Państwo PIS

Odpowiedz


To pytanie jest elementem zabezpieczającym przed automatycznym zamieszczaniem postów.
Emotikony
:shock: :? 8) :lol: :x :P :oops: :cry: :evil: :twisted: :roll: :!: :?: :idea: :arrow: :| :panzielony:

BBCode włączony
[Img] włączony
[Flash] wyłączony
[URL] włączony
Emotikony włączone

Przegląd tematu
   

Rozwiń widok Przegląd tematu: Państwo PIS

Re: Państwo PIS

Post autor: Gość » 26 sie 2019, o 18:39

I kogo to? :P PIS wygra z 45% poparciem. Po co się produkujesz?

Re: Państwo PIS

Post autor: Gość » 26 sie 2019, o 15:28

Miało być lepiej, jest gorzej. Zmieniony przez PiS wymiar sprawiedliwości działa najwolniej od lat

W tle afery w resorcie Zbigniewa Ziobry ukazało się ciekawe zestawienie, które pokazuje, jak długo Polacy muszą czekać na rozpatrzenie sprawy w sądzie. Okazało się, że wbrew obietnicom PiS "zreformowany" wymiar sprawiedliwości działa jeszcze wolniej niż poprzednio.

Ujawniła to ekonomistka Alicja Defratyka na swojej stronie internetowej ciekaweliczby.pl. Defratyka zestawiła w tabeli średni czas trwania postępowań w sądach różnych instancji w latach od 2011 do 2018.

Wniosek? Średni czas postępowania sądowego wynosił ogółem 5,4 miesiąca w 2018 i był dłuższy o 1,3 miesiąca od średniego czasu postępowania sądowego w 2011 – mówi Defratyka. Jak ujawniła ekonomistka, w tym samym czasie w sądach rejonowych czas postępowań wydłużył się o 1,3 miesiąca, a w sądach okręgowych o 1,2 miesiąca.

https://natemat.pl/282559,reforma-sadow ... -wydluzyly

Tzw. reforma polegała na czystce personalnej i podporządkowaniu sądownictwa politykom partii rządzącej.

Re: Państwo PIS

Post autor: Gość » 25 sie 2019, o 16:04

Ośmiornica wypłynęła na powierzchnię

Ośmiornica, która starała się trzymać w głębokim cieniu, nieoczekiwanie dla samej siebie wypłynęła na światło dzienne. Wszyscy ją zobaczyli – i już nie zapomną tego widoku.

Czy ktoś jeszcze ma wątpliwości dotyczące mafijno-gangsterskiej natury systemu budowanego przez PiS? Do niedawna szefowie rządzącej ferajny odwoływali się do sądów i oskarżali ludzi, którzy odważyli się napisać o państwie mafijnym czy o zorganizowanej grupie przestępczej. Los ten spotkał publicystę Wojciech Czuchnowskiego z „Gazety Wyborczej” i prof. Wojciecha Sadurskiego z UW. Czy teraz, po zdemaskowaniu gangu działającego w ministerstwie sprawiedliwości, rządząca sitwa będzie jeszcze miała czelność oskarżać swych krytyków?

Zeznania skruszonej hejterki Emi wydobyły na światło dzienne to, co miało pozostać w ukryciu – opinia publiczna zobaczyła, jak ramiona ośmiornicy oplatają instytucje państwa, prorządowe media i tę część środowiska sędziów, która pomaga władzom niszczyć niezależność wymiaru sprawiedliwości. Widzimy, że żołnierzami gangu są urzędnicy ministerialni, awansowani przez Zbigniewa Ziobrę sędziowie, publicyści rządowych i wspierających rząd mediów. Ta siatka tworzy cały układ, działający w sposób skoordynowany i zaplanowany. Niewątpliwie ma też ośrodek dyspozycyjny, skąd płyną polecenia, instrukcje i wytyczne. W rozmowie z Emi Łukasz Piebiak wyraźnie mówił o „szefie”.

Afera wyraźnie zaskoczyła obóz władzy. Rządzący nie byli na nią przygotowani, nie mieli zawczasu sformułowanych odpowiedzi, nie skoordynowali reakcji. Stąd to paniczne, bezładne miotanie się. Najpierw próbowali opowiadać, że sprawa stanowi dowód na to, jak poważnym problemem jest hejt w internecie – ale zaraz potem wyrzucili z ministerstwa Łukasza Piebiaka oraz sędziego Jakuba Iwańca. Cały czas jednak próbują wmówić opinii publicznej: „Polacy, nic się nie stało!”. Ot, pokłócili się sędziowie z sędziami, taka wojenka w środowisku „kasty” – bo tego właśnie słowa używają członkowie gangu, gdy mówią o niezawisłych i odważnych sędziach.

Udający dziennikarzy funkcjonariusze aparatu propagandowego dwoją się i troją, by zamazać prawdziwy obraz sytuacji i by zainteresować opinię publiczną innymi tematami. Trudno się dziwić – walczą wszak o ocalenie własnej skóry. Żołnierze Kurskiego czy Karnowskich doskonale zdają sobie sprawę, że gdy ich mocodawcy i protektorzy stracą władzę, oni sami też wpadną w kłopoty.

Sam Ziobro, swoim zwyczajem, usiłuje uciec do przodu, zapowiadając przyjęcie przepisów regulujących aktywność sędziów w internecie. To jego stały numer – przy każdej aferze mówi, że przygotuje odpowiednią ustawę, która wprowadzi nowe restrykcje, i zachowuje się tak, jakby to do niego należało uzdrowienie sytuacji. Jakby to nie on był odpowiedzialny za aferę. To też znana metoda, od niepamiętnych czasów stosowana przez cwaniaków wszelkiego autoramentu, którzy krzyczą „łap złodzieja!” i pokazują w drugą stronę, by odwrócić uwagę od siebie.

Miejmy nadzieję, że tym razem już ten numer nie przejdzie. Mafijna natura dobrej zmiany ujawniła się w pełnej krasie i trudno będzie sprawić, by opinia publiczna zapomniała, co zobaczyła.

https://koduj24.pl/osmiornica-wyplynela ... ierzchnie/

Re: Państwo PIS

Post autor: Gość » 21 sie 2019, o 20:24

Siedlecka: „Za dobro nie karzemy”. Decyduje interes PiS, nie prawo

W aferze farmy trolli wokół Ministerstwa Sprawiedliwości po raz kolejny widać, że w państwie PiS woluntaryzm zastąpił prawo. Jak w PRL-u: o tym, jak zareagują organy: kontrolne, ścigania, wymiaru sprawiedliwości, decyduje kierownictwo rządzącej partii, czyli wola polityczna.

Symbolem działania woluntaryzmu jest zdanie wypowiedziane przez byłego [od wczoraj] wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka do hejterki „Emilii”: „Za dobro nie karzemy”. Tyle że należałoby do niego dodać: „chyba że nam się to [karanie] opłaci”.

Po publikacji Onetu szambo wybiło i wiceminister Piebiak dostał polecenie podania się do dymisji, co posłusznie wykonał. Wydał przy tym oświadczenie, że poświęca się dla sprawy – dobra reformy wymiaru sprawiedliwości, że padł ofiarą hejtu i rozliczy się z potwarcami w sądzie. Premier Morawiecki zapowiedział, że to „kończy sprawę”.

Można to odczytać jako sygnał dla partyjnego kolegi Jana Nowaka, postawionego na czele Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO), że ma się nie przejmować zarzutem ujawniania przez ministra Piebiaka danych osobowych sędziów.

I dla prokuratury – że prowadzonego „postępowania wyjaśniającego” w sprawie wycieku danych z Ministerstwa Sprawiedliwości ma nie traktować poważnie.

Prokuratura Zbigniewa Ziobry to potrafi, co pokazała trwającym ponad pół roku „postępowaniem wyjaśniającym” w sprawie doniesienia austriackiego dewelopera Gerarda Birgfellnera o oszustwie, jakiego miał na jego szkodę dokonać Jarosław Kaczyński.

I nie interesując się z urzędu wyznaniami Marka Falenty, że współdziałał z PiS-em przy nagrywaniu polityków w restauracjach (nota bene ta współpraca przypomina współpracę „Emilii” z resortem sprawiedliwości przy hejtowaniu sędziów).

I że ma działać w tej sprawie podobnie niespiesznie, jak w sprawie afery KNF, w której Marek Chrzanowski, nominat PiS w KNF, szantażował, możliwe, że w porozumieniu innymi funkcjonariuszami z PiS, bankiera Leszka Czarneckiego przejęciem jego banku „za złotówkę”.

Dymisja Piebiaka „kończy sprawę” na razie. Bo jeśli okaże się, że zrobiła ona wrażenie na opinii publicznej i dla dobra Partii należy Piebiaka rozliczyć – UODO i prokuratura dostaną polecenie działania. „Państwo zareaguje z całą surowością” i Piebiak dostanie zarzuty nadużycia władzy przez ujawnienie danych osobowych sędziów i podżeganie do stalkingu.

Podobne zarzuty dostanie też sędzia Jakub Iwaniec, który – na razie – został odwołany z delegacji do Ministerstwa Sprawiedliwości po ujawnieniu przez Onet jego korespondencji z „Emilią”. W tej korespondencji podżegał ją też do stalkingu i podawał prywatne dane partnerki prezesa Iustitii Krystiana Markiewicza, jego rzekomej kochanki, jej męża oraz informacje o kilkuletnim synu Markiewicza.

W państwie PiS jest „oczywistą oczywistością”, że o tym, co się z kim stanie, nie decyduje prawo, tylko wola rządzących.

https://oko.press/siedlecka-o-aferze-piebiaka/

Re: Państwo PIS

Post autor: Gość » 20 sie 2019, o 20:00

Taka odpowiedź Niemców na żądania PiS była kwestią czasu. Padło pytanie o granice i utracone ziemie

Kiedy politycy PiS zaczęli grać tematem reparacji wojennych, wielu ostrzegało, że kwestią czasu będzie taka odpowiedź Niemców, jakiej nikt w Polsce nie chciałby usłyszeć. Ten moment właśnie nadszedł. Jedna z najbardziej renomowanych za Odrą redakcji opublikowała tekst, w którym przypomina, że jeśli Polacy chcą podważać powojenne ustalenia, to Niemcy mogą zapytać o swe utracone terytoria.

Jak już kiedyś informowaliśmy w naTemat.pl, absolutnie ostatnią szansę na realne domaganie się niemieckich pieniędzy Polacy utracili 12 września 1990 roku, gdy w Moskwie sygnowano tzw. Traktat 2+4. Jak wskazują ekspertyzy prawników Bundestagu, tego dnia utraciły moc wszystkie ewentualne powojenne roszczenia wobec narodu niemieckiego.

Rząd PiS postanowił jednak wszystko to podważyć twierdzeniem, iż o zrzeczeniu się reparacji decydowały władze komunistycznej Polski, więc w dzisiejszych czasach nie ma to znaczenia. Za Odrą taką narrację długo pomijano milczeniem i nie sięgano po najpoważniejszy kontrargument. Aż do teraz.

Sven Felix Kellerhoff swój tekst podsumowuje bowiem stwierdzeniem, że uznanie dotychczasowych ustaleń za nieważne "podważyłoby całą reorganizację Europy po II wojnie światowej". Dalej padają słowa, których w Polsce nikt nie chciałby zapewne usłyszeć.

"Jeśli wielokrotne zrzeczenie się reperacji przez polskie rządy nie powinno mieć zastosowania – na jakiej podstawie nadal obowiązywałoby przesunięcie Polski na Zachód, na przez wieki bezsprzecznie niemieckie terytoria, takie jak Prusy Wschodnie i Śląsk?" – pyta niemiecki publicysta.

https://natemat.pl/282009,niemcy-o-zada ... ice-polski

Tak to jest, jak podważa się legalność istnienia Polski Rzeczpospolitej Ludowej i jej władz. Każdy kij ma dwa końce, pisobolszewicy.

Re: Państwo PIS

Post autor: Gość » 8 sie 2019, o 22:36

Kuchciński odszedł, prywatne państwo PiS pozostało

Przeprowadzając operację wyrzucenia z sań Marka Kuchcińskiego, żeby opinia publiczna miała się czym pożywić i nie pobiegła za saniami pytając o kolejnych ich pasażerów, Jarosław Kaczyński odwołał się do wojny politycznej, kulturowej, cywilizacyjnej, którą sam wywołał.

Jest to trwająca co najmniej od 2010 roku wojna pomiędzy „pisowskim ludem” i resztą Polaków, nazywaną przez samego Kaczyńskiego i jego propagandystów różnie: „drugi sort”, „lemingi i leminżki”, „łże elity”.

W tej wojnie „nasze przekręty” są usprawiedliwione przez „ich przekręty”, „nasze łamanie prawa” przez „ich łamanie prawa”, „nasze uwłaszczenia na publicznym majątku” przez „ich uwłaszczenia”. Zgodnie z logiką tej wojny, która dostarczyła słynnego „pisowskiego teflonu”, po to, by osłonić prywatne podróże krewnych i znajomych Marszałka Sejmu za gigantyczne publiczne pieniądze, Jarosław Kaczyński użył lotów Donalda Tuska z Warszawy do Gdańska.

......................

Sam Kuchciński został odcięty za późno, aby nie wypłynęła sprawa Stanisława Piotrowicza, który vipowskiego samolotu używał, „żeby przywieźć lekarstwo dla żony”. Czy sprawa Zdzisława Krasnodębskiego, który rządowym samolotem, za nasze pieniądze, podróżował wraz z żoną na partyjną, propagandową imprezę PiS. Trzeba jeszcze dodać do tego rozbrajającą swoją szczerością deklarację Marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego, który na pytanie posła Platformy Obywatelskiej Cezarego Tomczyka o jego podróże odpowiedział bezczelnie: „członkowie mojej rodziny w czasie oficjalnej wizyty na Węgrzech byli członkami delegacji”. Nie tylko żona czy córka, ale nawet wnuki Karczewskiego jako „członkowie delegacji” to nowy poziom „państwa-rodziny” w wykonaniu PiS.

Mimo wyrzucenia z sań Kuchcińskiego podbrzusze PiS-owskiej prywaty jest miękkie i wciąż nieosłonięte. Nagrody, premie, miliony ze spółek skarbu państwa, a teraz prywatne podróże coraz bardziej rozbudowanych rodzin za państwowe pieniądze... to wszystko powraca, bo powracać musi. Każda władza demoralizuje, a władza coraz bardziej autorytarna, coraz mniej regulowana przez Konstytucję i prawo - demoralizuje szybciej i głębiej.

https://www.newsweek.pl/opinie/marszale ... is/wvecwbg

Re: Państwo PIS

Post autor: Gość » 6 sie 2019, o 22:17

Kaczyński dobierając kadry chyba robi jakiś konkurs na łganie. Kto bardziej kłamie tym wyżej siada.
No coś ty. To by musiał Tuska zrobić premierem

Re: Państwo PIS

Post autor: Gość » 6 sie 2019, o 22:15

Kaczyński dobierając kadry chyba robi jakiś konkurs na łganie. Kto bardziej kłamie tym wyżej siada.

Re: Państwo PIS

Post autor: Gość » 6 sie 2019, o 20:05

Lot żony Marka Kuchcińskiego był wcześniej zamówiony. Wbrew słowom marszałka z konferencji

Jak wynika z dokumentów, do których dotarł portal tvn24.pl, szefowa gabinetu Marka Kuchcińskiego złożyła w lutym korektę zapotrzebowania lotów i zamówiła rejs, z którego miała skorzystać żona marszałka Sejmu. To zaprzecza słowom polityka, który zapewniał, że lot "nie był zamawiany".

W poniedziałek wyszła na jaw informacja, że w jednym wypadku samolotem rządowym podróżował nie Marek Kuchciński, ale jego żona - Dorota. Marszałek Sejmu zapewniał jednak, że nie był to lot specjalnie dla niej zamówiony.

- Po tym, jak opuściłem pokład samolotu w Rzeszowie, samolot zgodnie z planem musiał wrócić do Warszawy. Lot ten nie posiadał także statusu HEAD - poinformował polityk. Zapewnił, że w ramach pokrycia kosztów tego lotu, które Ministerstwo Obrony Narodowej wyliczyło na 28 tys. złotych, przekaże taką kwotę na Fundusz Modernizacji Sił Zbrojnych.

Tymczasem portal tvn24.pl dotarł do dokumentów, z których wynika, że lot żony Marka Kuchcińskiego został wcześniej zamówiony.

Lot żony marszałka odbył się 13 lutego 2019 roku. Dzień wcześniej, 12 lutego, szefowa gabinetu Marka Kuchcińskiego wysłała korektę zapotrzebowania lotów na najbliższe dwa dni, podczas których marszałek Sejmu miał odbyć dwie podróże - z Warszawy do Rzeszowa (13 lutego) i z Rzeszowa do Warszawy (14 lutego).

"Korekta dotyczy dodatkowego lotu w dniu 13.02.2019 r. z Rzeszowa do Warszawy - lot bez statusu HEAD" - podkreślono w dokumencie. Wynika z niego, że jedynym pasażerem tego dodatkowe lotu była Dorota Kuchcińska, która 13 lutego pokonała rządowym Gulfstreamem trasę z Rzeszowa do Warszawy. Podróż ta zajęła 45 minut.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... =BoxOpLink

Dlaczego łgarstwa pisobolszewika mnie nie dziwią ?

Re: Państwo PIS

Post autor: Gość » 6 sie 2019, o 14:05

Kaczyński stworzył państwo, w którym władza nie rozróżnia spraw państwowych od prywatnych

Ta władza nie rozumie, czym są sprawy publiczne, a czym sprawy prywatne. Spora część komentatorów spodziewała się odwołania marszałka Kuchcińskiego wzorem europejskich demokracji parlamentarnych, w których dymisję składali już ministrowie za prywatny zakup rządową kartą kredytową, ale było to typowe wołanie na puszczy – pisze w nowym felietonie dla naTemat.pl Jacek Liberski.

Sprawa pana marszałka nie jest tylko jego sprawą, ale całej partii. Pan marszałek jest bowiem symbolem tejże władzy i nie jest czymś nadzwyczajnym w tym środowisku. Marszałek Kuchciński umyślił sobie, że będzie Marszałkiem Wielkim Koronnym. Ten sposób poruszania się po Sejmie w towarzystwie Straży Marszałkowskiej, oddawanie honorów szablą, bizantyjskie zwyczaje i życie w luksusie to charakterystyczne elementy, na które podatne są osoby mające poczucie niskiej wartości. Władza deprawuje, ale władza całkowita deprawuje w dwójnasób.


Zachowanie marszałka Kuchcińskiego, a nade wszystko jego oświadczenie, świadczą o tym dobitnie. Pan marszałek nie widzi niczego złego w tym, co się stało. Pan marszałek uważa, że, jak krzyczała w Sejmie premier Szydło, to wszystko im się należy! To jest ów model władzy żywcem przejęty z lat 1945-89, gdy komunistyczni kacykowie dorywali się do władzy głównie po to, aby dowartościować własne ego. Tu jest wypisz – wymaluj podobnie.

PiS i jego zwolennicy uwielbiają porównywać się do ośmiu lat rządów PO/PSL, jakby zupełnie zapomnieli, że PiS doszedł do władzy na hasłach umiaru, pokory i naprawy państwa. Jeśli Platforma miała swoje ośmiorniczki, to PiS ma swoje Krakeny, tak obrazowo można porównać rządy tych obu formacji. Ale zobaczmy: marszałek Schetyna nie mieszkał w rządowej willi, jak to ma w zwyczaju marszałek Karczewski - mieszkał w apartamencie marszałkowskim w hotelu poselskim. Marszałek Borusewicz z kolei korzystał z samolotów rejsowych, wykonał nimi około 130 lotów podczas całej kadencji, a ich koszt wyniósł 80 tysięcy złotych. Premier Tusk w ciągu 5 lat wykonał tych lotów 270, a ich koszt wyniósł ok. 5 milionów.

Marszałek tylko przez 16 miesięcy wykonał ich ponad 100, co kosztowało podatnika (także tego z Podkarpacia) 4 miliony złotych. Nie trzeba być matematykiem, aby liczby te porównać. I jeszcze jedno – Tuskowi udowodniono jeden lot z rodziną, Kuchciński sam się przyznał do 23, plus do jednego lotu wyłącznie samej małżonki marszałka. Jaka faktycznie jest skala marszałkowskiego Bizancjum, tego nie dowiemy się prawdopodobnie nigdy, gdyż dokumenty z lat 2016-2017 zostały profilaktycznie zniszczone.

https://natemat.pl/280871,jak-dziala-pa ... -kaczynski

Re: Państwo PIS

Post autor: Gość » 5 lip 2019, o 21:56

Żakowski: Dlaczego Jarosław Kaczyński do tego doprowadził?

Dlaczego polska dyplomacja zrobiła, co mogła, by wzmocnić dominację Niemiec w Europie? Dlaczego odniosła bezprecedensowy sukces, kompletnie marginalizując całą nową Unię i inne "małe kraje"? Dlaczego oddała pełnię władzy nowej koalicji "wielkich": Niemiec, Francji, Hiszpanii i Włoch?

Komisję wzięli Niemcy, Parlament - Włosi, Służbę Zagraniczną - Hiszpanie, EBC - Francuzi. Czyli przedstawiciele czterech największych państw Unii. Jedynym mniejszym krajem reprezentowanym na najwyższym szczeblu władz Unii jest Belgia, której premier zastąpi Donalda Tuska.

Stara Europa wzięła całą władzę. Na najwyższym szczeblu są wyłącznie ludzie z krajów strefy euro, które należały do Unii przed 1989 rokiem.

W nowym rozdaniu - jeżeli Parlament Europejski je ostatecznie potwierdzi - nasza (czyli kiedyś "centralna", a dziś raczej już "wschodnia") Europa staje się marginesem. Nie tylko dlatego, że rządzi zachód, strefa euro i starzy członkowie.

Także dlatego, że na najwyższych szczeblach mocno okopała się Europa Śródziemnomorska: Hiszpania (służba zagraniczna), Francja (EBC) i Włochy (parlament). To sprawi, że nieporównanie trudniej będzie zyskać zrozumienie dla naszych problemów z Rosją i napięć na Ukrainie, a więcej uwagi, energii, pieniędzy pochłoną śródziemnomorskie i afrykańskie kryzysy, których jest przecież bezlik.

Trójkąt Weimarski (Francja-Niemcy-Polska) dawno się już rozpadł, a jego rolę przejął teraz triumwirat hiszpańsko-francusko-niemiecki, w którym Europa mieści się raczej w granicach zachodniego Cesarstwa Rzymskiego (które się kończyło na Łabie), niż w geograficznej przestrzeni od Gibraltaru po Ural.

Nie jest to tylko prestiżowa porażka. Fakt, że aż taką przewagę zyskała „stara” Unia posługująca się euro i zwrócona raczej na południe, niż wschód, oznacza, że sprawy strefy euro zajmą jeszcze ważniejsze miejsce w unijnej polityce i że stanie się to jeszcze większym kosztem pozostałych państw. Znów nigdzie nie zostanie to zadekretowane. Po prostu będzie się to działo.

Objawem tej zmiany było już bezprecedensowe odebranie Polsce pieniędzy na program "Czyste powietrze". Nigdy wcześniej nic podobnego się jeszcze nie zdarzyło. A to znaczy, że aparat Unii dostał już polityczny sygnał, iż czas przestać się z Polską cackać.

https://opinie.wp.pl/zakowski-dlaczego- ... 662313089a

Re: Państwo PIS

Post autor: Gość » 3 lip 2019, o 21:00

jedynym sukcesem pis jest to że skupili wkoło siebie największych polskich głupków -wyborców , po rządach pis da im się legitymacje głupka polskiego i pozbawi prawa wyborczego , bo głupi ma sie wyedukować najpierw a potem może głosować

Re: Państwo PIS

Post autor: Gość » 3 lip 2019, o 20:33

Jeśli za sukces ofensywy anty-Timmermansowej mam uznać, że szefową KE zostanie Niemka, która wzywała do wspierania protestów w Polsce, a sam Timmermans bedzie wiceszefem KE, zajmującym się pewnie znów strzeżeniem praworządności, to tak przyznaję - polska dyplomacja tryumfuje.

Konrad_Piasecki

Re: Państwo PIS

Post autor: Gość » 3 lip 2019, o 20:20

Z deszczu pod rynnę. Oto 6 rzeczy, o których PiS zapomniał ogłaszając swój sukces na szczycie UE

iS ogłosił sukces Polski, na prawicy euforia. Pod adresem premiera płyną słowa zachwytu. "PiS odniósł kolejny sukces na arenie europejskiej", "To był ważny dzień. Próba ognia Morawieckiego, duży wzrost znaczenia Polski" – takie komentarze docierają do zwolenników PiS. Ale w partii Jarosława Kaczyńskiego chyba o kilku rzeczach zapomniano. Dlatego wielu Polaków się dziwi – o jakim sukcesie mowa?

Dziwne bywa pojęcie sukcesu w wykonaniu PiS. Widzieliśmy to podczas głosowania 27:1 w sprawie Tuska, gdy sromotną porażkę przerobili w zwycięstwo. Podobnie teraz część Polaków odbiera ogłoszony sukces Polski przy okazji wyboru niemieckiej polityk na szefa Komisji Europejskiej. Krzyczą, że to porażka "dobrej zmiany", a nie żaden sukces.

Ursula von der Leyen nie jest Timmermansem i to dla całej Grupy Wyszehradzkiej jest jej największą zaletą. Ma też siedmioro dzieci – to drugi argument, który podniósł m.in. Viktor Orban. A że uważana jest za feministkę? Polityczkę, która już raz wywołała burzę w PiS? Że popiera środowisko LGBT? Że typowano ją na następczynię znienawidzonej na prawicy Angeli Merkel? Kogo to teraz obchodzi?

Niechęć do Timmermansa była tak wielka, że najwyraźniej są w stanie zaakceptować każdego, byle nie jego. Nie mówią też o tym, że kraje V4 podczas nowego rozdania unijnych stanowisk praktycznie nic nie ugrały.

1. Poparła małżeństwa jednopłciowe

Tu Ursuli von der Leyen z PiS zupełnie nie po drodze. Jako minister obrony opowiadała się za większą otwartością i tolerancją w armii, wzywała do poszanowania środowiska LGBT w wojsku. W 2017 roku zorganizowała seminarium dla żołnierzy pod hasłem "Orientacja seksualna i identyfikacja w armii", o którym głośno było w Europie. Mówiła wtedy o tym, że żołnierze, którzy ukrywają się ze swoją orientacją, żyją w strachu i nie mogą dać z siebie dać z siebie wszystkiego, wypełniając obowiązki. – Nie możemy sobie na to pozwolić – mówiła.

Jako jeden z nielicznych chadeckich polityków, poparła też małżeństwa jednopłciowe. Niemiecki parlament zaakceptował je w 2017 roku stosunkiem głosów 393-226. Kanclerz Angela Merkel była przeciwko, Ursula von der Leyen głosowała "za".

2. Już raz wywołała burzę w PiS
Pod koniec 2017 roku jedną wypowiedzią na temat demokracji w Polsce wywołała histerię w PiS. Ówczesny szef MSZ Witold Waszczykowski grzmiał, że to ingerowanie w wewnętrzne sprawy Polski, zareagował też ówczesny szef MON Antoni Macierewicz, który kazał wezwać attaché obrony ambasady RFN "celem złożenia wyjaśnień".

3. Timmermans zastępcą von der Leyen
To chyba najgorsze rozwiązanie, którego w PiS nie wzięli pod uwagę. Owszem, Timmermans nie jest szefem KE, ale jest wiceprzewodniczącym, a ta konfiguracja odbierana jest jednoznacznie.

4. Niemiecka dominacja w UE
Tu niektórzy komentujący w internecie zgryźliwie pytają, jak PiS wytłumaczy swoim wyborcom, że tak bardzo cieszy się z sukcesu niemieckiej kandydatki. Normalnie zapewne nikt nie zwróciłby uwagi na narodowość szefa KE, ale przecież przez ostatnie cztery lata non stop słyszeliśmy antyniemieckie hasła.

5. Opowiada się za federalizacją UE
Kolejna kwestia, w której PiS nie po drodze z niemiecką polityk. – Moim celem są Stany Zjednoczone Europy, o strukturze takiej jak Szwajcaria, Niemcy czy USA – mówiła w rozmowie z "Der Spiegel" w 2011 roku.

6. Europa Wschodnia bez przedstawiciela

https://natemat.pl/277623,ursula-von-de ... jej-wyboru

Kolejna klęska PIS przedstawiana jako sukces pisobolszewii :lol:

Re: Państwo PIS

Post autor: Gość » 28 cze 2019, o 19:53

Główny Urząd Statystyczny alarmuje. Coraz więcej Polaków żyje w skrajnym ubóstwie

Liczba Polaków żyjących w skrajnym ubóstwie, czyli na minimalnym poziomie egzystencji, wzrasta – wynika z najnowszych danych GUS. Ubóstwo częściej dosięga osoby mieszkające na wsiach niż w miastach.

Coroczne badanie Głównego Urzędu Statystycznego dotyczące zasięgu ubóstwa ekonomicznego w Polsce, opierające się na wynikach badań budżetów gospodarstw domowych, wykazało, że negatywne zjawisko w Polsce wzrosło. W 2017 roku 4,3 proc. mieszkańców Polski żyło w skrajnym ubóstwie, zaś w 2018 roku już 5,4 proc.

– W porównaniu z 2017 r. wyraźnie zwiększył się odsetek osób wydających na swoje utrzymanie mniej niż zakłada minimum egzystencji wśród gospodarstw domowych utrzymujących się głównie z niezarobkowych źródeł innych niż emerytury i renty (o prawie 4 p. proc.) – wykazał GUS.

https://innpoland.pl/153299,gus-wzrasta ... a-w-polsce

I to w czasach gospodarczej prosperity, gdy Prezio gotówkę rozdaje wagonami ...

Na górę