Obywatelu, płacz i płać za śmieci

W mieście drastycznie wzrosną stawki opłat za wywóz śmieci

W Tomaszowie Lub. jedni za wywóz śmieci uczciwie płacą, inni jakby trochę mniej. Za tych drugich musi zapłacić miasto. A że dłużej tego robić nie chce, zmienia metodę naliczania opłaty za wywóz nieczystości. Będzie drożej, dużo drożej.

W 2019 r. mieszkańcy płacili za odbiór śmieci segregowanych 16 zł miesięcznie od osoby i podwójną stawkę, jeśli śmieci nie segregowali. Od 1 stycznia br. stawki wzrosły odpowiednio do 21 zł i 42 zł.

– Wy pójdziecie na święta z flagami, a my z workami na śmieci. Będą nas tysiące. W Tomaszowie jest taka bieda, że ludzi nie stać tyle płacić. Połowa emerytów nie ma nawet tysiąca emerytury – groził podczas marcowej sesji obywatel.

Burmistrz Wojciech Żukowski przyznał wówczas, że ceny wywozu śmieci są wysokie i niewątpliwie będą rosnąć, ale miał nadzieję, że uda się to zmienić. Nie udało się.

Nie sprawdziła się metoda obciążania mieszkańców za wywóz śmieci stawką kwotową od osoby mieszkającej w gospodarstwie. Według złożonych deklaracji obywateli zaczęło ubywać, powiększyła się za to znacznie ilość „produkowanych” w mieście śmieci. Niedoszacowanie kosztów odbioru odpadów sięgnęło 30 procent, a kwota, jaką miasto musiało wydać na ten cel, grubo ponad miliona złotych.

Zrównoważyć budżet

W związku z tym, że gospodarka śmieciowa, mimo założeń, nie bilansuje się, w budżecie miasta Tomaszowa dokonano przesunięć. Pod koniec listopada radni przegłosowali zmianę w uchwale z 2012 r. dotyczącej emisji obligacji komunalnych oraz określenia zasad ich zbywania, nabywania i wykupu. Ustalili przesunięcie wykupu obligacji z tego roku na 2029 rok. Z możliwością wcześniejszego wykupu. Zdaniem skarbnika miasta Grzegorza Leńczuka w ten sposób łatwiej będzie zrównoważyć budżet, przede wszystkim pokryć różnicę między tym, co płacą mieszkańcy, a tym, co wydaje na zagospodarowanie śmieci miasto.

 – Z deklaracji śmieciowych wynika, że tylko w 2020 roku miastu ubyło blisko 1000 obywateli, przybyło za to o 1000 ton odpadów. Ja wiem, dlaczego przybyło odpadów. Jesteśmy w czasie szczególnym nauczania zdalnego, wiele osób pracuje zdalnie. Ale dlaczego tyle osób ubyło, w żaden racjonalny sposób nie jesteśmy w stanie wytłumaczyć. Nie mamy żadnych instrumentów, żeby sprawdzić rzetelność składanych deklaracji. Jeżeli Jan Kowalski deklaruje, że od 1 maja w jego gospodarstwie będą mieszkały nie 4, tylko 2 osoby, to musimy to przyjąć jako informację, która jest prawdziwa – tłumaczył Wojciech Żukowski.

 – Sytuacja braku środków była wcześniej sygnalizowana. Ze względu na obecną sytuację nie podnosiliśmy jednak opłat za wywóz śmieci. Gdybyśmy to chcieli zrobić od października, to stawka wynosiłaby nie 30 zł, ale dużo więcej – mówił skarbnik Leńczuk.

Jak rozwiązać śmieciowy problem, radni mieli zdecydować na sesji tydzień później.

Jaka metoda?

Może oto właśnie narodziła się w Tomaszowie nowa świecka tradycja, że przy okazji zmiany stawek opłat głos zabierają obywatele. Tym razem Michał Starobrat i Stanisław Dzirba napisali do przewodniczącego rady list, w którym przekonywali, by radni nie wybierali metody naliczania opłat za wywóz śmieci na podstawie zużycia wody. List ten odczytano podczas sesji 4 grudnia.

Problem w tym, że – jak tłumaczył burmistrz – rada nie może wyjść poza ustawowe propozycje (4 metody) naliczania opłat. Pierwsza – od osoby w gospodarstwie się nie sprawdziła, druga – od gospodarstwa (bez względu na to, ile osób w danym gospodarstwie mieszka) też nie jest sprawiedliwa, tak jak i trzecia od liczby mkw. posesji. Pozostaje czwarta – od zużycia wody, coraz popularniejsza wśród samorządów.

Takie fakty

Na wybór metody – od liczby osób mieszkających w gospodarstwie miasto zdecydowało się w 2013 r. Wówczas zewidencjonowano 4753 tony odpadów, rok później – 6100, w 2015 – 6600, w 2018 r. – 7500 ton.

 – Mamy 2020 rok. Spada nam liczba mieszkańców (wg burmistrza tylko w 2020 r. wg deklaracji o 800 osób), a porównując rok 2019 i 2020 mamy wzrost o około tysiąc ton odpadów – tłumaczył burmistrz Żukowski.

Koszty zagospodarowania odpadów w tym roku miasto szacuje na około 5 mln zł. Od mieszkańców wpłynie ok. 3,5 mln zł. Różnicę pokryje kolejny raz budżet miasta, w tym roku w rekordowej wysokości.

 – Czy dalej mamy utrzymywać taką tendencję, że uczciwi płacą za nieuczciwych? – pytał retorycznie Wojciech Żukowski. Wyliczał, że coraz więcej miast, gdzie metoda od osoby się nie sprawdziła, przechodzi na system od zużycia wody. To możliwe jest tam, gdzie jest rozbudowany system opomiarowania.

10 zł wystarczy

Według tomaszowskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej, w 2013 r. na tzw. cele bytowe zużyto w mieście 477 467 m sześc. wody. W roku 2019 to już 497 tys. m sześc., a to oznacza wzrost o 20 tys. m sześc. wody. Szacuje się, że w roku bieżącym także wzrośnie. A jako że większość mieszkańców (blisko 100 procent) korzysta z miejskiego wodociągu, zużycie wody rejestrują wodomierze, stąd wniosek burmistrza, by taką właśnie metodę wybrać przy rozliczaniu opłaty za wywóz śmieci, tj. uzależnić ją od zużycia wody.

Po analizie zużycia wody skalkulowano, że kwota 10 zł za zużycie 1 m sześc. powinna wystarczyć na pokrycie kosztu wywozu śmieci. Burmistrz przestrzegał radnych, że mniejsza kwota oznaczałaby znów potrzebę dopłat z budżetu miasta. Mimo to Komisja Budżetu, Finansów, Rozwoju i Promocji zaproponowała kwotę 9 zł. Za przyjęciem tego wniosku głosowało 3 radnych (Jan Lisikiewicz, Józef Mazur i Dariusz Witt), od głosu wstrzymał się Jan Wiesław Buczek. Pozostałych 8 radnych głosowało przeciwko. Wniosek komisji został oddalony.

Ostatecznie radni przyjęli wysokość opłaty według propozycji burmistrza. „Za” głosowało 10 radnych. Przeciwko radny Lisikiewicz, a radny Mazur wstrzymał się od głosu.

Stawka liczona od 1 m sześc. zużytej wody wynosi więc 10 zł miesięcznie. W przypadku braku opomiarowania przyjęto średnie zużycie 3 m sześc. na osobę. Ale tylko w przypadku segregowania odpadów. Jeśli nie, opłata wyniesie dwukrotność tej kwoty.

Na początek do obliczenia średniej zużycia wody w gospodarstwie trzeba będzie przyjąć zużycie z 6 miesięcy tj. od czerwca do listopada br.

Maria Dec-Kiełb

 

źr. Kronika Tygodnia / fot: pixabay.com