Demolka w meczu na szczycie. Huragan Międzyrzec Podlaski – Tomasovia 1:6

W poniedziałek 3 maja spotkanie wyjazdowe w ramach IV kolejki grupy mistrzowskiej rozegrali piłkarze Tomasovii. Podopieczni trenera Pawła Babiarza w Międzyrzecu Podlaskim zmierzyli się w meczu na szczycie z wiceliderem przed tą kolejką miejscowym Huraganem. Jak nie teraz to kiedy, jak nie z tym rywalem to z kim? Zapewne niejeden kibic, czy dziennikarz zadawał sobie tego pytanie, mając na myśli pierwszą porażkę tomaszowian. Jak pokazały wydarzenia na murawie każdy, kto tak myślał, będzie jeszcze musiał poczekać, ponieważ co nas niezmiernie cieszy nasi piłkarze, po raz kolejny pokazali, że w tej lidze nie ma na nich mocnych. 

Spotkanie rozpoczęło się zaskakująco, bo od utraty gola przez podopiecznych trenera Babiarza w 12 min, gdy po rzucie rożnym Rafał Korgol posłał futbolówkę do bramki Łukasza Bartoszyka. Stracony gol podziałał na nasz zespół niezwykle motywująco, więc na wyrównanie nie trzeba było zbyt długo czekać, bo niespełna kwadrans. Do remisu doprowadził w 26 min Patryk Słotwiński, który silnym uderzeniem z dystansu posłał futbolówkę do bramki Huraganu. Tym trafieniem nasz środkowy pomocnik zdobył gola numer 100 w bieżącym dla swojego zespołu.  Upłynęło raptem 240 sekund, a już Tomasovia prowadziła. Wszystko za sprawą rzutu rożnego i dośrodkowania Michała Skiby wprost na głowę Arkadiusza Smoły, który po raz drugi pokonał golkipera miejscowych Sebastiana Czarneckiego. W 40 min zrobiło się groźnie pod bramką naszego zespołu, kiedy to na czystą pozycję wychodził Oskar Siwek, ale na szczęście jego uderzenie sprzed pola karnego było zbyt słabe, by mogło zakończyć się powodzeniem.

 

W futbolu, gdy się nie wykorzystuje swoich okazji, to zazwyczaj traci się gole i tak było tym razem. Gdy stopery wskazywały 42 min Patryk Dorosz, zagrał piłkę do Jakuba Szuty, a ten mając przed sobą tylko bramkarza Huraganu i jego  rozpaczliwą  interwencję na pograniczu faulu, skierował futbolówkę do bramki.  Druga połowa to w dalszym ciągu popis gry tomaszowian, którzy potrzebowali, zaledwie 14 minut na zdobycie trzech goli. Konkretniej tyle czasu potrzebował Rafał Kycko, by skompletować klasycznego hat-tricka. W dalszej części tej połowy „niebiesko-białym” nie brakowało dalszych szans do zdobycia goli, czego dowodem jest m.in.  73 min, gdy rzutu karnego nie wykorzystał Patryk Dorosz, posyłając piłkę obok bramki, ale więcej goli nie było i mecz zakończył się efektownym zwycięstwem Tomasovii, która potrzebuje punktu, by świętować awans do III ligi. 

 

Najbliższa okazja do tego nadarzy się już w najbliższą sobotę, kiedy to nasi piłkarze podejmą na własnym boisku Włodawiankę Włodawa. Niestety ten mecz na szczęście ostatni w takim wydaniu odbędzie się jeszcze bez udziału kibiców. 

 


 

Huragan Międzyrzec Podlaski – Tomasovia 1:6 ( 1:3 )

bramki: Korgol 12′ – Słotwiński 26′, Smoła 30′, J.Szuta 42′, Kycko 48′, 55′, 59′

 

Tomasovia: Bartoszyk – Pleskacz (65′ A.Żurawski), Chmura, Zozulia, Karólak – Smoła (46′ Baran), Skiba, Słotwiński (72′ Sałamacha), Kycko (59′ M.Żurawski), Dorosz – J. Szuta (84′ Lasota)

 

Żółte kartki: Waniowski – J.Szuta,  Chmura

 

Sędzia: Łukasz Woliński (główny), Rafał Sugier, Karol Kowalski (asystenci) –  KS Lublin

 

Widzów: Mecz bez udziału publiczności