Państwo PIS

Postautor: Gość » 22 lis 2017, o 19:55

Po raz pierwszy z sejmowej trybuny przedstawiciel obozu władzy zapowiedział delegalizację opozycji - Kamiński

W wieczornej sejmowej debacie w ramach pierwszego czytania prezydenckiego projektu ustawy o Sądzie Najwyższym jako pierwszy wystąpił poseł PiS Stanisław Piotrowicz. Po kilku kolejnych wystąpieniach posłów na mównicę z "wnioskiem formalnym" wszedł poseł PiS Piotr Kaleta.

- Przydałaby się przerwa - mówił Kaleta zwracając się do opozycji. - Dosyć obrażania pana posła Piotrowicza. Dosyć tego. Wy, którzy we własnych ławach poselskich macie byłego sekretarza Komitetu Centralnego będziecie obrażać człowieka, który chce wprowadzić... Mając w swoich szeregach sześciu posłów, europarlamentarzystów, którzy działali przeciwko Polsce! Was trzeba zdelegalizować! - krzyczał Kaleta.

- Ci wszyscy, którzy łudzili się, że prezydent Rzeczpospolitej stanął na straży wartości demokratycznych i dlatego zawetował ustawy - nie mieli racji - mówił w trakcie tej debaty poseł Michał Kamiński z Unii Europejskich Demokratów. - Dzisiaj widzimy bardzo wyraźnie, że nie był to spór o istotę, o wolność, o wymiar sprawiedliwości: była to po prostu personalna przepychanka. To wszystko jest konflikt w obozie władzy. Polaków mniej interesuje, kto łupi ich z wolności a bardziej: to, że z tej wolności są łupieni. Dzisiaj w Sejmie otwieramy kolejny rozdział tego zabierania Polakom demokracji - mówił poseł UED.

Kamiński, wspominając wydarzenia roku 1933 w Niemczech mówił o glajszachtowaniu rzeczywistości, której - jego zdaniem - jesteśmy świadkami.

- Świadkami tego, że chcecie wszystko pod jedną linijkę wyrównać. Ale po co jest wam Sąd Najwyższy? - grzmiał Kamiński. - Wam Sąd Najwyższy jest po to, co tutaj być może nieświadomie ujawnił pan poseł z Prawa i Sprawiedliwości. Proszę państwa: po raz pierwszy z tej trybuny przedstawiciel obozu władzy zapowiedział delegalizację opozycji. Przestańmy te słowa traktować jako żart: oni dzisiaj tutaj po raz pierwszy z trybuny sejmowej powiedzieli, że będą delegalizować opozycję. To są słowa, które tutaj padły. I po to jest potrzebny Sąd Najwyższy, bo Sąd Najwyższy, jak doskonale wiecie, rozstrzyga o ważności wyborów.

http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103085,2268 ... &a=66&c=96

Pisobolszewia krok po kroku buduje swoje państwo totalitarne ...
Na górę

Postautor: Gość » 22 lis 2017, o 20:28

Oto 5 zbędnych instytucji PiS. Powstały w celach politycznych i są doskonałymi przytuliskami dla różnych "Misiewiczów"

Wprawdzie prestiżowa Europejska Agencja ds Leków (EMA) oraz Europejski Urządu Nadzoru Bankowego (EBA) nie trafią do Polski - bo przegraliśmy z innymi państwami rywalizację o ściągnięcie tych instytucji do kraju - ale wygląda na to, że PiS ma inne priorytety. Są one "polskie i narodowe". No i oczywiście mają polityczne cele do zrealizowania.

W postępie geometrycznym albo przez pączkowanie przybywa kolejnych politycznych - ale również właśnie "polskich i narodowych" - instytucji publicznych, choć powody ich organizowania budzą wiele wątpliwości.

Zadania i kompetencje tych nowych tworów często dublują się z zadaniami i kompetencjami już istniejących podmiotów. Także intencje tworzenia kolejnych komitetów, urzędów, instytutów i fundacji nie są jasne i - jak wiele na to wskazuje - wynikają często z potrzeby politycznej chwili.

Wygląda to po prostu na organizowanie dobrze płatnych politycznych posad dla krewnych i znajomych królika, czyli różnej maści "Misiewiczów i PiSiewiczów”.

http://natemat.pl/223387,oto-5-zbednych ... li-dorobic
Na górę

Postautor: Gość » 22 lis 2017, o 20:41

Oddolny” wiec poparcia dla ministra Szyszki. Zorganizowany przez jego byłego asystenta i Lasy Państwowe

Wiec poparcia dla Jana Szyszki i jego polityki leśnej zorganizowało Stowarzyszenie Leśników i Właścicieli Lasów. Ma ono niby reprezentować m.in interesy prywatnych właścicieli lasów, ale bliżej mu do Lasów Państwowych. Jego szefem jest były asystent ministra i członek PiS, nadleśniczy z Jabłonnej.

W mediach społecznościowych od kilku dni krąży pismo, które w związku z manifestacją skierował do swoich podwładnych Konrad Tomaszewski, dyrektor Lasów Państwowych, a prywatnie – krewny Jarosława Kaczyńskiego.

Tomaszewski pisał w nim, że „powziął informacje” o planowanym zgromadzeniu i że „będzie to doskonała okazja do afirmacji polskiego modelu użytkowania zasobów przyrodniczych, zwłaszcza lasów, co ma istotne znaczenie w kontekście konfliktu wokół Puszczy Białowieskiej”.

Podkreślał, że zgromadzenie „zbiega się w czasie” z odbywającą się w Warszawie konferencją podsumowującą inwentaryzację Puszczy Białowieskiej. „W związku z powyższym uprzejmie proszę o zapewnienie pocztów sztandarowych z poszczególnych regionalnych dyrekcji Lasów Państwowych oraz zachęcenie braci leśnej do jak najszerszego udziału” – wzywał na koniec.

Dziwnym trafem w programie „oddolnie” zorganizowanego wiecu znalazły się występy Orkiestry Reprezentacyjnej Lasów Państwowych oraz przemówienia dyrektora Tomaszewskiego i ministra Szyszki.

To już kolejny taki „spontaniczny” wiec zwolenników ministra Szyszki i jego polityki. O wcześniejszych pisaliśmy we wrześniu 2017.

https://oko.press/oddolny-wiec-poparcia ... panstwowe/
Na górę

Postautor: Gość » 22 lis 2017, o 20:47

Roman S., do niedawna ulubiony ekspert TVP ds. niegodziwości banków i sądów, odpowiada przed sądem za wyłudzenie pieniędzy z banku

Roman S. był przez wiele lat jednym z ulubionych ekspertów programu Elżbiety Jaworowicz i TVP Info oraz prawicowej TV Republika. Ostatnio zasłynął mówiąc, że "laski, których nikt bzykać nie chce, idą na demonstracje". Jak ustaliło OKO.press, S. od dawna odpowiada przed sądem za oszustwo kredytowe na szkodę banku BGŻ, był też skazany za znieważenie

Od początku rządów PiS był też częstym gościem TVP Info, gdzie ostro wypowiadał się na temat wymiaru sprawiedliwości i jego patologii.

Jeszcze ostrzej krytykował banki i sądy w założonej przez Tomasza Sakiewicza i jego współpracowników prawicowej Telewizji Republika.

Jak ustaliło Oko.press, wobec Romana S. od blisko 10 lat przed stołecznym sądem toczy się proces karny, w którym w roli pokrzywdzonego występuje bank BGŻ.

Prokuratura wyliczyła, że w wyniku jego działań bank nie dostał 1,9 mln złotych z tytułu niespłaconych rat kredytowych.

Z danych na stronie Instytutu Pamięci Narodowej wynika, że w PRL był oficerem Wojskowej Służby Wewnętrznej. Od lutego 1981 roku był w „korpusie osobowym oficerów bezpieczeństwa i prewencji wojskowej w grupie dochodzeniowo – prewencyjnej”. W 1983 roku został zwolniony ze służby wojskowej. Już w wolnej Polsce, w 2010 roku, kandydował w wyborach na prezydenta kraju.

Jego przeszłość w PRL-u nie przeszkodziła TVP za czasów PiS zapraszać go jako komentatora, co wytknął prorządowej telewizji sympatyzujący z PiS historyk Sławomir Cenckiewicz.

https://oko.press/roman-s-niedawna-ulub ... dzy-banku/
Na górę

Postautor: Gość » 23 lis 2017, o 15:02

Specjalny urlop i strzelanie z prywatnej broni – to wszystko dla żołnierzy, którzy mają polować na.. dziki

Od jakiegoś czasu, w szczególności północno-wschodnie rejony Polski walczą z afrykańskim pomorem świń (ASF), który roznoszony jest przez dziki. W dodatku, liczebność dzików w polskich lasach rzeczywiście wzrosła. Rozwiązanie jest proste – część z nich trzeb odstrzelić. I mają to robić... żołnierze.

Co prawda były już pomysły, aby w ramach treningu i pomocy w ograniczaniu populacji dzików, w polowaniach udział brali ochotnicy z Wojsk Obrony Terytorialnej. Jednak to czego możemy dowiedzieć się teraz, bije poprzednią propozycję na głowę. Polować na dziki na Mazowszu mieliby... zawodowi żołnierze. Na swoim Twitterze poinformował o tym były minister obrony Tomasz Siemoniak, przedstawiając podpisane przez Szefa Sztabu SZ pismo, w którym pułkownik Ćwikliński przyznaje, że prace nad takim rozwiązaniem są prowadzone.

W odstrzale mieliby brać udział żołnierze będący jednocześnie myśliwymi, którzy na przełomie listopada i grudnia mieliby biegać po lasach za dzikami. A w dodatku z prywatnej broni i w ramach "urlopu okolicznościowego". Mówiąc krótko: żołnierze, którzy wynagradzania są z naszych wspólnych pieniędzy, mają dostać urlop po to, aby ze swoją bronią biegać po lasach i "ograniczać populację dzików".

Jeżeli komuś się wydawało, że żołnierze służą do obrony kraju i pomocy przy klęskach żywiołowych, to mu się tylko wydawało.

http://natemat.pl/223603,specjalny-urlo ... c-na-dziki
Na górę

Postautor: Gość » 23 lis 2017, o 20:29

Widzisz, jesteś durny i nie rozumiesz. Myślę, że ASF można zaliczyć do klęski żywiołowej, jak Szyszko chciał strzelać banda debili-ekologów płakała, kiedy już po prostu trzeba strzelać - następni debile rozpoczynają swój lament. Jak można być tak beznadziejnie durnym to nie jestem w stanie pojąć.
Na górę

Postautor: Gość » 29 lis 2017, o 20:16

Policjanci ujawniają polityczne rozkazy

Wraca ostry spór o niezależność wymiaru sprawiedliwości i kształt ustroju Polski, więc można spodziewać się, że wrócą też protesty przeciwko działaniom Prawa i Sprawiedliwości. A to oznacza mnóstwo trudnych zadań dla policjantów, którzy jak nigdy wcześniej w III RP wykorzystywani są przez władzę do zleceń czysto politycznych. Jak radzą sobie z ich wypełnianiem i co podpowiadają tym, naprzeciw których staną z rozkazu "dobrej zmiany"? O tym rozmawiamy z dwoma funkcjonariuszami, którym z "dobrą zmianą" nie po drodze.

Mówi się, że najbardziej kontrowersyjne zadania są dziś wykonywane rękami młodych funkcjonariuszy, którzy wręcz się do tego garną z wdzięczności za podwyżki. To prawda?

Marcin*, funkcjonariusz z Warszawy: Ja mam 28 lat, służę drugi rok, a od pół roku rozglądam się z całych sił za nowym zawodem, bo krew się we mnie gotuje, jak widzę to, co się dzieje. To nie są żadne "najbardziej kontrowersyjne zadania", jak powiedziałeś. Mówimy o działaniach, które często są po prostu niegodne.
Niegodne munduru i niegodne przyzwoitego człowieka. I bzdurą jest, że młodzi wykonują je jakoś bardziej ochoczo. My może po prostu częściej milczymy, bo nie mamy jak się wychylać. A przecież sami sobie konkretnych zadań nie zlecamy. Sami z siebie nie wymyślamy działań skrojonych na przypodobanie się "dobrozmianowym" komendantom. To się dzieje na innym szczeblu.

Co masz dokładnie na myśli mówiąc o "niegodnych" działaniach?

Przede wszystkim to, jak traktowani są ludzie protestujący przeciwko władzy. Oczywiście nie znajdziecie na to żadnego dokumentu, który mógłby wyciec, ale powszechnie znany prikaz z bardzo wysoka jest taki, by wszystko, co "rusza władzę", było traktowane ostro. Jak to usłyszałem przed 11 listopada, "z pełnym rozmachem". Tylko na pałki jest stanowczy ban, bo wiadomo, że to będzie źle wyglądało.

Myślisz, że tym dziewczynom z Greenpeace po akcji w Lasach Państwowych to grzebali w dup... i [***]... tak sami z siebie? Myślisz, iż jakieś tam przyrodniczki z NGO-sów serio podejrzewali, że są jak jakaś patola kibolska? I bez jaj, że takie są standardowe procedury! Po prostu było ciśnienie, więc normalnych ludzi szmacili, jak patolę. Wiesz po co?

Żeby się rozniosło i wystraszyło innych...?

Dokładnie! Przecież wiadomo, że od takich ludzi to wszystko się poniesie do opinii publicznej. Chodzi więc o to, żeby zanim ktoś pójdzie pod Sejm, do Dudy, czy na jakąś miesięcznicę, dwa razy pomyślał o tym, co usłyszał od zatrzymanych wcześniej. No i to szarpanie się z ludźmi z białymi różami. Wiesz, jakie to było przejmujące? Ja byłem tam, jak Władysław Frasyniuka zgarniali. Na miejscu go nie zauważyłem, ale jak się do wiedziałem, że on tam był, to aż mnie taki dreszcz wstydu przeszedł.

Jest chyba jednak spora grupa policjantów, która tego oporu nie stawia i chętnie polityczne rozkazy wykonuje?

Na pewno jest ona spora, ale chyba nadal nie jest to większość. Moim zdaniem, problemem nie jest wiek i zarobki, tylko ośmielenie pewnych ludzi w policji. Takiego najgorszego elementu. Zwróć uwagę, że obok tego upolitycznienia idzie też niespotykana dotąd fala jakichś dramatycznych nadużyć. Wychodzą co chwila jakieś głupie tortury kolejne, albo gwałty na komendach. Może to przypadek, ale ja mam wrażenie, że po prostu źli ludzie poczuli się teraz pewniej.

http://natemat.pl/223741,policjanci-uja ... nie-cofnie
Na górę

Postautor: Gość » 29 lis 2017, o 20:27

Obywatelu! W sądzie, w starciu z kimkolwiek powiązanym z PiS, nie będziesz miał szans!

Sądy zostaną absolutnie upolitycznione. PiS chce dać Zbigniewowi Ziobrze możliwość wybierania sędziów. Zwykły obywatel w starciu, w sądzie z politykiem PiS nie będzie miał już żadnych szans.

Posłowie partii rządzącej zaproponowali, aby członków Krajowej Rady Sądownictwa mogli zgłaszać prokuratorzy Zbigniewa Ziobro. Jest to nie tylko łamaniem Konstytucji, ale przede wszystkim praw człowieka.

Ziobro dostaje nieograniczoną władzę, z początku podporządkowując sobie całą prokuraturę i robiąc z siebie Prokuratora Genralnego. Później posłowie partii rządzącej przegłosowali ustawę, zgodnie z którą dali Ministrowi Sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze prawo do arbitralnego wskazywania prezesów i wiceprezesów sądów. A teraz jeszcze będzie mógł sobie wybierać sędziów!

Na podstawie przepisu dot. wyboru prezesów sądów zaczęła się czystka w sądach. Z dziwnych powodów żona prokuratora Święczkowskiego, kolegi Ziobry, byłego radnego i posła PiS została prezesem Sądu Rejonowego w Sosnowcu. Teraz szef resortu sprawiedliwości odwołał trzech prezesów krakowskich sądów, gdzie za dwa dni odbędzie się rozprawa odwoławcza w sprawie śmierci ojca ministra. Dziś proponują, aby prokuratorzy i oddelegowani do MS sędziowie mają wybierać sędziów.

To jest skandal! Przepisy są tworzone pod sprawy członków PiS. W kampanii wyborczej obiecywali, że sądy będą sprawiedliwsze, że sprawy będą szybciej rozstrzygane. A tymczasem wszystkie zmiany mają na celu upolitycznienie sądów. Dodając do tego fakt, że Prezydent ułaskawia kolegów z partii matki, mamy do czynienia z absolutnym łamaniem praw obywatelskich.

Chcę, aby dziś każdy obywatel wiedział: Proszę Państwa, PiS Was oszukał! Jeśli ktokolwiek z Państwa będzie chciał domagać się swoich praw przed sądem, a będzie się sądził z wójtem z PiSu (a będzie ich coraz więcej, bo zmieniają ordynację wyborczą pod siebie) lub z jakimś politykiem z PiS czy jego rodziną, to taka osoba będzie musiała zmierzyć się nie tylko z pisowskim wójtem, ale i z pisowskim prokuratorem oraz pisowskim sądem. Sami odpowiedzcie kto w tym starciu wygra...

http://kingagajewska.natemat.pl/224067, ... mial-szans
Na górę

Postautor: Gość » 29 lis 2017, o 20:41

Normalność wg PiS

Sięgnąłem czym prędzej zatem do ostatniej korespondencji z ZUS, by zobaczyć jaka będzie moja emerytura i jak będzie rosła z każdym następnym rokiem pracy. Dowiedziałem się z niej, że jeśli przestanę odprowadzać składki dzisiaj, to przechodząc na emeryturę otrzymam miesięczne świadczenie w wysokości 231,46 zł, zaś jeśli będę płacił dalej w tym samym tempie to moje świadczenie podskoczy aż do 792,29 zł. A te obliczenia dotyczyły podniesionego wieku emerytalnego – 67 lat. Następna korespondencja jaką otrzymam będzie prezentowała jeszcze bardziej śmieszne cyfry.

Tymczasem emerytura minimalna to 1000 zł i tyle dostanę niezależnie od tego ile uzbieram na subkontach ZUS. Najrozsądniejszą decyzją z mojej strony jest zatem zaprzestanie składkowania jak tylko osiągnę uprawnienia do emerytury minimalnej i jak najwcześniejsze przejście na emeryturę. Z prostych obliczeń wynika bowiem, że żeby dostać choć choćby złotówkę ponad minimalny 1000 zł musiałbym pracować do 71. roku życia – a i tak dostałbym poniżej 1080 zł. Zresztą przy tym poziomie emerytur dodatkowy rok pracy, by dostać około 80 zł więcej miesięcznie nie wydaje się warty zachodu.

Problem w tym, że w mojej sytuacji jest 75% osób urodzonych po 1975 roku – nie opłaca się im składkować, bo dostaną i tak co najwyżej minimalną emeryturę. Co więcej dziś wciąż przechodzą na emeryturę osoby objęte starym systemem emerytalnym, w którym ilość wpłaconych składek nie przekłada się na wysokość emerytury.
Polacy nie są ciemnym ludem i liczyć potrafią, dlatego po obniżeniu wieku emerytalnego zaczęli masowo zgłaszać się do ZUS po swoje świadczenia – choćby najniższe. Dlatego liczba wniosków przekroczyła szacunki rządku – a do końca roku został jeszcze miesiąc. W tym roku można się spodziewać nawet pół miliona nowych emerytów. Koszty budżetowe zatem będą znacznie większe niż planowane.

Oczywiście ten niski poziom emerytur nie jest winą posła Andzela, czy szerzej PiS. To efekt spadającej dzietności – zjawiska kulturowego, które obserwujemy w całym świecie rozwiniętym, a u nas już od lat 50. XX wieku. I nic tu nie zmienił program 500+. Wzrost liczy urodzeń, czy dzietności nawet z poziomu 1,15 do 1,35 dziecka na kobietę może wyglądać obiecująco, ale po pierwsze te dzieci zaczną składkować za jakieś ćwierć wieku, a problem emerytalny mamy już dziś, po drugie zaś, to drgnięcie oznacza, że tempo zmniejszania się liczby osób w kolejnych pokoleniach będzie wynosiło nie -43% tylko -33% – czyli niewiele to zmienia.

Problem finansowania systemów emerytalnych jest znany całemu światu rozwiniętemu i bogate kraje Zachodu próbują sobie z nim radzić. Wygląda na to, że są tu tylko dwa w miarę skuteczne sposoby: wspieranie imigracji i podnoszenie wieku emerytalnego. Poseł Andzel z kolegami robi wszystko by żadnego z tych sposobów w Polsce nie zastosować.

Polska – kraj do niedawna gościnny i otwarty pod wpływem propagandy PiS stał się ksenofobiczny. Podczas Marszu Niepodległości pojawiają się transparenty, których nie powstydziłaby się NSDAP, narasta liczba pobić cudzoziemców, z Internetu wylewa się fala nienawiści wobec obcych, a rzecznik jednej z prominentnych dziś organizacji nazywa się „separatystą rasowym”.

Jeśli zaś chodzi o wiek emerytalny jesteśmy jedynym krajem w Europie, który wiek emerytalny obniża – wszystkie inne go podnoszą. Obecnie nasz wiek emerytalny kobiet jest najniższy w Europie. A może nasze problemy demograficzne są mniejsze niż innych? Otóż wręcz przeciwnie – nie licząc Rosji i Ukrainy, nasza sytuacja jest najgorsza. To może jesteśmy tak bogaci, że możemy sobie na to pozwolić? Tu odpowiedź jest chyba też oczywista. Nikogo nie zastanawia fakt, że bogaty Niemiec musi „tyrać do śmierci”, a wiek emerytalny niedawno podniesiony ma jeszcze rosnąć – za to biednego Polaka stać żeby przejść na emeryturę w wieku 60/65 lat?

Prezent jakim jest obniżenie wieku emerytalnego nie został opłacony z pieniędzy posła Andzela, czy innych posłów PiS. To zdrenowanie portfeli naszych dzieci i jest to dren zapuszczony bardzo głęboko. Podatki będą musiały rosnąć i to w sposób galopujący. Młodzi będą mieli zaś prostą metodę obrony – wyjechać z Polski. I tak Polska zostanie krajem emerytów pobierających głodowe (jeśli jakiekolwiek) emerytury, gdzie na najprostsze procedury medyczne trzeba będzie czekać latami.

Ostatnie 25 lat było czasem nadzwyczajnego rozwoju Polski. Naszym wspólnym wysiłkiem podźwignęliśmy się ze statusu kraju biednego do pozycji istotnego gracza na arenie europejskiej, zadziwiającego swoimi wynikami gospodarczymi. Normalnie ta część Europy była biednym zaściankiem. To jest właśnie normalność jaką przywraca nam PiS. Nie wiem tylko czy jest się czym chwalić.

http://kasprowicz.liberte.pl/normalnosc-wg-pis/
Na górę

Postautor: Gość » 29 lis 2017, o 20:44

Obrazek
Na górę

Postautor: Gość » 5 gru 2017, o 20:08

Jak dotąd policja nie ustaliła tożsamości osób, które niosły rasistowskie hasła na marszu narodowców 11 listopada. Mimo że od marszu minęły ponad trzy tygodnie, nie opublikowała też wizerunków sprawców z prośbą o pomoc w ich identyfikacji. Niespełna rok wcześniej, po grudniowych ulicznych demonstracjach przed Sejmem, policja po niecałym tygodniu opublikowała zdjęcia demonstrantów z sugestią, że są to osoby podejrzane o naruszenie prawa.

Prokuratura i policja nadal przeglądają nagrania i zbierają materiały dowodowe w sprawie propagowania nienawiści na listopadowym marszu. Mimo upływu 25 dni, nie udało im się ustalić tożsamości osób, które głosiły hasła rasistowskie.

"Europa będzie biała albo bezludna", "czysta krew, czysty umysł" – między innymi takie stwierdzenia pojawiły się 11 listopada na ulicach stolicy. Na swoich stronach internetowych przyznały się do nich radykalne ugrupowania, a w mediach społecznościowych można znaleźć zdjęcia, na których widać, kto i jakie hasła głosił w czasie marszu.

Przypomnijmy, że po demonstracjach przed Sejmem w grudniu 2016 roku, w których uczestnicy protestowali przeciw aktualnej władzy, prokuratura rozpoczęła śledztwo trzy dni po wydarzeniu, czyli potrzebowała na decyzję trzykrotnie więcej czasu niż w sprawie antyrządowej demonstracji.

20 dni po grudniowych demonstracjach przed Sejmem na stronie Komendy Stołecznej Policji opublikowano prośbę o pomoc w identyfikacji osób biorących udział w tym zgromadzeniu. Policja pokazała wizerunki najpierw trzech (5 stycznia) , a w następnych dniach kilkudziesięciu demonstrantów. Były opatrzone komunikatem: "nieznane jak dotąd osoby naruszyły porządek prawny".

Skoro w przypadku obu zgromadzeń ulicznych policja na polecenie prokuratury prowadziła lub prowadzi postępowanie w sprawie domniemanego naruszenia prawa, to dlaczego nie stosuje podobnych metod w zbliżonych terminach?

https://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje ... 48045.html

Tak działa państwo PIS ...
Na górę

Postautor: Gość » 5 gru 2017, o 20:20

“Ordo Iuris” triumfuje: “Nie są już dostarczane przesyłki z farmakologicznymi środkami aborcyjnymi”. Religijny fanatyzm i państwo policyjne razem zablokowały pocztę

"Ordo Iuris" twierdzi, że ich wytyczne dla prokuratorów ws. przestępstwa nakłaniania do aborcji pozwoliło na zablokowanie przesyłek z antykoncepcją awaryjną i zestawami do aborcji farmakologicznej. Pomogła ustawa inwigilacyjna PiS, która pozwala służbom śledzić aktywność w internecie. I przesyłki znikają, nawet nie wiadomo gdzie i jak

Przesyłki po prostu przestały istnieć. Teraz wiadomo, dlaczego. Zaczęło się od tego, że prokuratura zamówila u Ordo Iuris ekspertyzę prawną…

Od października 2017 roku zagraniczne przesyłki z antykoncepcją awaryjną i zestawami do aborcji farmakologicznej nie trafiają do Polek. Jak już pisało OKO.press, sprawa dotyczy setek przekazów pocztowych wysyłanych z kilku krajów (Chiny, Indie, czy Bangladesz). Przesyłki nie zostały nawet zarejestrowane przez Pocztę Polską, a to oznacza, że nie można namierzyć, gdzie się znajdują.

Poczta Polska zaprzeczyła, że nie dochowuje tajemnicy korespondencji weryfikując zawartość przesyłek. O dopuszczeniu przesyłki do obrotu pocztowego na terenie Polski decyduje Urząd Celno-Skarbowy. Wszystkie przesyłki nadchodzące spoza Unii Europejskiej przedstawiane są do kontroli celnej”.

OKO.press zapytało 23 listopada Mazowiecki Urząd Celno-Skarbowy, który jako pierwszy przyjmuje zagraniczne paczki w sortowni Węzeł WER Warszawa. Urząd milczy, być może u uwagi na nawał pracy w kontrolowaniu przesyłek.

Tuż po publikacji OKO.press na temat zaginionych przesyłek dziennikarka „Polityki” Ewa Siedlecka napisała, że
służby mogą tu działać na podstawie wprowadzonej 6 lutego 2016 roku ustawy inwigilacyjnej. Ułatwiła im bowiem dostęp do danych internetowych.

W jakich sytuacjach można bez wiedzy internautów śledzić ich aktywność w sieci? Przepisy mówią o „zapobieganiu lub wykrywaniu przestępstw albo w celu ratowania życia lub zdrowia ludzkiego bądź wsparcia działań poszukiwawczych lub ratowniczych (to dotyczy Policji – red.), i w celu realizacji ustawowych zadań, np. działalności analitycznej (to dotyczy CBA)”.

Fundacja Panoptykon alarmowała, że przepisy są zbyt ogólne, a sformułowanie takie jak „przeciwdziałanie przestępstwom” może prowadzić do nadużyć i gromadzenia danych na zapas.

Zgodnie z interpretacją „Ordo Iuris” wysyłanie przesyłek może być interpretowane jako przestępstwo nakłaniania do aborcji.

I choć jak zaznacza Ewa Siedlecka, oskarżenie nadawców przesyłek raczej nie wchodzi w grę, to dostęp kobiet do antykoncepcji awaryjnej i aborcji farmakologicznej został zablokowany.

„A jeżeli mamy do czynienia z przestępstwem nadużycia władzy, to i tak nie ma jak tego udowodnić, bo służby nie muszą się tłumaczyć z inwigilacji internetu” – pisze Siedlecka.

https://oko.press/ordo-iuris-triumfuje- ... ly-poczte/

Jakie kolejne ograniczenia naszych wolności obywatelskich zaserwują nam katoliccy fanatycy i pisobolszewicy ?
Na górę

Postautor: Gość » 6 gru 2017, o 14:42

Będziesz mówił władzy, co robisz po pracy

Urzędnicy, sędziowie, prokuratorzy, strażacy będą mieli obowiązek informować, że należą np. do organizacji zrzeszającej osoby z depresją, osoby homoseksualne albo obywateli krytycznych wobec władzy.
Za ustawą o jawności życia publicznego stoją służby – Mariusz Kamiński, minister koordynator służb specjalnych, i jego zastępca Maciej Wąsik. Nowe prawo poszerza m.in. zakres obowiązku składania oświadczeń majątkowych. Po zmianach będą je musieli składać nie tylko parlamentarzyści, kluczowi urzędnicy, sędziowie czy prokuratorzy, ale też np. egzaminatorzy na prawo jazdy, lekarze orzecznicy ZUS i strażacy.

http://wyborcza.pl/7,75398,22740880,bed ... pracy.html

Oto, co nam nowego szykuje reżim ...
Na górę

Postautor: Gość » 6 gru 2017, o 14:49

Będziesz mówił władzy, co robisz po pracy

Urzędnicy, sędziowie, prokuratorzy, strażacy będą mieli obowiązek informować, że należą np. do organizacji zrzeszającej osoby z depresją, osoby homoseksualne albo obywateli krytycznych wobec władzy.
Za ustawą o jawności życia publicznego stoją służby – Mariusz Kamiński, minister koordynator służb specjalnych, i jego zastępca Maciej Wąsik. Nowe prawo poszerza m.in. zakres obowiązku składania oświadczeń majątkowych. Po zmianach będą je musieli składać nie tylko parlamentarzyści, kluczowi urzędnicy, sędziowie czy prokuratorzy, ale też np. egzaminatorzy na prawo jazdy, lekarze orzecznicy ZUS i strażacy.

http://wyborcza.pl/7,75398,22740880,bed ... pracy.html

Oto, co nam nowego szykuje reżim ...

Gdyby to był reżim już dawno by ciebie namierzyli i zapukali o szóstej rano. :lol: :lol: :lol: Jak Wyborcza wskaże przepis w którym jest obowiązek informowania o obywatelach krytycznych wobec władzy to może jeden raz będzie wiarygodna
Na górę

Postautor: Gość » 21 gru 2017, o 14:06

52 razy próbowała zostać sędzią. Po ponad roku została prezesem

Nowa prezes Sądu Rejonowego w Wałbrzychu sędzią została dopiero w lutym 2016 roku. Udało jej się to dopiero po 52. próbie. Wcześniej aż 51 razy bez powodzenia startowała w konkursach. O sprawie pisze "Gazeta Wyborcza". 18 grudnia do Sądu Rejonowego w Wałbrzychu przyszedł faks z Ministerstwa Sprawiedliwości. Z niego prezes Aleksandra Abramowska-Podlińska dowiedziała się, że nie będzie dłużej szefować wałbrzyskiemu sądowi. Choć jej kadencja dobiec końca miała dopiero w listopadzie 2018 roku. Wiadomo, że w wiadomości z ministerstwa nie było uzasadnienia decyzji. Sukces po 52 próbach.

Nową prezes sądu została Magdalena Mroczkowska. Jak pisze "Gazeta Wyborcza", decyzja o nominacji wywołała zdumienie w środowisku sędziowskim. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że sędzia Mroczkowska ma niewielkie doświadczenie. Jak ustalił dziennik, sędzią została dopiero w lutym 2016 roku. Pracę zaczynała w Sądzie Rejonowym Warszawa-Mokotów, później orzekała we wrocławskich sądach, a od początku 2017 roku w wydziale cywilnym wałbrzyskiej jednostki. Jednak nie to ma najbardziej szokować sędziów. Jak ustaliła "Gazeta Wyborcza", największe wątpliwości budzi to, że przez 10 lat sędziowskiej asystentury Mroczkowska 51 razy podchodziła do konkursu na sędziego. Tak wynika z informacji Krajowej Rady Sądownictwa. Konkurs zakończył się sukcesem dopiero za 52. razem.

Udział w konkursach nikogo nie dziwi. Bez tego nie da się zostać sędzią. Niektórzy podchodzą do nich kilkakrotnie. - Faktycznie słyszeliśmy, że nowa pani prezes startowała w kilku konkursach. Już samo to, biorąc pod uwagę stanowisko, jakie objęła, jest dość zastanawiające. Ale nie mieliśmy pojęcia, że chodziło o kilkadziesiąt prób. Dobrze, że siedzę, bo chyba bym się po tej informacji przewrócił - powiedział "GW" anonimowo jeden z wałbrzyskich sędziów. (http://www.tvn24.pl)

Tak wygląda kariera w państwie PIS ...
Na górę


Wróć do „Polityka krajowa i zagraniczna”