Madki

Wszelkie sprawy związane z Tomaszowem i jego okolicami.

Madki

Postautor: Gość » 13 sie 2019, o 08:52

Dzień dobry, jestem matką 10 latki oraz nauczycielką z 15 letnim stażem w publicznym przedszkolu. Jestem przerażona, tak na poważnie. Czym? Właściwie kim? Otóż rodzicami(czyt. niepracujacymi "madkami") , którzy w piękne słoneczne dni zadają sobie wiele trudu, aby wstać wcześnie rano, wyszykować miłość swojego życia, czyli ich osobiste kochane dzieciątko i prowadzą je do dyżurujacego przedszkola, zostawiają na cały dzień w nagrzanych salach, a same idą na zasłużony odpoczynek, na pogaduszki z koleżanką itp.., po kilku godzinach pojawiają się z pytaniem "czy zjadło? " bo przecież nie będą gotować specjalnie! O nic więcej nie pytają, bo po co? Co robiło, czy się dobrze czuje, czy jest zmęczone, czy nauczyło się czegoś nowego? To jest nie ważne! I idą trzy kroki przodem zapatrzone w ekrany smartfonów przeglądając nowe posty... A dziecko... no jest gdzieś tam z tyłu... idzie.... coś tam mówi... nieważne. I tak mija dzień za dniem, ze smartfonem w ręku i dzieckiem gdzieś tam... Nawet fajnie, że jest ten dzieciak bo jeszcze 500+ wpadnie. O jeszcze trzeba kilka ładnych fotek wstawić w ładnych modnych ubrankach, które znalazły godzinami przeglądając na chińskich stronach... I mam wrażenie, że ja znam te dzieci lepiej niż one same. Mówią mi, że są niegrzeczne... ja się pytam kiedy? Bo nie zauważyłam... Może wtedy gdy się nudzą? Bo w przedszkolu są cudowne, ciekawe świata, zabawne, rozmowne... Trzeba tylko usiąść z nimi, odłożyć telefon i posłuchać co mają ciekawego do opowiedzenia, iść na spacer i poznawać świat, tam nie ma nudy! Mogłabym tak pisać i pisać..., ale mam od dzisiaj urlop, a moja 10 latka czeka na mnie, idziemy zrywać śliwki... będzie ciasto śliwkowe do kawy i deser po obiedzie.... fajnie się przy tym gada...

Re: Madki

Postautor: Gość » 13 sie 2019, o 09:31

Dużo jest w tym racji co Pani piszę.Sam jestem ojcem i z racji wykonywanej pracy częściej zdarza mi się przebywać z dzieckiem niż żonie bo zazwyczaj to ja dobieram dziecko z przedszkola po pracy w czasie gdy mama pracuje do godzin wieczornych.Widzę co się dzieje na placach zabaw,w sklepach to jakaś masakra... Z racji że pojawiam się w tych miejscach sam z dzieckiem to oprócz pilnowania dziecka mam czas na obserwację gdyż po prostu nie rozmawiam z mamusiami i widzę jak wygodne się stają. Często jest tak że gdy dziecko wchodzi na ślizgawkę,drabinki czy inne wyższe urządzenia na placu zabaw to mamusie nie widzą że dziecko może spaść,złamać rękę itp. siedzą plotkują bądź są tak pochłonięci rozmową czy zabawą telefonem że nie zauważają niebezpieczeństwa.Samemu parę razy zdarzyło mi się ,,asekurować,, obce dziecko przy zabawie na drabinkach,ślizgawce gdy w tym czasie mamusia nawet nie widziała że dziecko mogło spać.To samo jest w sklepach.. wiadome dziecko jest ciekawe świata często czegoś dotyka,ucieka rodzicowi między towary w sklepie a takie mamusie pochłonięte zakupami nie widzą tego że dziecko może coś uszkodzić.Niektórym wydaję się że wystarczy powiedzieć nie ruszaj tego załatwi sprawę i dalej taki rodzic już nie patrzy co dziecko robi.Kiedyś byłem świadkiem sytuacji gdzie około 3-4 letnie dziecko chodziło samo po galerii i jedna z Pań ze sklepu wyszła zapytać gdzie są rodzice,dziecko oczywiście nie wiedziało i zaczeło się poszukiwanie,po chwili z jednych ze sklepów z odzieżą wychodzi mamusia i mówi ,,przecież mówiłam CI żebyś nigdzie nie szedł,, No sorry bardzo... mamusia wymaga od dziecka w takim wieku by rozumiało to i owo a mamusia sama nie rozumie że trzeba lepiej dziecka pilnować.Mnie już nic nie z dziwi,ostatnio wracam z pracy a koło galerii idzie para(może 20 latków)ona wysoko w ciąży,trzymający się za ręce,on typowy dresik szczuplutki krótkie spodenki,buty najeczki,kaszkietówka,nerka przepasana przez ramie a w ręku głośnik bluetooth i nap...rza hip hop na całą parę a ten się buja i podśpiewuje tzn:,,rapuje,,. Typowy Sebix. Widząc to zwątpiłem w przyszłość kolejnego pokolenia skoro już te które się ,,rozmnaża,, jest tak debilne.
Pozdrawiam

Re: Madki

Postautor: Gość » 13 sie 2019, o 12:49

Zgadzam się w całej rozciągłości... Ja zauważyłem jeszcze coś. A mianowicie brak angażowania przez rodziców sowich dorastających dzieci do drobnych prac domowych. Uważam, że czternastoletni chłopiec poradzi sobie z podlewaniem i koszeniem trawy z karmieniem psa i wprowadzaniem go na spacer i innym tego typu domowych obowiązkach. A synek ma obowiązek pojechać na obóz sportowy ( A zwłaszcza , że za darmo) ale to stary lata z kosiarką a szczyl siedzi na balkonie.
Takie zachowanie oddala dzieci od rodziców... Nawet przy drobnych placach domowych z mamą lub tatą nawiązują się bardzo mocne więzi między nimi.To jest wyjątkowy czas ale szybko mija.

Re: Madki

Postautor: Orety » 13 sie 2019, o 15:52

Madki a w szkole Misie tzn. mi sie należy, bo mam dziecko.

Re: Madki

Postautor: klient » 15 sie 2019, o 09:40

BRAK ZAINTERESOWANIA,BEZSTRESOWE WYCHOWANIE..myślę że najpierw trzeba wychować rodziców bo co można pomyśleć o takiej sytuacji...Często widzę w sklepach jak dzieci biegaja po sklepach,przekładają towary a już szlag mnie trafia jak w sklepie mięsnym czy lodziarniach te ,,mamine pociechy" ,,jeżdżą" rączkami po witrynach,przyklejają buzie - mama stoi i nie reaguje,ekspedientka robi miny,ja przewracam oczami..Czasami sam zwróce uwagę bo to przecież trzeba zaraz wytrzeć po wyjściu takich klientów.Ciekawi mnie czy mamusia też nie reaguje jak jej pociecha zaraz po sprzątaniu wszystko dotyka i maże :?:

Re: Madki

Postautor: Gość » wczoraj, o 09:29

Pozwólcie dzieciom być dziećmi.

Re: Madki

Postautor: Gość » wczoraj, o 11:22

Dzieciom się nie dziwię, trzeba zacząć od rodziców.Ja zwracam uwagę dzieciom i nie patrzę na to,że mamusia czy babcia krzywo patrzy, tez miałam dzieci, teraz wnuki i wiedziały jak sie mają zachowywać. Kiedyś nawet mamusia powiedziała,że za głośno krzyknęłam i dziecko może się przestraszyć ale po pytaniu dlaczego sama nie zareagowała,powiedziała,że mówiła ale dziecko nie posłuchało...więc jednak skoro rodzice nie wychowują to róbmy to, bo niedługo strach będzie wyjść na miasto a bezstresowe będą rządzić

Re: Madki

Postautor: Gość » wczoraj, o 12:16

Dzieciom się nie dziwię, trzeba zacząć od rodziców.Ja zwracam uwagę dzieciom i nie patrzę na to,że mamusia czy babcia krzywo patrzy, tez miałam dzieci, teraz wnuki i wiedziały jak sie mają zachowywać. Kiedyś nawet mamusia powiedziała,że za głośno krzyknęłam i dziecko może się przestraszyć ale po pytaniu dlaczego sama nie zareagowała,powiedziała,że mówiła ale dziecko nie posłuchało...więc jednak skoro rodzice nie wychowują to róbmy to, bo niedługo strach będzie wyjść na miasto a bezstresowe będą rządzić
Wszystkich tych co są przeciwko biciu dziecka należało by zapytać czy sami byli bezstresowo wychowywani i jak to wpłyneło na ich dorosłe życie. Zapewne ponad 95% odpowie że zdarzyło się dostać klapsa,pasem,kijem,kablem,bądź miało karę w postaci zakazu,staniu w kącie,pisaniu po kilkaset razy przeprosin itp. Patrząc wstecz należało by się teraz zastanowić i pomyśleć czy jako dziecko mieliśmy szacunek do osób starszych,co sobą reprezentowaliśmy,jak zachowywaliśmy się gdy rodzice oczekiwali od nas kultury,jaki mieliśmy szacunek do religii. Ostatecznie teraz zestawmy to z teraźniejszymi czasami,erą bezstresowego wychowania,erą internetu.Czy w dobie cyfryzacji i otaczającego nas kiczu i społecznych dewiacji chcemy wychowywać nasze dziecko lekką ręką,tłumacząc tylko tego nie wolno bądź tamtego?Dziecko takie zapewne nie będzie czuć respektu przed rodzicem,nie wspominając o szacunku w późniejszych latach co może powodować i generować problemy w relacjach gdyż dziecko będzie straszyć czy to rodzica czy nauczyciela wizytą u psychologa (znam już teraz takie przypadki gdzie dzieci to wykorzystują) jeżeli mu czegoś zabronimy.Nie można też popadać ze skrajności w skrajność,trzeba dużo dzieciom tłumaczyć ale być i stanowczym,wyznaczać granice czasem siłą fizyczną bądź karami.

Re: Madki

Postautor: Gość » wczoraj, o 13:01

Dzień dobry, jestem matką 10 latki oraz nauczycielką z 15 letnim stażem w publicznym przedszkolu. Jestem przerażona, tak na poważnie. Czym? Właściwie kim? Otóż rodzicami(czyt. niepracujacymi "madkami") , którzy w piękne słoneczne dni zadają sobie wiele trudu, aby wstać wcześnie rano, wyszykować miłość swojego życia, czyli ich osobiste kochane dzieciątko i prowadzą je do dyżurujacego przedszkola, zostawiają na cały dzień w nagrzanych salach, a same idą na zasłużony odpoczynek, na pogaduszki z koleżanką itp.., po kilku godzinach pojawiają się z pytaniem "czy zjadło? " bo przecież nie będą gotować specjalnie! O nic więcej nie pytają, bo po co? Co robiło, czy się dobrze czuje, czy jest zmęczone, czy nauczyło się czegoś nowego? To jest nie ważne! I idą trzy kroki przodem zapatrzone w ekrany smartfonów przeglądając nowe posty... A dziecko... no jest gdzieś tam z tyłu... idzie.... coś tam mówi... nieważne. I tak mija dzień za dniem, ze smartfonem w ręku i dzieckiem gdzieś tam... Nawet fajnie, że jest ten dzieciak bo jeszcze 500+ wpadnie. O jeszcze trzeba kilka ładnych fotek wstawić w ładnych modnych ubrankach, które znalazły godzinami przeglądając na chińskich stronach... I mam wrażenie, że ja znam te dzieci lepiej niż one same. Mówią mi, że są niegrzeczne... ja się pytam kiedy? Bo nie zauważyłam... Może wtedy gdy się nudzą? Bo w przedszkolu są cudowne, ciekawe świata, zabawne, rozmowne... Trzeba tylko usiąść z nimi, odłożyć telefon i posłuchać co mają ciekawego do opowiedzenia, iść na spacer i poznawać świat, tam nie ma nudy! Mogłabym tak pisać i pisać..., ale mam od dzisiaj urlop, a moja 10 latka czeka na mnie, idziemy zrywać śliwki... będzie ciasto śliwkowe do kawy i deser po obiedzie.... fajnie się przy tym gada...
Matko i córko ile błędów. Jak ty kobieto maturę zdałaś?

Re: Madki

Postautor: Gość » wczoraj, o 20:01

Dzień dobry, jestem matką 10 latki oraz nauczycielką z 15 letnim stażem w publicznym przedszkolu. Jestem przerażona, tak na poważnie. Czym? Właściwie kim? Otóż rodzicami(czyt. niepracujacymi "madkami") , którzy w piękne słoneczne dni zadają sobie wiele trudu, aby wstać wcześnie rano, wyszykować miłość swojego życia, czyli ich osobiste kochane dzieciątko i prowadzą je do dyżurujacego przedszkola, zostawiają na cały dzień w nagrzanych salach, a same idą na zasłużony odpoczynek, na pogaduszki z koleżanką itp.., po kilku godzinach pojawiają się z pytaniem "czy zjadło? " bo przecież nie będą gotować specjalnie! O nic więcej nie pytają, bo po co? Co robiło, czy się dobrze czuje, czy jest zmęczone, czy nauczyło się czegoś nowego? To jest nie ważne! I idą trzy kroki przodem zapatrzone w ekrany smartfonów przeglądając nowe posty... A dziecko... no jest gdzieś tam z tyłu... idzie.... coś tam mówi... nieważne. I tak mija dzień za dniem, ze smartfonem w ręku i dzieckiem gdzieś tam... Nawet fajnie, że jest ten dzieciak bo jeszcze 500+ wpadnie. O jeszcze trzeba kilka ładnych fotek wstawić w ładnych modnych ubrankach, które znalazły godzinami przeglądając na chińskich stronach... I mam wrażenie, że ja znam te dzieci lepiej niż one same. Mówią mi, że są niegrzeczne... ja się pytam kiedy? Bo nie zauważyłam... Może wtedy gdy się nudzą? Bo w przedszkolu są cudowne, ciekawe świata, zabawne, rozmowne... Trzeba tylko usiąść z nimi, odłożyć telefon i posłuchać co mają ciekawego do opowiedzenia, iść na spacer i poznawać świat, tam nie ma nudy! Mogłabym tak pisać i pisać..., ale mam od dzisiaj urlop, a moja 10 latka czeka na mnie, idziemy zrywać śliwki... będzie ciasto śliwkowe do kawy i deser po obiedzie.... fajnie się przy tym gada...
Matko i córko ile błędów. Jak ty kobieto maturę zdałaś?
daj na wstrzymanie,za kilkanaście dni będziesz mógł/a się wykazać w sprawdzaniu błędów :lol:


Wróć do „Miasto, mieszkańcy, problemy...”