Rajd śmierci pod Tomaszowem Lubelskim

Sugestie oraz uwagi do władz miasta, powiatu i gminy.

Re: Rajd śmierci pod Tomaszowem Lubelskim

Postautor: Gość » 19 gru 2018, o 17:36

19 grudnia 1943 roku: We wsi Dąbrówka pow. Biłgoraj Ukraińcy z Niemcami spalili 34 polskie gospodarstwa, zamordowali 9 Polaków a 8 zabrali do więzienia. We wsi Potok Górny pow. Biłgoraj Ukraińcy z SS „Hałyczyna’ oraz policjanci ukraińscy z Tarnogrodu, Biszczy i Księżopola spalili 60 gospodarstw polskich oraz zastrzelili co najmniej 58 Polaków: „19 grudnia 1943 r. oddział UPA z SS Galizien, pozostający na służbie niemieckiej, dowodzony przez Włodzimierza Darmochwała oraz policja ukraińska pod wodzą komendanta powiatowego Iwana Jurkiwa, a także żandarmi z posterunku w Tarnogrodzie spacyfikowali wsie: Potok Górny, Dąbrówkę i Zagródki. /…/ Gdy Ukraińcy przybyli na plebanię, ksiądz odmawiał brewiarz. Oddali strzał w kierunku drzwi kuchennych, po czym aresztowali księdza, pod zarzutem ukrywania bandytów (...). Esesmani domagali się, aby ksiądz wydał im ukrywających się partyzantów oraz Żydów, jak również wskazał, gdzie jest ukryta broń. Ks. Nowosad nie wydał nikogo (bp E. Ilcewicz).

Oprawcy dołączyli księdza do innych aresztowanych osób, które ustawili w szeregu. Ksiądz wyjął wtedy krzyż, który miał przy sobie, pocałował go i podał go do pocałowania pozostałym aresztowanym. Po pewnym czasie Ukraińcy wywołali księdza z szeregu, mówiąc: Pastor z nami! Wypytywali go o partyzantów i o to, kto ukrywa Żydów. Ksiądz nie wydał nikogo”. (W. Muca, Opinia męczeństwa księdza Błażeja Nowosada (1903-1943), Lublin 2001 s. 65 mps, Biblioteka Diecezjalna w Zamościu). „Jeden z mieszkańców Potoku Górnego, który w czasie napadu ukraińskiego ukrywał się wraz z innymi osobami w kościele, tak opisuje dalsze losy ks. Nowosada: „Siedząc w organach, usłyszałem, jak drzwi kościoła się otworzyły i przez szpary w organach zobaczyłem jak czterech Ukraińców z bronią gnało ks. Nowosada na strych kościoła. Szli szybko. Po jakimś czasie usłyszałem strzały na strychu kościoła. Na strychu zastrzelili tych, którzy tam weszli. Strzelili też do Franciszka Rorata, ale tylko go ranili, nie wiedząc o tym. Rorat potem mi opowiadał, jak męczyli ks. Nowosada. Wkładali mu szpilki pod paznokcie, bili, on piszczał i wreszcie go zastrzelili na strychu.

Później widać było skłute ręce ks. Nowosada” (relacja Józefa Knapa, Potok Górny, 6 kwietnia 2001 r. „Mordowali księdza, bijąc go karabinem po głowie, zdzierano mu paznokcie, wyciągano obcęgami żyły, zdarto mu cześć skóry z pleców. Całe ciało miał pokłute ostrym narzędziem, a na końcu z bardzo bliska strzelono mu w tył głowy, roztrzaskując ją. Ksiądz piszczał i krzyczał, gdyż bardzo cierpiał” (relacja Józefa Grelaka, Potok Górny i Wandy Mroczka, Wożuczyn; Muca, s. 67). 20 grudnia tegoż roku ciało zamordowanego ks. Nowosada przeniesiono na plebanię. Józef Grelak tak ten moment wspomina: „Cały tył głowy wydarty od strzału. Miał sińce ponabijane na twarzy i koło uszu. Były to olbrzymie guzy. Na rękach były ślady kłucia ostrym narzędziem, chyba bagnetem, wyrywane żyły” (relacja J. Grelaka, Potok Górny; Muca, s. 68; za: bp Mariusz Leszczyński; w: http://www.niedziela.pl/…/20…/nd/Ks-Bla ... -1903-1943 )

https://www.facebook.com/groups/1204349 ... 159151317/

Re: Rajd śmierci pod Tomaszowem Lubelskim

Postautor: Gość » 9 lut 2019, o 20:08

Instytut Pamięci Narodowej prowadzi śledztwo, dzięki któremu po raz pierwszy w wolnej Polsce udało się odnaleźć i zidentyfikować ofiary Ukraińskiej Powstańczej Armii. Sprawa dotyczy zbrodni z końca lipca 1946 r. popełnionej na 14 żołnierzach 28. Pułku Piechoty WP w Jaworniku Ruskim na Podkarpaciu.

Przeprowadzone śledztwo pozwoli chociaż w minimalnej części oddać hołd i należny szacunek bohaterom tamtych dni, którzy oddali swoje młode życie w obronie polskiej ziemi przed atakami ze strony nacjonalistów ukraińskich. Godny ponowny ich pochówek po 70 latach spoczywania w bezimiennej zapomnianej mogile pozwoli także najbliższym na oddanie im należnej czci


Czytaj więcej na https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news- ... gn=firefox

Re: Rajd śmierci pod Tomaszowem Lubelskim

Postautor: Gość » 10 lut 2019, o 06:16

Miejscowość Rudka słynęła przed II wojną światową z wyjątkowego patriotyzmu mieszkańców, wśród których tylko jedna rodzina była pochodzenia ukraińskiego. W wyniku klęski państwa polskiego we wrześniu 1939 r. Rudka doświadczyła dwóch okupacji: sowieckiej (1939-1941) i niemieckiej (1941-1944). Jednak największy dramat mieszkańcy przeżyli w wyniku działań ukraińskich nacjonalistów, którzy chcieli oczyścić teren z ludności akcentującej swą polskość.

Do pierwszych mordów doszło pod koniec 1943 r., prawdziwy dramat dokonał się jednak 19 kwietnia 1944 r., kiedy pod osłoną nocy wieś okrążyła sotnia UPA pod dowództwem Iwana Szpontaka ps. „Zalizniak″. Napad na Rudkę był pierwszą akcją sotni sformowanej na przełomie marca i kwietnia 1944 r. w Gorajcu. Upowcy przebrani w niemieckie mundury niemal doszczętnie spalili wieś. Zamordowali 65 osób, w tym siedmioro dzieci. Większość tych, którzy ukryli się w piwnicach swoich domów, spłonęła żywcem lub udusiła się dymem. Niewielkiej grupce Polaków udało się schronić w kościele w Bruśnie Nowym, który znajdował się niedaleko ich zabudowań. Dzięki temu ocaleli, bo upowcy podpalili jedynie plebanię. W Rudce spalono wszystkie domostwa, a wieś przestała istnieć. Pozostali przy życiu mieszkańcy pochowali swych bliskich, następnie zostali zmuszeni do opuszczenia zamieszkiwanych terenów. Dziś po wsi zostały tylko zarośnięte pola, dwa krzyże, kapliczka oraz pomnik w formie głazu i krzyż przy drodze z Chotylubia do Nowego Brusna poświęcone w 60. rocznicę mordu.



Mord w Rudce był początkiem zorganizowanej akcji nacjonalistów OUN-UPA, która miała na celu zmuszenie Polaków zamieszkujących ziemię lubaczowską do wyjazdu za rzekę San. Od tego też czasu napaści i mordy UPA w powiecie lubaczowskim były na porządku dziennym. Wśród miejscowości, które doświadczyły nienawiści UPA, były m.in. Chotylub, Kowalówka, Wólka Krowicka, Dziewięcierz, Radruż, Łówcza, Jędrzejówka, Lipsko, Nowiny Horynieckie czy Wielkie Oczy.

Świadkowie okrucieństwa sprzed 70 lat w Rudce podkreślają, że emocje i pamięć tego, co przeżyli, pozostaną w nich na zawsze. Jednak jak twierdzą, ich intencją nie jest rozdrapywanie ran, zwłaszcza w obliczu obecnych wydarzeń na Ukrainie, ale zbrodnia pozostaje zbrodnią i wymaga przeproszenia ze strony sprawców. Tymczasem żadnego takiego gestu nie widać po drugiej stronie, co sprawia, że do autentycznego pojednania wciąż daleko.

http://www.fronda.pl/blogi/czytanki-daw ... 39006.html

Re: Rajd śmierci pod Tomaszowem Lubelskim

Postautor: Gość » 11 lut 2019, o 05:41

Jedną z bardziej znanych zbrodni UPA popełnionych na terenach Polski pojałtańskiej była tzw. Krwawa Niedziela w Kryłowie. W Niedzielę Palmową 25 marca 1945 roku oddział UPA pod dowództwem Marijana Łukaszewycza „Jahody” (1922-1945) zaatakował wieś Kryłów w powiecie hrubieszowskim.

Celem tej akcji było przede wszystkim ujęcie i zamordowanie Stanisława Basaja „Rysia” (1917-1945) – wówczas majora Milicji Obywatelskiej, wcześniej legendarnego dowódcę partyzanckiego BCh na Zamojszczyźnie, wsławionego obroną mieszkańców tej ziemi przed eksterminacją z rąk okupanta niemieckiego i nacjonalistów ukraińskich.

Stanisław Basaj nie był zwolennikiem sił politycznych tworzących PKWN. Jego akces do MO miał na celu kontynuowanie obrony ziemi hrubieszowskiej przed UPA. Zwłaszcza, że po przejściu frontu Zamojszczyzna stała się obiektem nowej ofensywy UPA. Prędzej czy później musiało dojść i doszło do nieporozumień i konfliktów pomiędzy Basajem a jego przełożonymi z MO i UB, a także z NKWD. Nie układała się również jego współpraca z władzami powiatowymi z ramienia PKWN. Basaj nie palił się do „utrwalania” nowego ustroju. Chciał walczyć z UPA, ale nie ze swoimi dawnymi współtowarzyszami z partyzantki, którzy pozostali w lesie lub byli represjonowani przez NKWD.


http://www.mysl-polska.pl/1814?fbclid=I ... DwiiWWu6Yw

Re: Rajd śmierci pod Tomaszowem Lubelskim

Postautor: Gość » 22 lut 2019, o 10:48

Nocą z 21 na 22 lutego 1944 roku:

W miasteczku Ostrów Lubelski pow. Lubartów upowcy z sotni „Jahody” oraz miejscowi chłopi ukraińscy i z sąsiednich wsi Żabcze, Liski, Kościerzyn i innych dokonali rzezi ludności polskiej mordując około 300 Polaków.

We wsi Tuczna pow. Przemyśl banderowcy zamordowali około 40 Polaków, w tym 3-letnią dziewczynkę poćwiartowali siekierą. Zginęli m. in.: Błaszczyszyn Katarzyna l. 30, jej córka Stefania l. 4, Górski Andrzej l. 28, Wojciech l. 16, Marcin l. 35, Anna l. 30, jej córka l. 4, Górski Piotr l. 76, Rozalia l. 28, jej córka l. 4, Górski Marcin l. 24, jego siostra Maria l. 17, Józef l. 32, Katarzyna l. 28, córka Józefa l.7, Michał l. 35, Józef l. 69, Górniak Maria l. 45, Katarzyna l. 12, Grzeszczyszyn Jan l. 45, Iwaków Ignacy l. 72, Mikołaj l. 45, Ostaszewska Wiktoria l. 65, Katarzyna l. 19, Wojciech l. 19, Maria l. 3, Anna l. 28, Anna II l. 35, Władysław l. 16, Słabicki Franciszek l. 29, Wojciech l. 5, Szpak Jan l. 63, Tur Katarzyna l. 63, Władysław l. 16, Winnicki Jan l. 32, Józefa l. 28 (Kubów..., jw.).

Re: Rajd śmierci pod Tomaszowem Lubelskim

Postautor: Gość » 7 kwie 2019, o 10:54

"Pamiętajcie o nas przynajmniej wy przyjaciele nasi". Ten napis znajduje się na grobie ofiar mordu UPA w Łubczu spoczywających na cmentarzu w Gródku.

5 kwietnia 1944 r. w Wielką Środę banderowcy dokonali mordu na 115 mieszańcach wsi Łubcze w powiecie Tomaszów Lubelski. Banderowcy okrążyli wieś. Większość bezbronnych mieszkańców wsi podstępem zagnali w jedno miejsce. Kazali im schować się do dołów po wybranej glinie, tłumacząc, że to uchroni ich podczas walki. Gdy ludzie leżeli w dołach, bandyci wszystkich zastrzeli.

Po mordzie prawie całą wieś spalono. Miejsce, gdzie doszło do zbrodni, upamiętnia obelisk z tablicą, na której zapisano blisko 100 nazwisk pomordowanych oraz zawarto informację o 15 bezimiennych ofiarach, prawdopodobnie uciekinierach z Wołynia. Do dziś nie wiadomo, jaka sotnia ich zamordowała.

Tego samego dnia we wsi Jarczów pow. Tomaszów Lubelski banderowcy zamordowali 18 Polaków. W walce z UPA poległo 50 partyzantów AK (w tym dwaj ciężko ranni dowódcy: "Zawisza" i "Malik", którzy popełnili samobójstwo nie chcąc dostać się w ręce ukraińskie).
--------------------
W iosną 1944 roku OUN-UPA objęły swymi bandyckimi akcjami całe południowo-wschodnie pogranicze państwa polskiego. Oprawcy z dziką zaciekłością kontynuowali dzieło niszczenia tych terenów. W czasie tych pogromów ludność ginęła od siekier, noży i strzałów karabinowych. Zmusiło to pozostałych przy życiu mieszkańców do opuszczenia swoich gospodarstw i przeniesienia się do Tomaszowa lub innych miast. Ze szczególną zaciekłością bandyci UPA likwidowali także wszystkie polskie oddziały partyzanckie. W latach 1944-1947 w powiecie tomaszowskim działała sotnia Dmytra Karpenko "Czausa", Wasyla Krala "Jara", "Wołodi", które dokonywały rzezi Pola­ków. Sotnie te były podporządkowane szowiniście ukraińskiemu Mirosławowi Onyszkiewiczowi. Niekorzystny dla Niemców rozwój sytuacji na froncie wschodnim zmusił przywódców OUN i UPA do przyśpieszenia realizacji planów opanowania południowej Lubelszczyzny. Począwszy od 5 kwietnia bandy ukraińskie "Żeleźniaka" i "Jahody" rozpoczęły brutalny atak na linii od Jarczowa przez Chodywańce, Szlatyn, Łubcze, Podlodów, Żemiki, Rokitno, Posadów, Steniatyn do Telatyna. Na całej tej linii polskie oddziały partyzanckie AK i BCh dzielnie broniły wymienionych miejscowości, nie dopuszczając bandytów do wejścia w głąb Zamojszczyzny.
Po zajęciu tych ziem przez Armię Sowiecką w 1944 roku wielu Ukraińców gorliwie współpracowało z nową polską władzą w prześladowaniu Polaków i zsyłaniu ich na Sybir.

https://www.facebook.com/photo.php?fbid ... =3&theater

Re: Rajd śmierci pod Tomaszowem Lubelskim

Postautor: Gość » 8 kwie 2019, o 19:26

"...Siadając do śniadania wraz z rodziną do suto zastawionego stołu, popijając wieczorem alkohol czy spędzając swobodnie czas na rodzinnym spacerze – nie zapominajcie, że nie zawsze Polacy mogli cieszyć się ze Świąt Wielkanocnych. 74 lata temu na Wołyniu, w tym najważniejszym dla katolików okresie w roku, Ukraińcy dopuszczali się strasznych zbrodni na naszym rodakach. Wyobraźcie sobie, że siedzicie dzisiaj w domu z rodziną – wpada kilku zwyrodnialców, bagnetem przebija Twojego ojca, gwałci wasze żony, siostry, dzieci nabija na pale a Ciebie żywcem podpalają. Takie rzeczy tam się działy i dokonywali ich ukraińscy zbrodniarze z UPA. ..."

Re: Rajd śmierci pod Tomaszowem Lubelskim

Postautor: Gość » 18 maja 2019, o 07:46

28 marca 1944 roku we wsi Tarnoszyn pow. Rawa Ruska (Tomaszów Lubelski) upowcy z udziałem policjantów ukraińskich ze Szczepiatowa, dokonali drugiego napadu. Razem z rzezią dokonaną nocą z 17 na 18 marca , wymordowali 178 Polaków: 140 z Tarnoszyna oraz uciekinierów ze innych wsi, 21 z Ulhówka oraz 17 z Dynisk, spalili wszystkie gospodarstwa polskie, plebanię i kościół.

Katarzyna Ciszek - z dzieckiem na ręku, już wydostała się z domu, uciekała, kto może wiedzieć, po co i za czym - pozostawiając chłopca - wróciła do domu, by zabrać coś ważnego. Wybiegła i za progiem dostała kolbą karabinu w głowę. Upadła, banderowiec strzałem w brzuch pozbawił ją życia. Synek Eugeniusz doczołgał się do matki, usiadł, przytulił się i tak ich rano odnalazł ojciec.

http://polishholokaust.blogspot.com/201 ... oszyn.html

Re: Rajd śmierci pod Tomaszowem Lubelskim

Postautor: Gość » 25 maja 2019, o 20:52

W latach 1943–1945 na Wołyniu i w Galicji Wschodniej ukraińscy nacjonaliści wymordowali 100 tysięcy Polaków. Do zbrodni tej posłużyły im głównie prymitywne narzędzia rolnicze – siekiery, widły i cepy. Gdzie wtedy była Armia Krajowa? Gdzie było Polskie Państwo Podziemne? Dlaczego nic nie zrobiono, by ratować polską ludność cywilną? Dlaczego Wołyniacy konali w osamotnieniu?

Piotr Zychowicz udziela na te pytania szokującej odpowiedzi. Armia Krajowa zlekceważyła banderowskie zagrożenie, zignorowała liczne ostrzeżenia o nadciągającym niebezpieczeństwie. Wszystkie wysiłki skupiła bowiem na szykowaniu przyszłego powstania – operacji "Burza". Dowódcy AK nie chcieli walczyć z UPA, by nie „trwonić” sił potrzebnych im do walki z Niemcami. Do końca wierzyli, że z banderowcami uda się dogadać. Gdy Polskie Państwo Podziemie podjęło wreszcie interwencję, była ona tragicznie spóźniona i niewystarczająca. Niestety AK na Wołyniu całkowicie zawiodła.

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4887795/ ... pastwe-upa

Re: Rajd śmierci pod Tomaszowem Lubelskim

Postautor: Gość » 25 maja 2019, o 21:24

W latach 1943–1945 na Wołyniu i w Galicji Wschodniej ukraińscy nacjonaliści wymordowali 100 tysięcy Polaków. Do zbrodni tej posłużyły im głównie prymitywne narzędzia rolnicze – siekiery, widły i cepy. Gdzie wtedy była Armia Krajowa? Gdzie było Polskie Państwo Podziemne? Dlaczego nic nie zrobiono, by ratować polską ludność cywilną? Dlaczego Wołyniacy konali w osamotnieniu?

Piotr Zychowicz udziela na te pytania szokującej odpowiedzi. Armia Krajowa zlekceważyła banderowskie zagrożenie, zignorowała liczne ostrzeżenia o nadciągającym niebezpieczeństwie. Wszystkie wysiłki skupiła bowiem na szykowaniu przyszłego powstania – operacji "Burza". Dowódcy AK nie chcieli walczyć z UPA, by nie „trwonić” sił potrzebnych im do walki z Niemcami. Do końca wierzyli, że z banderowcami uda się dogadać. Gdy Polskie Państwo Podziemie podjęło wreszcie interwencję, była ona tragicznie spóźniona i niewystarczająca. Niestety AK na Wołyniu całkowicie zawiodła.

A wołyńskim Polakom pomóc w zasadzie nie próbowano (chodzi mi o pomoc na skalę większą, niż organizowana przez miejscową AK).
W 1944 roku lwowscy endecy postulowali, by w obliczu zagrożenia fizyczną eksterminacją zmienić priorytety – z przygotowań do akcji „Burza” (walki z Niemcami w celu wymuszenia na ZSRR uznania rządu londyńskiego i „ryskich” granic) na samoobronę przed UPA. Ich propozycje zostały przez dowództwo AK odrzucone.

https://www.salon24.pl/u/p-skwiecinski/ ... -pamietamy


Wróć do „Władze samorządowe i polityka lokalna”