Strona 1 z 12

Co z tego mamy

: 21 sty 2018, o 05:45
autor: Gość
Wyrzekliśmy się polskości Kresów Wschodnich, ofiary ludobójstwa na Wołyniu skazaliśmy na zapomnienie. Co z tego mamy? Ukrainę czczącą zbrodniarzy z UPA, brak jej poszanowania dla polskiej wrażliwości historycznej i zakaz przeprowadzenia ekshumacji. Czas zrozumieć, że nie da się zbudować dobrych relacji z Ukrainą na kłamstwie, przemilczeniach i tak daleko idącej asymetrii.

Lata milczenia w imię „nadrzędnego interesu” na temat rzezi wołyńskiej i budowania tożsamości współczesnej Ukrainy na kulcie zbrodniczego nacjonalizmu przynoszą konkretne efekty. Jakie to efekty? Otóż wspierany przez nas na wielu polach sąsiad pozostaje jedynym krajem, na terenie którego Polacy nie mogą prowadzić ekshumacji i upamiętniać swoich pomordowanych rodaków. „Chcecie ekshumacji? Odbudujcie pomnik UPA w Hruszowicach na Podkarpaciu” – usłyszeli przed kilkoma dniami wicepremier Piotr Gliński i wiceprezes IPN Krzysztof Szwagrzyk.

Na tym jednak nie koniec. W ostatnich dniach były prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko uważany przez Lecha Kaczyńskiego za wielkiego przyjaciela Polski porównał Armię Krajową do Ukraińskiej Armii Powstańczej, Józefa Piłsudskiego do Stepana Bandery, zaś szef ukraińskiego IPN Wołodymyr Wiatrowycz oskarżył Polskę o „imperialne zapędy”. Wszystko to wydarzyło się w niespełna dwa miesiące po tym, jak polski rząd ugiął się pod presją Kijowa wycofując własną, złożoną obywatelom Polski propozycję zakładającą umieszczenie motywu Cmentarza Obrońców Lwowa na paszporcie projektowanym na setną rocznicę odzyskania niepodległości.

https://dorzeczy.pl/46224/Kult-zbrodnia ... dniej.html

Re: Co z tego mamy

: 21 sty 2018, o 05:51
autor: Gość
„Wydaje mi się, że szukanie na Ukrainie partnera dzisiaj jest zadaniem niewykonalnym. Tam nie ma partnera, tam jest tylko ktoś, kto chce maksymalnie wykorzystać naszą spolegliwość, nasze zrozumienie sytuacji. Mam wrażenie, że my uprawiamy politykę po pierwsze nieskuteczną, po drugie bardzo, bardzo naiwną. Politykę, która oparta jest bardziej na życzeniowym myśleniu, niż na politycznym pragmatyzmie” – podkreślił prof. Gil.

http://wolnosc24.pl/2017/10/30/polska-n ... -mysleniu/

Re: Co z tego mamy

: 21 sty 2018, o 05:57
autor: Gość
Jan Parys, by potwierdzić błędne myślenie o doktrynie Giedroycia, cytuje bezczelną wypowiedź pewnego anonimowego polityka z państwa „leżącego na wschód od Polski”:

„Polska musi zawsze, bezwarunkowo nas popierać, bo tak ustalił Giedroyć, a wy w to wierzycie. Musicie nas bronić, bo nie macie tu nic do gadania. To kwatera główna Sojuszu decyduje, gdzie armia polska ma walczyć - my to mamy załatwione w Brukseli. Wy po prostu musicie wykonywać te rozkazy”.

Chcę powiedzieć jasno, że silna niepodległa Ukraina jest ważna dla Polski, natomiast to nie jest tak, że istnienie Ukrainy jest niezbędnym warunkiem istnienia wolnej Polski , dlatego, że Polska jest piątym krajem w Unii po odejściu Wielkiej Brytanii, Polska jest w NATO i UE, jest głównym krajem flanki wschodnie, i będzie istnieć niezależnie od tego, co się dzieje na Ukrainie, czy tam sytuacje jest lepsza czy gorsza.

Oczywiście wpływy rosyjskie na Wschodzie są groźne i dla Polski i dla Europy, ale to nie oznacza, że mamy rezygnować z obrony własnych interesów, że mamy tolerować każde świństwo, tak jak rozbieranie torów, fałszowanie historii, mówienie, że byliśmy okupantami, że byliśmy takim samym totalitaryzmem jak totalitaryzm hitlerowski, że mamy milczeć kiedy kradnie się obrazy z polskich kościołów, kiedy się szykanuje polską mniejszość.

Mówiąc krótko, my się jesteśmy na tyle dużym państwem, że nikt nas nie będzie szantażował, nawet rosyjskim zagrożeniem.


https://www.salon24.pl/u/gotowynawszyst ... nej-polski

Re: Co z tego mamy

: 21 sty 2018, o 06:03
autor: Gość
Wyrozumiałość przejawiła się także w ocenie kryzysu zaopatrzenia gazu w styczniu 2006 roku, gdy odłączono dostawy do największych polskich zakładów przemysłowych. Ukraińcy w czasie surowych mrozów nielegalnie pobierali dla własnych potrzeb tranzytowy gaz z rurociągów, więc dostawy do Polski gwałtownie spadły, gaz przestał dochodzić nawet do odległych Włoch. I choć Gazprom zwiększył dostawy przez Białoruś, a Ukraińcy przyznali się do swoich działań, w Polsce oficjalnie mówiono o „Rosji zakręcającej gazowy kurek”.

Mocno popieraliśmy rewolucję Euro Majdanu, nie pomyśleliśmy jednak, jakie skutki przyniesie otwarcie przez Europę rynku dla ukraińskiej żywności czy otwarcie ruchu bezwizowego dla kraju, w którym grupy uzbrojonych cywili opanowały duże obszary.


http://www.mysl-polska.pl/node/158

Doprawdy trudno zrozumieć jaka racja stanu powoduje, że bezwarunkowo popieramy kraj taki jak Ukraina, który każdego dnia staje się coraz bardziej antypolski i to nawet w działaniach oficjalnych władz, a nie tylko szurniętych nacjonalistów z Prawego Sektora. Ukraina coraz bardziej stacza się w kierunku państwa autorytarnego z obowiązującą oficjalnie doktryną nacjonalistyczną i faszystowską, która jest jeszcze dodatkowo podlana rusofobią i antypolonizmem. Zapewne właśnie ta rusofobia ekscytuje obecnie rządzących nami polityków lewicowych, którzy nazywają się polską prawicą.

Chyba nie ma chyba czegoś takiego co mogliby zrobić Ukraińcy, aby doszło do odmiany naszej polityki względem Kijowa, która od dłuższego czasu prowadzona jest na klęczkach. Gdy ktoś tylko wskazuje na to, że na Ukrainie regularnie dochodzi do ataków na relikty polskości na dawnych Kresach Rzeczpospolitej, albo, że dochodzi do uchwalania prawa wymierzonego w mniejszości narodowe, na przykład zabraniającego nauczania w języku ojczystym, to prawie zawsze zostaje stygmatyzowany jako "agent Putina". Nasi polskojęzyczni politycy wolą zamykać oczy i udawać, że antypolskie ekscesy tam nie występują.

http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/dziwn ... my-absurdu

Re: Co z tego mamy

: 21 sty 2018, o 06:08
autor: Gość
Nie ulega wątpliwości, że Polska jest potężnym graczem na rynku drobiu Unii Europejskiej, a nasze mięso drobiowe było dotychczas najbardziej konkurencyjne. Tymczasem drób z Ukrainy, który coraz bardziej zalewa rynki unijne, może wyprzeć polskie produkty. Wystarczy wspomnieć, że tylko w ubiegłym roku Ukraina, która jeszcze trzy lata temu miała niemal zerowy udział w tym rynku, teraz jest trzecim co do wielkości eksporterem mięsa drobiowego do Europy spośród państw trzecich.

Ukraina wyparła Polskę z pięciu procent rynku drobiu w Europie. Ponadto należy pamiętać, że eksport z Ukrainy ma otwarte drzwi do Unii, gdzie aż 54 proc. stanowi wwóz bezcłowy, 27 proc. import uprzywilejowany, a jedynie 19 proc. to import związany z pełną opłatą celną. Zniesiono cła na ukraińskie wyroby czekoladowe do Unii Europejskiej, tymczasem polscy przedsiębiorcy za eksport wyrobów czekoladowych na Ukrainę muszą je płacić. Oczywiście głównym beneficjentem tego rozwiązania jest prezydent tego kraju Petro Poroszenko, który jest monopolistą na rynku słodyczy i sprzedaje swoje wyroby pod marką Roshen. Ale to nie wszystkie przykłady faworyzowania Ukrainy, bo zapowiadane są dalsze kontyngenty eksportu bezcłowego zbóż z Ukrainy. Skutki tych działań będą katastrofalne dla polskich rolników.

Artykuł opublikowany na stronie: http://naszdziennik.pl/polska-kraj/1823 ... raine.html

Re: Co z tego mamy

: 21 sty 2018, o 08:04
autor: Gość
Tak się zastanawiam ..? Czy to już choroba psychiczna?

Re: Co z tego mamy

: 21 sty 2018, o 08:39
autor: Gość
Tak się zastanawiam ..? Czy to już choroba psychiczna?

A skąd nam to wiedzieć? Skoro coś Ciebie niepokoi to zwróć się do specjalisty. Ale to już chyba pierwszy krok, że sam siebie zaczynasz niepokoić. Na forum nikt ci nie pomoże

Re: Co z tego mamy

: 21 sty 2018, o 09:55
autor: Gość
Słuchając medialnych relacji i wypowiedzi polityków można odnieść wrażenie, jakby cała Polska stała za Ukraińcami w ich konflikcie z Rosją i popierała nasze zaangażowanie w tej sprawie. Nic bardziej mylnego. Prawie połowa Polaków uważa, że angażujemy się za bardzo. Tyle samo nie popiera nawet politycznego wsparcia dla naszego sąsiada. Hasło "wszyscy za Ukrainą" to więc po prostu mit.

http://natemat.pl/152713,polacy-i-ukraina

Re: Co z tego mamy

: 21 sty 2018, o 10:22
autor: Gość
„...nie jestem przeciw niepodległości Ukrainy. Również z tego powodu, że obawiam się jej rozpadu na kilka części, tak jak kiedyś rozpadła się Jugosławia, w co do pewnego momentu też nikt nie chciał wierzyć. A to byłoby dla nas złe, bo obecnie ukraiński wschód i południe jakoś tam równoważą nacjonalistyczny zachód. W razie rozpadu na naszej granicy pojawiłoby się państwo agresywne, jednoznacznie nacjonalistyczne i antypolskie. (...) Tam się budzi demon.”

„Doradca prezydenta Dudy Andrzej Zybertowicz ostatnio powiedział, że dbanie o prawdę powinno ustąpić interesowi bezpieczeństwa państwa. To jest podejście marksistowskie. Ale też nierealistyczne. Tak się po prostu nie da.”, - powiedział rozmówca.

Jednak Zaleski jest przekonany, że taki plan kierownictwa Polski jest nie do zrealizowania, ponieważ boi się ono prawdy. W przeciwieństwie na przykład do prezydenta Izraela, który wspomniał w swoim przemówieniu w Radzie Najwyższej Ukrainy o roli obywateli ukraińskich w Holokauście.

https://wschodnik.pl/polska/item/15324- ... monow.html

Re: Co z tego mamy

: 21 sty 2018, o 11:13
autor: Gość
Wykonując obowiązki dywersanta, kolejne ekipy rządowe w Warszawie nadskakują dyrektoriatowi oligarchów na Ukrainie w sposób do złudzenia przypominający prostytucję. Z polskim interesem państwowym nie ma to nic wspólnego, bo chociaż w polskim interesie państwowym leży istnienie Ukrainy notorycznie skonfliktowanej z Rosją, to przecież – nie mocarstwowej! W interesie polskim leży Ukraina, której istnienie zależy od polskiej życzliwości o którą Ukraina musi codziennie od nowa zabiegać. Tymczasem kuci na wszystkie cztery nogi oligarchowie z Kijowa do perfekcji opanowali sztukę obcinania kuponów od prezentowania Ukrainy jako państwa specjalnej troski, któremu lepiej się nie sprzeciwiać, niczym niesprawnemu umysłowo dziecku – do czego teraz doszła męczeńska palma z powodu hybrydowej wojny z Rosją.

http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3771


Toteż postępowanie rządów w Warszawie, która z tego tytułu powinna zmienić nazwę na „Parszawa”, nie zasługuje nawet na nazwanie go polityką. Bo polityka powinna mieć jakiś cel, tymczasem postępowanie to polega na żyrowaniu w ciemno wszystkiego, na co tylko wpadnie rząd w Kijowie. To jest kurewstwo, a nie polityka. Przynosi to oczywiście rezultaty opłakane, bo cwane ukraińskie rezuny znakomicie opanowały sztukę odcinania kuponów od prezentowania Ukrainy jako państwa specjalnej troski, któremu lepiej się nie sprzeciwiać, podobnie jak szurniętemu dziecku, bo nie wiadomo, czy nie zrobi albo sobie, albo komuś czegoś okropnego.

http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=4065

Re: Co z tego mamy

: 21 sty 2018, o 22:35
autor: Gość
Współczesna inteligencja we wspomnianej postaci kreuje się bowiem na sumienie narodu – narodu, którego tak naprawdę nie ma lub (w bardziej optymistycznej dla niej wersji) – który istniejąc realnie nie będzie spełniał ich oczekiwań. Widać to doskonale na przykładzie polityki wschodniej, a w szczególności stosunków polsko-ukraińskich. Wąskie grona osób mieniących się ekspertami mogą sobie organizować konferencje, sympozja i innego rodzaju spędy, a i tak dynamika społeczna jest nieubłagana. Polacy nie kupują kiczowatego „pojednania”, bo już na odległość zalatuje od niego fałszem. Zupełnie na miejscu jest tu już nie tylko pytanie, jakie korzyści odniesiemy z bezkrytycznego wspomagania sąsiedniego kraju, ale też – dlaczego w ogóle mamy to robić, skoro sąsiad ten się z nami nie liczy.

Nieumiejętność pogodzenia się z faktami, że Polacy właśnie tak reagują na wciskane im na siłę pojednanie z apologetami ludobójców, skłania do ewakuacji na szalupę ratunkową pod nazwą „rosyjski trolling”, któremu zupełnie na serio poświęca się mające sprawiać wrażenie poważnych naukowe konferencje. Rzeczywiście, gdyby moje oczekiwania wobec własnego społeczeństwa i poglądy tegoż tak dramatycznie się rozjeżdżały, to źródeł tego dysonansu sam szukałbym w jakichś czynnikach zewnętrznych. Bo przecież własny naród nie może być tak „proputinowski”, to wszystko wina trolli itd. Jakoś w końcu trzeba ratować własne samopoczucie.

https://kresy.pl/publicystyka/ustawa-wp ... ojednanie/

Re: Co z tego mamy

: 22 sty 2018, o 19:17
autor: rammi
Nie da się czcić walki UPA, a jednocześnie być demokratą i przyjacielem Polski? To tak jakby mówić, że ktoś oddaje hołd żołnierzom SS czy NKWD, a zarazem jest zwolennikiem demokracji i przyjacielem naszego kraju. Tego się nie da pogodzić.

Czytaj więcej: http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/3 ... ,id,t.html

Re: Co z tego mamy

: 24 sty 2018, o 05:54
autor: Gość
Nasuwa się pytanie: jakiego chcemy mieć sąsiada? Europejskiego? Czy też państwo skansen – muzeum zbrodniczych ideologii XX w.? Jak słusznie zauważa prof. Czesław Partacz, „Włochy i Niemcy pozbyli się swoich upiorów. Ukraińcy – niestety nie”.

Wspierając banderowską Ukrainę, środowiska postgiedroyciowskie w praktyce stają nijako w jednym szeregu z ukraińskimi nacjonalistami, biorąc jednocześnie czynny udział w izolowaniu Ukrainy w Europie i świecie. Efekt takiej izolacji mogliśmy naocznie zaobserwować podczas 25-lecia Niepodległości Ukrainy, gdzie na oficjalnych uroczystościach w Kijowie, poza prezydentem Andrzejem Dudą, nie było ani jednego równego randze przedstawiciela z Europy ani ze świata. To wyraźny sygnał nie tylko dla Ukrainy, lecz także dla nas, mówiący: wyhodowaliście sobie przy granicy banderland to się w nim bawcie.

Nikt nie chce umierać za Ukrainę. Postępuje więc powolna izolacja. Europa wycofuje się z ekonomicznej pomocy, orientując się, że niezmierzone potrzeby na Ukrainie przerastają jej możliwości pomocowe. Z pomocą nie kwapi się też USA. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że Ukraina została sama ze swoim problemami. Tylko jeszcze w Polsce część klasy politycznej jest przekonana, że Polska może ten stan rzeczy odmienić (np. idea Trójmorza). Dla świata wszystko jest jasne. Państwa europejskie czy USA, jeśli podejmują jakiś rodzaj gry z Ukrainą, to tylko w celach geopolitycznych z korzyścią dla własnego państwa. Nikt na poważnie ani tym bardziej z troską nie podchodzi do Ukrainy. Nasze elity zdają się czasem nie rozumieć, że w polityce międzynarodowej nie ma przyjaciół, są tylko interesy.


http://www.mysl-polska.pl/1056

Re: Co z tego mamy

: 24 sty 2018, o 16:39
autor: Gość
Ukrainiec, który podczas marszu Ukraińców ulicami Przemyśla w 2016 roku w szamotaninie stracił wyszywankę w barwach UPA zeznał przed przemyskim sądem, że antybanderowskie banery były dla niego obraźliwe, ponieważ Stepan Bandera to dla niego bohater. Z kolei Piotr Tyma zeznawał, że lider OUN nie odpowiada za ludobójstwo na Wołyniu.

https://kresy.pl/wydarzenia/ukraincy-po ... um=browser

Re: Co z tego mamy

: 26 sty 2018, o 21:54
autor: Gość
Ministerstwo spraw zagranicznych Ukrainy jest głęboko zmartwione faktem uchwalenia 26. stycznia 2018 roku przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej projektu ustawy „O zmianie ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu i innych ustaw”. – napisano w piątek w komunikacie opublikowanym na stronie internetowej ministerstwa.

https://kresy.pl/wydarzenia/regiony/ukr ... um=browser