspomnieliśmy na początku, że Krzeszowice to nie jest najłatwiejszy teren dla naszej drużyny. Z jednej strony kibice z Tomaszowa Lubelskiego liczyli na nieco więcej, czyli na komplet punktów, lecz z drugiej strony trzeba docenić ambitną postawę rywala, który postawił naszej drużynie bardzo wysokie wymagania.

MVP Meczu: Aleksandra Tabaczuk

Kolejny mecz siatkarki Tomasovii zagrają za dwa tygodnie 31 stycznia, gdy u siebie podejmą MKS Paradiso Łańcut.

Tomasovia: Kateryna Pylypenko, Katarzyna Marcyniuk, Martyna Dzida, Gabriela Kostur, Zofia Madej, Martyna Staworzyńska, Aleksandra Tabaczuk (libero) oraz Cecylia Pietruszka, Paulina Olchawa, Marta Maga