Kartka z kalendarza

Kartka z kalendarza

Postautor: Gość » 22 maja 2018, o 21:22

22 maja 1919 roku oddziały ukraińskie otaczające Lwów, obawiając się okrążenia, wycofały się, kończąc półroczne oblężenie

Walki rozpoczęły się 1 listopada 1918 roku, kiedy to oddziały ukraińskie uzbrojone prze wycofujące się wojska austriackie postanowiły zająć miasto i proklamowały utworzenie Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej. Sprzeciwili się temu Polacy mieszkający we Lwowie, w tym również młodzież i mimo braku uzbrojenia stawili opór. Obrońcy zostali wsparci przez dopiero co formujące się oddziały polskie pod dowództwem generała Tadeusza Rozwadowskiego.

Mimo dramatycznej sytuacji i rozkazom generalnego dowództwa o wycofaniu się Rozwadowskiego i oddaniu miasta Ukraińcom, miasto broniło się nadal. Na jednej z narad w Warszawie, która odbyła się 27 stycznia 1919 roku, po raz kolejny próbowano zmusić generała do oddania Lwowa, generał powiedział wtedy „Gdyby tak było, nie pozostawałoby nam nic innego jak obwiesić się w ogrodzie saskim. Dajcie mi tylko trochę żołnierza, a Lwów i wschodnią Małopolskę obronię”.

Generał z obiecanych 5000, otrzymał jedynie około 1200 niewyszkolonych i słabo uzbrojonych ochotników. Jednak dzieki niezwykłym umiejętnościom Rozwadowskiego udało się z nich stworzyć jednolite wojsko i doczekać odsieczy, która nadeszła wiosną

https://historykon.pl/22-maja-1919-roku ... oblezenie/

Re: Kartka z kalendarza

Postautor: Gość » 22 maja 2018, o 21:28

Jednakże największa napaść band UPA miała miejsce w nocy z 20 na 21 maja 1944 roku. Pod przykryciem deszczowej nocy zaatakowano Lipsko i Jędrzejówkę. Cztery sotnie (tj. kompanie) pod dowództwem Ivana Szpontaka w sile około tysiąca dwustu strzelców, przedzierając się lasami wzdłuż rzeki Tanew, omijając wsie Brzezinki, Pawelce i Pizuny, około drugiej w nocy dotarły pod zabudowania Lipska i Jędrzejówki. „Ubowcy” wychodząc z lasu natknęli się na trzyosobową czujkę z placówki Lipsko i nawiązała się wymiana ognia. UPA kulami zapalającymi podpaliła skrajne zabudowania obu miejscowości. Odgłos strzelaniny zaalarmował placówki w obwodzie. Pod naporem ostrzału, obrońcy Lipska i Jędrzejówki ponieśli znaczne straty. Był to początek krwawej bitwy. Kierowanie walką obronną przejął dowódca kompani AK Karol Kostecki, który po przybyciu plutonu Narol-Zagrody-Narol Wieś wyruszył na odsiecz obu atakowanym wsiom. Plutony Lipie i Kadłubiska natknęły się na czotę UPA, zdążającą w kierunku Lipia przez wzgórze Hassa. Połączone oddziały AK i BCh po bohaterskiej obronie odparły w końcu atak od strony Lipska i Jędrzejówki i podążyli z pomocą walczącej placówce w Łukawicy.

Placówki w Brzezinach i Majdanie odparły ataki wychodzących sotni UPA ze wsi Kołajce. Dzięki ofiarnej, zbrojnej walce napastnicy zostali wyparci z Lipska, Jędrzejówki i Łukawicy. UPA wycofując się paliło ocalałe zabudowania wsi Pizuny, Pawelce i Brzezinki, mordując napotykanych mieszkańców narodowości polskiej, w tym kobiety i dzieci. Atak UPA załamał się i większość ich oddziałów zaległa w krajnych zabudowaniach Woli Wielkiej, gdzie również silnym ogniem z broni maszynowej zatrzymały na polach pod wsią oddziały „Kostka” Kosteckiego. Wtedy dotarła wiadomość o ruchach wojsk niemieckich stacjonujących w Bełżcu. Po skontaktowaniu się przez łączników z komendantem rejonu V AK Susiec - Marianem Wardą, ps. „Polakowski” i zastępcą komendanta obwodu AK Tomaszów Lubelski - por. Władysławem Surowcem ps. Sosna, zarządził odwrót zabierając po drodze rannych, zabitych i broń. Rannymi (25 osób) zaopiekował się patrol sanitarny Woskowej Służby Kobiet pod dowództwem por. rezerwy - lekarza Józefa Jabłońskiego. Rannych w konwoju przetransportowano do szpitala w Tomaszowie Lubelskim, gdzie dr Janusz Peter „Kordian” udzielił im pomocy chirurgicznej. Po wycofaniu się oddziałów AK do Narola wjechało pięć samochodów niemieckich dla podkreślenia władzy okupacyjnej.

W walkach obronnych poległo, zostało zamordowanych, przepadło bez wieści czy tez zmarło na skutek odniesionych ran 37 osób, w tym siedmiu żołnierzy Armii Krajowej. Po stroni UPA straty wyniosły 80 zabitych i rannych. W efekcie badań historycznych i kronikarskich udało się ustalić, że z rąk UPA zginęło około stu mieszkańców Narolszczyzny.

http://www.narol.pl/index.php?artid=130 ... h1=2011_05

Re: Kartka z kalendarza

Postautor: Gość » 22 maja 2018, o 21:50

W kwietniu 1944 r. żołnierze z tej placówki przyszli z pomocą zaatakowanej przez oddział ukraiński Bieniaszówce. W maju wraz z oddziałem partyzantów sowieckich brali udział w obronie Lubyczy Królewskiej przed atakiem Ukraińców.

22 maja 1944 r. bronili Brzezin, odpierając dwa kolejne uderzenia. Działaniami na tym polu „Wrzos” zapracował na dozgonną wdzięczność mieszkańców bronionych miejscowości.

http://prawy.pl/34612-dozywocie-za-walke-z-upa/

Re: Kartka z kalendarza

Postautor: Gość » 26 maja 2018, o 08:25

26 maja 1943 r. we wsi Niemilia pow. Kostopol: „Tu pochowanych jest 170 mieszkańców wsi Niemilja rozstrzelanych przez Burżuazyjnych Nacjonalistów Ukraińskich w 1943 roku. Wieczna pamięć”. Napis powyższej treści znajdował się na obelisku postawionym w latach siedemdziesiątych na mogile Polaków zamordowanych o świcie 26 maja 1943 r. w Niemilii przez bojówki UPA wsparte przez chłopów z okolicznych wsi ukraińskich. Napastnicy wdzierali się do domów zabijając swe ofiary siekierami, nożami i widłami. Niektóre ciała były tak zmasakrowane, że wyglądały jak bezkształtne masy. Po masakrze wieś ograbiono z dobytku ruchomego i spalono razem z częścią zwłok. „W zbiorowej mogile pochowano 126 osób. Niewykluczone, że nie były to wszystkie ofiary napadu. Było też wielu ciężko rannych”

https://www.facebook.com/groups/1204349 ... 766727724/

Re: Kartka z kalendarza

Postautor: Gość » 26 maja 2018, o 08:49

27 maja 1943 r. polała się niewinna krew polska w następnym masowym mordzie Niemilii k. Bystrzyc. Wieś oddalona od stacjonujących w Bystrzycach Niemców tylko 3 km. Niemcy byli uzbrojeni, mieli też łączność telefoniczną z jednostką wojskową w Bereznem. Nie reagowali na straszliwy krzyk żywcem palonych i mordowanych w mongolski sposób .I my też, Polacy w okolicznych wsiach, jak zahipnotyzowani, słuchaliśmy krzyków mordowanych ludzi i palonego bydła. Potworna noc i straszliwy ranek! Wszyscy z Niemcami szli na wizję do Niemilii…

Okazało się, że banderowcy nocą otoczyli wieś Niemili, następnie wszystkich spędzili do dużej stodoły i żywcem palili. Palili też bydło. Ktokolwiek uciekał był mordowany siekierą. piką, nożem… Niedobitkowie konali w strasznych męczarniach, wołali o pomoc, ratunek, o pomstę do nieba… Straszliwy widok nie do opisania. Niemcy filmowali, fotografowali. Chłopcy z Janówki, którzy tu przybiegli rano, podnosili pociętych, obnażonych do pozycji stojącej a Niemcy fotografowali. Podobno wykorzystywali te zdjęcia do swojej propagandy, że to skutki sowieckiej partyzantki. Jęki, krzyki, błagania rannych nagliły o pośpieszną pomoc, której nie można było zorganizować. Do przewozu były tylko wozy bez drabin wyłożone deskami…

Na drodze leżała matka kurczowo trzymająca dwoje małych dzieci oburącz przytulonych, przyciśniętych do siebie. Na obnażonej piersi miała nakłuty krzyż. Małe dzieci również na swoich małych piersiach, miały nakłuty krzyż. Stach Bronowicki opowiada dalej: Zebrano siedem wozów ciężko rannych, których bez pomocy lekarza na deskach drabiniastych wozów Niemcy niby pomagając, odtransportowali do szpitala w Bereznem.


https://www.facebook.com/groups/1204349 ... 766727724/


Wróć do „Polityka krajowa i zagraniczna”