Wołyń Zdradzony

Postautor: Gość » 24 paź 2019, o 19:57

Książka Pawła Zychowicza „Wołyń Zdradzony, czyli jak dowództwo AK porzuciło Polaków na pastwę UPA” została wycofana z konkursu na Książkę Historyczną Roku. Bez wiedzy jury decyzję podjęły trzy z czterech instytucji organizujących konkurs – TVP, Polskie Radio i NCK. Książka Zychowicza prowadziła w głosowaniu czytelników.

https://kresy.pl/wydarzenia/polska/woly ... czna-roku/
Na górę

Postautor: Gość » 24 paź 2019, o 19:58

Według członka jury, historyka Sławomira Cenckiewicza, czwarty z organizatorów konkursu – IPN – nie miał z tym nic wspólnego, podobnie jak on i część członków jury. Cenckiewicz zapowiedział na twitterze, że w proteście odejdzie z jury konkursu Książka Historyczna Roku.
Na górę

Postautor: Gość » 24 paź 2019, o 20:02

W obecnej Polsce jest to narracja akowska. Narracja, której podstawowymi elementami jest, po pierwsze, kult Armii Krajowej (skądinąd ozdrowieńczo wpływający na naszą narodową świadomość). A po drugie – uznanie (znów: słusznie) Związku Radzieckiego za takiego samego jak III Rzeszę wroga niepodległej Polski.

Otóż oba te elementy zupełnie bezpośrednio szkodziły i szkodzą szerszemu podniesieniu sprawy wołyńskiej.

Między innymi dlatego, że wyłoniłoby się wtedy pytanie, co dowództwo AK zrobiło, by mordowanych przez Ukraińców Polaków ratować. A dla narracji akowskiej nie jest to pytanie wygodne.

Bo zrobiło niewiele. W 1943 roku pomoc podziemia z Generalnego Gubernatorstwa dla Wołynia była, użyjmy tu eufemizmu, niewielka. Kompletnie nieproporcjonalna do skali ludobójstwa, któremu wołyńscy Polacy byli poddawani.

W 1944 roku lwowscy endecy postulowali, by w obliczu zagrożenia fizyczną eksterminacją zmienić priorytety – z przygotowań do akcji „Burza” (walki z Niemcami w celu wymuszenia na ZSRR uznania rządu londyńskiego i „ryskich” granic) na samoobronę przed UPA. Ich propozycje zostały przez dowództwo AK odrzucone.

To są kwestie delikatne, potencjalnie niebezpieczne dla mitu AK. Nie sprzyja to przesadnemu podnoszeniu sprawy ofiar Wołynia.

https://www.salon24.pl/u/p-skwiecinski/ ... -pamietamy
Na górę

Postautor: Gość » 24 paź 2019, o 20:13

Mówiąc brutalnie, AK nie była przeciwnikiem dla uzbrojonego w najnowocześniejszą broń Wehrmachtu. Ale była za to bardzo poważnym przeciwnikiem dla ukraińskich nacjonalistów z UPA.

Dlaczego więc tego nie zrealizowano?

Oficerowie Komendy Głównej AK uprawiali tak zwane wishfull thinking. Czyli – chciejstwo. Próbowali zrealizować cel nierealny i zaniedbali cel realny. Powinni mieli mieć odwagę spojrzeć w oczy faktom. Gdy rozpoczęły się mordy na Polakach na Wołyniu, szalone plany powstańcze powinny były natychmiast trafić do kosza. Należało rzucić wszystko i pędzić na ratunek rodakom. Niestety – postąpiono inaczej. Działania 27 Dywizji Wołyńskiej to ostatni akt tragedii wołyńskich Polaków.

Dlaczego?

Każdemu polskiemu patriocie, gdy czyta o działaniach tej jednostki, serce musi krwawić. Z tego biednego, skrwawionego Wołynia, Armii Krajowej udało się wyciągnąć jeszcze 6,5 tysiąca dzielnych patriotów. To jak wykorzystano tych ludzi woła o pomstę do nieba.

Jak?

W momencie podjęcia walki z Niemcami w ramach "Burzy" - rozpoczyna się gehenna. 27 Dywizja została po prostu przez Niemców zmiażdżona. Ta młodzież została rzucona pod Kowel, gdzie musiała toczyć regularne, frontowe boje z liniowymi oddziałami Wehrmachtu i Waffen SS. Została pobita i dostała się w okrążenie. Ci chłopcy byli bombardowani, ostrzeliwani, tropieni. Tonęli w bagnach Wołynia, ginęli od tyfusu. Niemiecki pociąg pancerny zmasakrował Dywizję na torach pod Jagodzinem, żołnierze potopili się podczas dramatycznej przeprawy przez Prypeć… Jeden wielki koszmar.

https://wiadomosci.dziennik.pl/historia ... iemcy.html
Na górę

Postautor: Gość » 24 paź 2019, o 20:15

"...Nie ma żadnej różnicy między ludobójcą niemieckim, sowieckim a ukraińskim, tym bardziej nie mogą zrozumieć relatywizowania zbrodni i dzielenia ofiar na te „lepsze” zastrzelone niemiecką czy sowiecką kulą i te „gorsze” zatłuczone banderowską siekierą..."
Na górę

Postautor: Gość » 24 paź 2019, o 20:19

Dla środowisk wołyńskich moja książka jest ważna, bo to oddanie im głosu — mówi Zychowicz. — Oni również oddawali głos na moją książkę, cieszyli się, mówili mi, że zostali wysłuchani. Teraz, jak się okazuje, napluto im w twarz, bo książka według moich adwersarzy jest niezgodna z patriotyczną poprawnością.

https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onec ... ku/m6bgdfp
Na górę

Postautor: Gość » 24 paź 2019, o 20:27

Moim zdaniem, bezczynność Komendy Głównej Armii Krajowej wobec ludobójstwa Polaków na Wołyniu trzeba kreślić mianem hańby. Wychodzę z założenia, że obowiązkiem wojska jest obrona obywateli. Koncepcja Armii Krajowej, że w ramach Akcji "Burza" i współpracy z Sowietami przeciwko Niemcom uda się uratować dla Polski Wołyń, była nierealna. To była mrzonka. Natomiast realnym celem była pomoc tym nieszczęsnym ludziom mordowanym przez banderowców. To leżało w możliwościach Armii Krajowej.

Już same rzezie dokonywane przez banderowców i podpuszczonych przez nich ukraińskich chłopów na Wołyniu były dla Polaków wystarczająca tragedią. Tymczasem kolejną był fakt, że pomocy musieli szukać od dwóch śmiertelnych wrogów Polski: Niemców i Sowietów. Zacznijmy od Niemców, bo to pod ich władaniem w czasie banderowskiego ludobójstwa znajdował się Wołyń. W książce przypomniana jest scena z filmu "Wołyń", gdzie uciekająca przed chcącymi ją zamordować ukraińskimi chłopami bohaterka, wbiega w oddział maszerujących niemieckich żołnierzy, którzy tutaj "robią" prawie za oenzetowskie Błękitne Hełmy. Czy rzeczywiście miały miejsce takie sytuacje, czy ta scena może jednak jest odrobinę przesadzona?

- Oczywiście, że takie sytuacje miały miejsce i są opisane w wielu źródłach, zarówno we wspomnieniach i relacjach ocalałych z ludobójstwa na Wołyniu, jak i w dokumentach Polskiego Państwa Podziemnego. Powiem tak: tonący brzytwy się chwyta. W sytuacji, gdy ukraińscy nacjonaliści wspomagani przez uzbrojonych w kosy i widły ukraińskich chłopów, całkowicie bezkarnie wyrzynali polskie wioski, bez żadnej reakcji Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej, to siłą rzeczy doprowadzeni do rozpaczy Polacy, którzy chcieli żyć, musieli szukać pomocy gdzieś indziej. Znajdowali ją u wrogów. W częściach Wołynia, gdzie działały silne oddziały partyzantki sowieckiej, Polacy szukali obrońców i sprzymierzeńców w Sowietach. W innych częściach Wołynia Polacy pomocy szukali u Niemców. Nie robili tego jednak z miłości do Hitlera czy Stalina. Po prostu chcieli przeżyć. Nie można więc mieć o to do nich pretensji.


Czytaj więcej na https://nowahistoria.interia.pl/aktualn ... gn=firefox
Na górę


Postautor: Gość » 24 paź 2019, o 20:42

Decyzja o wycofaniu z konkursu historycznego książki "Wołyń zdradzony" nie została uzgodniona z Instytutem Pamięci Narodowej – czytamy w oświadczeniu IPN.

https://www.dorzeczy.pl/kraj/118398/jes ... wicza.html
Na górę

Postautor: Gość » 24 paź 2019, o 20:52

"Ludność czuje się opuszczona przez polskie czynniki rządowe – czytamy w meldunku lwowskiego podziemia z 22 lutego 1944 roku. – Pominięcie sprawy wołyńskiej lub zbywanie jej krótkimi wzmiankami przez oficjalną prasę podziemną sprawia wrażenie, że polskie władze tylko wtedy interesują się mordowaniem Polaków, jeśli mordercami są Niemcy. Gdy chodzi o Ukraińców, uważa się wiadomości o mordach najpierw za niesprawdzone, a wreszcie zrzuca się winę na wszystkich z wyjątkiem oczywiście głównych sprawców: nacjonalistów ukraińskich z OUN na czele. Tak patrzy na to tutejsze społeczeństwo".

Widać brak opieki nad polską ludnością, brak organizacji – czytamy w tym dokumencie, zachowanym w Archiwum Akt Nowych. – Nie wiem, na co liczą czynniki kierujące w Warszawie, uważając ratowanie życia przed pewną śmiercią za panikę. Nie mogę w tej sprawie zabierać głosu, ale mimo wszystko wydaje mi się, że w sprawie ludności polskiej na Wołyniu coś nie było w porządku z naszej strony, że można było zająć się ludnością polską, obronić ją lub wywieźć na zachód. Skoro jesteśmy za słabi, aby zorganizować obronę ludności przed jej wytępieniem, dozwólmy przynajmniej, by sama ratowała swoje życie. Gdy będą ludzie, ziemię można odzyskać na nowo, ale ludzi się nie wskrzesi. Stanowisko zabraniające ewakuacji może być komentowane jako akt rozpaczy. Zginęło tyle – niech ginie reszta.

https://ksiazki.wp.pl/piotr-zychowicz-d ... 608612993a
Na górę

Postautor: Gość » 25 paź 2019, o 07:45

Przedmiotem konfliktu między delegatem a komendantem nie było więc to, czy chronić Polaków, ale jak ich chronić. Autor tej książki przychyla się do opinii, że racja leżała po stronie Kazimierza Banacha. Formowanie oddziałów partyzanckich na terenie Wołynia było palącą koniecznością. Jak wcześniej napisałem, należało to zrobić już na początku roku. A nie czekać – jak pułkownik Bąbiński – aż banderowcy wyrżną dziesiątki tysięcy Polaków. I puszczą z dymem pół polskiego Wołynia.

Oddziały te nie mogły jednak osłabiać baz samoobrony, lecz winny być dla nich uzupełnieniem i wsparciem. Znaleźć w nich powinni się wszyscy konspiratorzy z miast Wołynia, a także młodzi mężczyźni ze spalonych wiosek, którzy na skutek bierności AK zaciągnęli się do sowieckiej partyzantki i niemieckiej policji. Powtórzmy to jeszcze raz: akcja Armii Krajowej była po prostu potwornie spóźniona.

http://www.wykop.pl/ramka/5035685/piotr ... a-wolyniu/
Na górę

Postautor: Gość » 25 paź 2019, o 08:53

"Prof. Sławomir Cenckiewicz ujawnia szokujące kulisy intrygi wymierzonej w "Wołyń Zdradzony". Okazuje się, że były dwie próby usunięcia mojej książki.

Pierwsza została podjęta we wtorek na poziomie jury, ale zakończyła się fiaskiem. Książkę próbowali utrącić Piotr Gontarczyk, co mnie nie dziwi, i Piotr Semka.

Mój redakcyjny kolega... Co za dwulicowość. Wstyd i dramat."


https://www.facebook.com/14441507458545 ... 565928659/
Na górę

Postautor: Gość » 25 paź 2019, o 08:58

Konkurs można uznać za zakończony. Po utrąceniu jednej z książek w trakcie głosowania internautów żaden szanujący się historyk, o ile rzeczywiście jest niezależny, nagrody raczej nie przyjmie. Szkoda, że nadgorliwość niektórych decydentów zniszczyła tak piękną inicjatywę, jaką był, przynajmniej do tej pory, ten konkurs.

sakowicz-Zaleski
@IsakowiczZalesk
· 18 godz.

Znów zadecydował telefon z jakiejś ambasady? To pokazuje, że wieści o "przełomie" w relacjach #Polska-#Ukraina były tylko przedwyborczą ściemą. Książkę @PiotrZychowicz przeczytałem, nie ze wszystkim się zgadzam, ale jest ona b. ważna.


Katarzyna Jarkiewicz
@Ignatianum
O książkach się debatuje, dyskutuje, można je krytykować, ale wyrzucanie ich z prestiżowego konkursu to skandal, jakich mało. Jaki sygnał dociera do autorów? Piszcie tylko poprawne politycznie czy społecznie dzieła, inaczej won z przestrzeni społecznej


Konkurs można uznać za zakończony. Po utrąceniu jednej z książek w trakcie głosowania internautów żaden szanujący się historyk, o ile rzeczywiście jest niezależny, nagrody raczej nie przyjmie. Szkoda, że nadgorliwość niektórych decydentów zniszczyła tak piękną inicjatywę, jaką był, przynajmniej do tej pory, ten konkurs.

Czytaj więcej na https://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/isak ... ign=chrome
Na górę

Postautor: Jeremiah » 25 paź 2019, o 09:14

"...Niestety przywódcy AK i rząd w Londynie woleli bawić się w politykę niż zatroszczyć się o własnych rodaków. Co do „wychwalania Niemców”. Kompletna bzdura, autor przedstawił kilka przykładów gdy Niemcy wstrząśnięci brutalnością UPO-wców próbowali zaprowadzić porządek w swojej strefie (żadne państwo nie toleruje zbrojnych sił które nie jest podporządkowane ich rozkazom) i gdy dowódcy Wermachtu (często Austriacy) w odruchu człowieczeństwa ratowali kobiety i dzieci.
Jakie wychwalanie Niemców?.."
Na górę

Postautor: Gość » 25 paź 2019, o 09:32

Zgodnie ze swoją zapowiedzią Sławomir Cenckiewicz ujawnił w czwartek w mediach społecznościowych kulisy „hucpy”, jak nazwał wykluczenie z konkursu książek Zychowicza i Studnickiego. Wznowienie pracy Władysława Studnickiego „Wobec nadchodzącej drugiej wojny światowej” startowało w kategorii „wydawnictwo źródłowe”. W książce tej wydrukowanej wiosną 1939 roku Studnicki z niebywałą dokładnością przewidział katastrofalne skutki nadchodzącej wojny Polski z Niemcami.

Praca nie trafiła do księgarń – sanacyjne władze skonfiskowały cały jej nakład.


https://kresy.pl/wydarzenia/polska/cenc ... zdradzony/

Rafał A. Ziemkiewicz


@R_A_Ziemkiewicz


"Od dawna wiem, że to grupa (PIS) rekonstrukcyjna Sanacji, ale nie sądziłem, że aż do takich szczegółów."
Na górę


Wróć do „Polityka krajowa i zagraniczna”