Krwawe świętowanie

Krwawe świętowanie

Postautor: Gość » 29 mar 2018, o 06:39

” Ludzie powtarzali, że na Wielkanoc 1943 r. Ukraińcy zapowiedzieli malowanie jajek polską krwią”. Pogłoski zamieniły się w straszliwą prawdę w nocy z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek (22/23 kwietnia ).

W kwietniu 1943 r. rzezie Polaków były kontynuowane przez nacjonalistów ukraińskich z tą samą zaciętością. Polacy byli napadani w 207 miejscowościach. Święta Wielkanocne przypadały wówczas na 25 i 26 kwietnia. Można by spodziewać się, że te Święta zobowiązujące do rachunku sumienia i moralnej refleksji spowodują choćby czasowe opamiętanie nacjonalistów ukraińskich. Było wręcz odwrotnie. Ukraińcy w Krzemienieckiem czynili złowróżbne aluzje, że na Wielkanoc dla Polaków szykuje się coś niedobrego.

To byli obdarci, nędzni chłopi, ziejący szałem zabijania i nienawiścią, podjudzeni, omamieni, oszukani przez OUN. Na nogach zamiast butów mieli pozawijane szmaty, oplecione rzemieniami. Poruszali się po cichu, z jakimś przerażającym szmerem. Do tego dochodziły przerażające krzyki ludzi. Okazało się, że podpalili co drugi dom, wiedząc, że drewniane domy i tak się zajmą ogniem wszystkie.. Oni stali obok i siekierami rąbali wszystkich, którzy chcieli uciec z płonących domów. Okazało się, że podpalili właśnie ten sąsiedni dom, gdzie babcia z dziećmi chodziły spać, a ich to był ten co drugi, nie podpalony. Siedziały zdrętwiałe, bez ruchu, zahipnotyzowane rzezią, którą widziały przez maleńkie piwniczne okienko. Tylko mała 5 letnia Renia wtuliła się w swoją mamę i nie patrzyła. Bała się ognia. Zaczęła wołać: -„Nie chcę spalić, wole rosscelać”.

http://wolyn.org/index.php/wolyn-wola-o ... oyniu.html

Re: Krwawe świętowanie

Postautor: Gość » 29 mar 2018, o 06:47

1944 - Nacjonaliści ukraińscy „tradycyjnie” wyznaczyli eskalację mordów na polskie święta. Od Wielkiego Czwartku do Poniedziałku Wielkanocnego (6-10. kwietnia)zginęło ok. 1100 Polaków

6.04.1944 – Moosberg (pow. Jaworów, woj. Lwów) – 185 zabitych
12.04.1944 – Hucisko (pow. Bóbrka, woj. Lwów) – 118 zabitych
16.04.1944 – mord SS-Galizien w Chodaczkowie Wielkim (pow. i woj. Tarnopol) – 862 zabitych
Cały kwiecień 1944 – ludobójcze orgie w [***] (pow. Kosów Huculski, woj. Stanisławów) – ok. 200 zabitych
Wielkanoc (9-10.04) – Lubienie (pow. Jaworów, woj. Lwów) – 240 zabitych.

Re: Krwawe świętowanie

Postautor: Gość » 29 mar 2018, o 06:53

Siadając do śniadania wraz z rodziną do suto zastawionego stołu, popijając wieczorem alkohol czy spędzając swobodnie czas na rodzinnym spacerze – nie zapominajcie, że nie zawsze Polacy mogli cieszyć się ze Świąt Wielkanocnych

Wyobraźcie sobie, że siedzicie dzisiaj w domu z rodziną – wpada kilku zwyrodnialców, bagnetem przebija Twojego ojca, gwałci wasze żony, siostry, dzieci nabija na pale a Ciebie żywcem podpalają. Takie rzeczy tam się działy i dokonywali ich ukraińscy zbrodniarze z UPA.

http://prawicowyinternet.pl/74-lata-tem ... zapomnimy/

Re: Krwawe świętowanie

Postautor: Gość » 29 mar 2018, o 10:05

Do ataków na Polaków i do agresji wewnątrz rodzin mieszanych namawiano też wiernych w wielu cerkwiach. Duchowni przesiąknięci nacjonalistycznymi ideami, zapominali o chrześcijańskich wartościach, jakie mieli krzewić.

Chociaż duchowny nie nawoływał bezpośrednio do dokonywania zbrodni, jednak podważał ważność małżeństw ze względu na to, że były mieszane. Droga do powtórnego małżeństwa miała być otwarta pod warunkiem, że będzie ono czyste narodowo, nieskalane polską trucizną.

Kiedy przyszedł rok 1943 i rozpoczął się rozlew krwi, nikt nie był już bezpieczny. W książce „Zbrodnie nacjonalistów ukraińskich na ludności cywilnej w południowo-wschodniej Polsce (1942-1947)” opisano przypadek z podkarpackiego Borchowa:

Został zamordowany przez UPA Mazurkiewicz Piotr lat 38, który przyjechał na jeden dzień zza Sanu. Żona Ukrainka na pogrzebie oświadczyła, że poświęciła męża dla „Wielkiej Ukrainy”.

https://ciekawostkihistoryczne.pl/2016/ ... ie-zony/#2

Re: Krwawe świętowanie

Postautor: Gość » 29 mar 2018, o 10:41

Hierarchowie Grekokatolickiej Cerkwi na czele z metropolitą Andrzejem Szeptyckim aprobują działalność OUN-banderowców, witają „zwycięską armię niemiecką”. To samo czynią i kierownicy Cerkwi Prawosławnej na Wołyniu. Zabito metropolitę wołyńsko-żytomierskiego Ołeksija Hromadskiego. Zabito biskupa Manuiła przez tenże OUN. „Więc co tu mówić o duchownych w wiejskich przybytkach?” zadaje pytanie Poliszczuk. I odpowiada: „Jak widzimy byli wśród nich odważni, którzy w zgodzie z chrześcijańskimi ideałami potępiali zbrodnie banderowców, a byli i tacy, którzy bali się o swoje życie i dlatego milczeli”. Ale byli i inni.

„28 sierpnia 1943 r. we wsi Sztuń, gm. Bereżce, pow. Luboml ,prawosławny duchowny Pokrowśkyj w miejscowej cerkwi urządził akt poświęcenia noży, kos, siekier i sierpów jako narzędzi mordów i rozdał je swoim parafianom, aby mordowali „Lachów”. Dwa dni po tym fakcie chłopi wykorzystali te narzędzia zbrodni do mordowania Polaków z sąsiedniej wsi; 27 września 1943 r. we wsi Iwankowicze, gm. Malin, pow. Dubno wieśniacy obchodzili uroczystość święcenia wysokiej nasypanej mogiły pamiątkowej ku czci „wyzwolenia Ukrainy”.

Miejscowy pop w kazaniu z tej okazji mówił, że z ziemi ukraińskiej trzeba przepędzić bez możliwości powrotu „Lachów, mazurów, kryżaków, i pokurczy.” „Lachy” — to Polacy, dawni mieszkańcy zachodniej Ukrainy. „Mazury” — to Polacy, którzy osiedli na Ukrainie zachodniej po I wojnie światowej (faktycznych osadników wojskowych w tym czasie już nie było na Wołyniu, ich wywieźli w 1940 roku bolszewicy). „Kryżaki” —to mieszane ukraińsko-polskie małżeństwa. „Pokurczi” — to dzieci z mieszanych małżeństw”.

https://www.salon24.pl/u/konfederat1000 ... -oun-upa,2

Re: Krwawe świętowanie

Postautor: Gość » 29 mar 2018, o 22:48

Zbliżały się święta wielkanocne 1943 r. W domach naszych było wszystko przygotowane do świąt. Z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek w nocy obudziły mnie krzyki i olbrzymi blask pożaru domów oraz nawoływania Ukraińców. Zbudziłam męża i dzieci. Zaczynał palić się nasz dom, a Ukrainiec krzyczał „Żeńka, pidpałaj dwery”, więc oknem uciekł mąż z córką – lat 8 i synem – lat 6, a ja zostałam, chcąc schwycić coś z odzieży dziecięcej, ale w tym popłochu i strachu nic nie wzięłam i również wyskoczyłam oknem. Strzelając za mną Ukrainiec ranił mnie w nogę i ranę tę mam do dziś – jest nie do zagojenia.

Ojciec mój, gdy spostrzegł, co się dzieje, podbiegł naprzeciwko budzić sąsiadów, a mama z bratem – lat 10 – dobiegła do nas do lasu. Gdy ojciec wyszedł z domu, Ukrainiec był tuż przy drzwiach, napadł go, postrzelił i spalił żywcem w ogródku obok wejścia do domu. Sąsiedzi, których ojciec [miał] budzić, byli ukryci w piwnicy i tam spłonęli – [nazywali się] Zakaszewscy.

Kryjąc się w lesie, widzieliśmy jak Ukraińcy, których przyjechało wozami bardzo dużo, okradali podpalane mieszkania, ładując zdobycz na wozy, oraz jak w okrutny sposób znęcali się nad naszymi wieloletnimi sąsiadami, przywiązując do drzew, odcinając kończyny, strzelając lub podpalając.

http://wolyn1943.wspolnotapolska.org.pl ... arczynska/

Re: Krwawe świętowanie

Postautor: Gość » 30 mar 2018, o 21:40

Mordowanie Polaków w okresie świąt rzymskokatolickich, a także w czasie innych uroczystości religijnych, było stałą, perfidną praktyką UPA. Tak też było w noc z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek 1943 roku.

W Wielki Czwartek (w tamtym roku wypadł on 22 kwietnia), po zakończonym nabożeństwie w kaplicy mieszkańcy Janowej Doliny poszli spokojnie spać. W tym czasie osadę otaczały już oddziały UPA, które przecięły druty telegraficzne i zablokowały drogi ucieczki. Liczba napastników sięgała aż 1500 osób. Uzbrojonym w broń palną banderowcom towarzyszyli podszczuci ukraińscy chłopi, wyposażeni w siekiery, widły, noże i innego rodzaju prymitywne narzędzia do zabijania. Były wraz z nimi także kobiety i nastolatkowie, których zadaniem było rabowanie, a następnie podpalanie domów.

Napastnikom, poruszającym się leśnymi ścieżkami, udało się podejść niepostrzeżenie pod pierwsze domy. Uderzyli tuż po północy, a więc już w Wielki Piątek. Wdzierali się do mieszkań, mordując wszystkich jak popadło. Nie darowano nawet niemowlętom, które chwytając za nogi roztrzaskiwano o ściany. Polacy w panice wyskakiwali przez okna, ale dosięgały ich kule, bądź ciosy siekier i wideł. Ci, którzy chowali się w piwnicach, ginęli w płomieniach, gdyż ukraińskie kobiety po zrabowaniu najcenniejszych przedmiotów od razu podpalały domy. Poza tym, napastnicy celowo wrzucali granaty i butelki z benzyną do piwnicznych okienek.



Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/isako ... ign=chrome

Re: Krwawe świętowanie

Postautor: Gość » 30 mar 2018, o 23:00

22 kwietnia 1943 r. przypadał akurat Wielki Czwartek. Po pracy cała miejscowa społeczność udała się do kaplicy. O północy większość z mieszkańców kładła się już spać, dzieci były w łóżkach już od kilku godzin. Spał również i proboszcz parafii Chrystusa Zbawiciela, choć wcześniej zdążył przygotować się na nadejście Wielkiego Piątku – Dnia Męki Pańskiej. Czy spodziewał się, że będzie to też dzień męki Janowej Doliny?

W tym samym czasie wokół osady zgrupowały się oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii. Banderowcy zarzucili tor kolejowy pniami drzew, chcąc uniemożliwić ucieczkę. Dowódcą akcji był Iwan Łytwyńczuk „Dubowyj”. Pamiętał, że Polacy mieli być wymordowani do 15 kwietnia, takie były rozkazy. Był już więc tydzień opóźnienia do nadrobienia. Ukraińcy opowiadali sobie przez ostatnie dni, że na Wielkanoc pomalują jaja krwią Polaków”. Wielki Piątek był więc ostatnią szansą.

Najpierw padły strzały z broni ręcznej i maszynowej. Zaraz potem szturmowcy ruszyli w przód, podpalając butelkami z łatwopalnym płynem i płonącymi żagwiami kolejne budynki. W ruch poszły też granaty – wrzucano je przez okna domów.

Polacy – ci którym udało się nie zostać rozerwanymi granatem, budzili się z krzykiem. Wyskakiwali przez okna domów z dziećmi na rękach, próbowali schronić się w lesie. Ukraińcy byli jednak na to przygotowani. Stali pod domami i tylko czekali, aż wyjdą z nich ludzie. Zamiast łyku chłodnego powietrza uciekinierzy z płonących domów otrzymywali cios siekierą, najczęściej w głowę. Uderzenie zwykle było śmiertelne, ale to zbydlęconym banderowcom nie wystarczało. Martwe już ciała rąbali siekierami jak drewno na opał. Kto nie miał siekiery, używał wideł. Kilkadziesiąt polskich dzieci zakończyło swe krótkie życie przebite tym rolniczym narzędziem. W kobiety wbijano wszelkiego rodzaju sprzęty gospodarstwa domowego


Read more: http://www.pch24.pl/krwawy-wielki-piate ... z5BGgJuBfM

Re: Krwawe świętowanie

Postautor: Gość » 31 mar 2018, o 10:16

Również w Wielkim Tygodniu pomiędzy 19 a 23 kwietnia 1943 r. Ukraińcy zniszczyli przy pomocy materiałów wybuchowych barokowy kościół pod wezwaniem św. Kazimierza w Kazimierce, w powiecie kostopolskim.

Większość Polaków z tej miejscowości uciekła już wcześniej, a trwających na swych gospodarstwach kilku Polaków zamordowano w Wielki Piątek 1943 roku. Dokładnie w dni świąteczne UPA napadła na szereg miejscowości w innych powiatach. W okolicach Dubna zaatakowane zostały w pierwszy dzień Wielkanocy 4 miejscowości: Kiryłówka, Piąty Kwartał, Mikołajówka i Nosowica Nowa.

W powiecie krzemienieckim mordowano w Wielkanoc Polaków żyjących w Wesołówce, Michałówce, Medwedówce, Dębince, Radoszówce, Woli Wilsona. Czas poświąteczny nadal spływał krwią i jarzył pożogą. Na całym Wołyniu w kwietniu zostało wymordowanych przez OUN i UPA około 3000 Polaków.

http://wolyn.org/index.php/wolyn-wola-o ... oyniu.html

Obrazek

Re: Krwawe świętowanie

Postautor: Gość » 1 kwie 2018, o 18:55

Moja rodzina ocalała, ale moja mama tej jednej nocy zupełnie osiwiała. Janowa Dolina. Ilekroć wspomnę tę nazwę, widzę oślepiającą jasność, potworny huk, trzask ognia, słyszę krzyk i jęki palonych żywcem ludzi oraz wrzaski w języku ukraińskim. Do dnia dzisiejszego każdy Wielki Piątek poświęcam pamięci pomordowanych i mimo że minęło już tyle lat zawsze w tym dniu, same płyną mi z oczu łzy.

Czytaj więcej: http://www.gp24.pl/magazyn/art/4327171, ... ,t,sa.html

Re: Krwawe świętowanie

Postautor: Gość » 2 kwie 2018, o 05:24

" W większości napadów co najmniej połowę napastników stanowiła miejscowa ludność ukraińska tzw. czerń lub siekiernicy (także kobiety i wyrostki)) uzbrojona w kosy, widły, siekiery, noże, młoty, kije i inne prymitywne narzędzia zbrodni. Zabudowania najczęściej plądrowano, rabowano i podpalano, a Polaków, bez względu na płeć i wiek, mordowano w wyjątkowo okrutny, bestialski sposób"

https://ksiazki.wp.pl/wolyn-we-krwi-bru ... 733121g/11

Re: Krwawe świętowanie

Postautor: Gość » 2 kwie 2018, o 07:25

" W większości napadów co najmniej połowę napastników stanowiła miejscowa ludność ukraińska tzw. czerń lub siekiernicy (także kobiety i wyrostki)) uzbrojona w kosy, widły, siekiery, noże, młoty, kije i inne prymitywne narzędzia zbrodni. Zabudowania najczęściej plądrowano, rabowano i podpalano, a Polaków, bez względu na płeć i wiek, mordowano w wyjątkowo okrutny, bestialski sposób"

https://ksiazki.wp.pl/wolyn-we-krwi-bru ... 733121g/11
We wsi Obrowiec pow. Hrubieszów upowcy razem z UNS ze wsi Brodzica i Podhorce obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali ponad 40 Polaków

„W nocy z 31 marca na 1 kwietnia 1944 r. około godz. 1 na Obrowiec (wieś położona w odl. 5 km od Hrubieszowa) napadła silna banda OUN-UPA i SKW. Część napastników ubrana była w mundury wojskowe Wehrmachtu, część była w mundurach policji ukraińskiej, a część po cywilnemu. Różnie też byli uzbrojeni: w broń palną, siekiery, widły, noże, drągi, bagnety itp. Bandyci ukraińscy nadeszli do wsi od strony lasu leopoldowskiego. Następnie rozdzielono się na mniejsze grupy.

Jedna z grup szczelnie otoczyła wieś i strzelała do Polaków, którzy próbowali uciekać ze wsi. […] Swoje "mołojeckie dzieło" "ryzuni" jak zwykle rozpoczęli od ograbienia wszystkich domostw. Bandyci wpadali do domów i zagród, wszystkich napotkanych Polaków zabijali bez pardonu na miejscu. Do uciekających strzelano jak do kaczek i urządzano za nimi pogoń po okolicznych polach niczym charty za zającami...! Po ograbieniu zagród budynki spalono. Jak podaje Józef Lipski, we wsi rozegrała się apokalipsa śmierci: "Kiedy większość budynków stanęła w płomieniach, widok był przerażający. Dookoła słychać było przeraźliwe krzyki, jęki konających i mordowanych ludzi.

Płacz, lament kobiet i dzieci bezskutecznie wołających o litość, której ludobójcy nie okazywali. Ryk, rżenie i wycie palących się zwierząt, wszystko to wywoływało paniczny strach." Ukraińcy zamordowali wtedy ponad 40 osób. Wieś uległa prawie całkowitemu spaleniu. Ocalało tylko 6 murowanych budynków, nakrytych blachą lub dachówką ognioodporną. W napadzie na Obrowiec udział wzięli Ukraińcy z pobliskich wiosek Brodzicy, Podhorzec i Werbkowic oraz policjanci z Moniatycz.”

http://wolyn.org/index.php/publikacje/9 ... -1948.html

Re: Krwawe świętowanie

Postautor: Mohort » 3 kwie 2018, o 09:44

Siadając do śniadania wraz z rodziną do suto zastawionego stołu, popijając wieczorem alkohol czy spędzając swobodnie czas na rodzinnym spacerze – nie zapominajcie, że nie zawsze Polacy mogli cieszyć się ze Świąt Wielkanocnych

Wyobraźcie sobie, że siedzicie dzisiaj w domu z rodziną – wpada kilku zwyrodnialców, bagnetem przebija Twojego ojca, gwałci wasze żony, siostry, dzieci nabija na pale a Ciebie żywcem podpalają. Takie rzeczy tam się działy i dokonywali ich ukraińscy zbrodniarze z UPA.

http://prawicowyinternet.pl/74-lata-tem ... zapomnimy/

Re: Krwawe świętowanie

Postautor: Gość » 3 kwie 2018, o 20:24

Wielkanoc 1944 w powiecie przemyskim.

Należy podkreślić, iż do powiatu przemyskiego należały wówczas wsie, które obecnie znajdują się na terenie Ukrainy.

Już 19 kwietnia 1944 roku Polski Komitet Opiekuńczy (PKO) w Przemyślu informował, że w powiecie przemyskim w poszczególnych gromadach mieszkańcy mają do czynienia z ustnymi i pisemnymi pogróżkami oraz mordami na Polakach.

I tak:

1. W Miżyńcu napadnięto na delegata PKO Haśkiewicza i zabrano mu całe mienie ruchome.



2. W Hermanowicach 25 Ukraińców przygotowało oddział mający na celu napady na polska ludność.



3. W Birczy Ukraińcy uprowadzili kierownika punktu skupu jajek Kurasiewicza. Wszelki ślad po nim zaginął.

4. W Jaksmanicach uprowadzono kierownika Liegenschaftu hr. Krasickiego i dwóch pracowników o nazwisku Sury i Siara. Podobnie w tym wypadku nie odnaleziono uprowadzonych.

5. W Zrotowicach (delegatura Miżyniec) postrzelono nauczycielkę męża zaufania Delegatury Miżyniec PKO Jastrzębską, a jej gospodarza wrzucono w płonący stos (uratowano go). Ponadto spalono dom poprzez wrzucenie do niego granatu. Ponadto napastnicy rozbroili dwóch niemieckich żołnierzy zabierając im mundury i broń.

6. W Jamnie (Delegatura Rybotycze PKO) obrabowano dzierżawcę miejscowego majątku, a jego syna śmiertelnie postrzelono w brzuch.

7. W Piątnicach (Delegatura Dobromil PKO) uprowadzono emerytowanego urzędnika skarbowego Milczarskiego, którego wieczorem znaleziono zastrzelonego w pobliskim lesie. Po kilku dniach w dniu pogrzebu, pod nieobecność rodziny zrabowano cały jego dobyte. Jeden z rabujących był w mundurze SS.

8. W Medyce do mieszkającej tam rodziny na Wielkanoc przyjechał z okolic Rawy Ruskiej Andrzej Marszałek. W czwartek po świętach u wymienionego zjawiła się policja ukraińska i przeprowadziła rewizję a następnie skuła Marszałka. Wkrótce po tym Michał Pawłucki i Władysław Stańko poinformowali, że na polecenie ukraińskiej policji zakopali zwłoki z 3 ranami postrzałowymi. Według relacji Stefanii Mac zamordowany miał przy sobie fotografie pomordowanych przez Ukraińców w jego okolicy Polaków [dowódcą posterunku ukraińskiej policji w Medyce był Wołodymir Szczygielski „Burłaka”].

9. Uchodźca z Kamionki Strumiłowej przedstawił odezwę do ludności polskiej nakazującej opuszczenie terenów zachodniej Ukrainy. Według wspomnianego uchodźcy akcja była zorganizowana w następujący sposób: Banda składająca się z 3000 Ukraińców okopawszy się w Sokołowie posiadała tam swój sztab, którego zadaniem jest kierowanie akcją przeciw Polakom. Do tej akcji wciągnięte zostały następujące gromady: Wolica, Dercolany, Pobożna, Spas, Strepow, Jawne, Horpyn, Lisko. W ciągu czterech tygodni spalono w tym okręgu następujące wsie polskie: Turki, Berbeki, Jasienice Polską, a podczas Świąt Wielkanocnych Budki. Dodatkowo akcja band ukraińskich objęła swoją działalnością powiat Brzeżany- mordując tysiące Polaków, paląc ich mienie. Dnia 18 kwietnia przybył do Przemyśla transport 300 Polaków z Brzeżan.

W związku z mordami ukraińskimi niemiecki starosta okupacyjny w Przemyślu dr Herbiga w obecności przewodniczącego PKO Kroguleckiego, kierownika biura Szawłowskiego i kierownika Wydziału Powiatowego PKO Nawrockiego (Ukraińca) w porozumieniu z niemiecką Komendą Wojskową postanowiło we wsiach zorganizować akcję obrony i samoobrony. Według planów Starostwa w każdej gromadzie narodowości mieszanej byłoby umieszczonych 4 niemieckich żołnierzy z karabinem maszynowym i zorganizowana stała straż miejscowej ludności. Ich członkowie mieli być wolni od wszelkich świadczeń. Jeszcze pod koniec kwietnia 1944 roku Niemcy nie wywiązali się ze swoich zobowiązań.



Wróć do „Polityka krajowa i zagraniczna”