Postraszyły spadkowicza z 1 ligi!

Sezon 2026/27 zainaugurowały w sobotę siatkarki II ligowej Tomasovii, które w Krośnie zmierzyły się z miejscowymi Karpatami. Przed podopiecznymi Stanisława Kaniewskiego i Krzysztofa Wróbla stało niezwykle trudne zadanie, ponieważ rywalki to spadkowicz z I ligi, więc w rzeczy samej faworyta tego pojedynku wskazać nie było zbyt trudno.

Karpaty może i były faworytem, ale już pierwszy set pokazał, że tomaszowianki tanio skóry nie sprzedadzą. Zaczęło się od prowadzenia miejscowych różnicą trzech punktów, lecz z każdą kolejną piłką nasz zespół odrabiał straty i po kilku minutach na tablicy był remis, po 11. W dalszej fazie wynik oscylował wokół remisu, jednak przy stanie 19:18 dla miejscowych coś się zacięło w grze naszej drużyny, która straciła 6 punktów z rzędu, co oznaczało porażkę w pierwszym secie do 18. W kolejnej odsłonie przy remisie po 8 ”niebiesko-białe” zdobyły cztery punkty z rzędu i to wystarczyło do tego, by kontrolować wydarzenia na parkiecie i wygrać tego seta do 21. Zacięty był również 3 set.

Gospodynie w pewnym momencie prowadziły wprawdzie w nim już 3 punktami 13:10, ale podopieczne Stanisława Kaniewskiego i Krzysztofa Wróbla błyskawicznie odrobiły straty. Kluczowym momentem tej odsłony był moment, gdy tomaszowianki prowadząc 18:17 odskoczyły na odległość trzech oczek i to wystarczyło na wygranie seta do 21. W tym momencie stało się jasne, że nasz zespół do Tomaszowa Lubelskiego nie wróci z pustymi rękoma i dopisze do swego dorobku minimum punkt, ale jak wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenia i skoro pojawiła się szansa na pełną pulę, to trzeba było ją spróbować wykorzystać.

Czwarty set rozgrzał miejscową publiczność do czerwoności, choć konia z rzędem temu, kto się tego spodziewał. Miejscowe prowadziły już 17:11 i wszystko wskazywało na to, że tak klasowy zespół dowiezie na spokojnie seta do końca. Tymczasem Tomasovia grająca z powodu kontuzji bez swojej kapitan i ”strzelby” Martyny Dzidy, pokazała olbrzymi charakter i zdołała odrobić straty, doprowadzając do remisu 19:19. Już do końca tego seta trwała zażarta walka o każdy punkt, jednak ostatecznie górą na przewagi 27:25, były zawodniczki z Krosna.

Do rozstrzygnięcia zwycięzcy potrzebny był zatem tie-break. O końcowym wyniku zadecydował jego początek, kiedy to rywalki wyszły na prowadzenie 5:1 i tego prowadzenia nie oddały już do końca, wygrywając go do 10 i cały mecz 3:2.

Mimo porażki, a te nigdy nikogo nie cieszą, należy pochwalić nasze siatkarki, które się nie poddały i sprawiły spadkowiczowi z I ligi i to na jego terenie mnóstwo problemów. Jasne chciałoby się trzy punkty, jednak ten jeden wywalczony też trzeba szanować. Bez wątpienia taka postawa tomaszowianek jest dobrym prognostykiem przed kolejnymi spotkaniami ligowymi.

Krośnieńskie Stowarzyszenie Siatkówki Karpaty Krosno – TKS Tomasovia  3⃣-2⃣ (25:18, 21:25, 21:25, 27:25, 15:10)

Tomasovia: Katarzyna Marcyniuk-Wątorek, Cecylia Pietruszka, Gabriela Kostur, Martyna Sadowska, Martyna Staworzyńska, Zofia Madej, Aleksandra Tabaczuk (libero) oraz Paulina Olchawa, Patrycja Rykała, Klaudia Twardoch