Rajd śmierci pod Tomaszowem Lubelskim

Odpowiedz


To pytanie jest elementem zabezpieczającym przed automatycznym zamieszczaniem postów.
Emotikony
:shock: :? 8) :lol: :x :P :oops: :cry: :evil: :twisted: :roll: :!: :?: :idea: :arrow: :| :panzielony:

BBCode włączony
[Img] włączony
[Flash] wyłączony
[URL] włączony
Emotikony włączone

Przegląd tematu
   

Rozwiń widok Przegląd tematu: Rajd śmierci pod Tomaszowem Lubelskim

Re: Rajd śmierci pod Tomaszowem Lubelskim

Post autor: Gość » 11 lip 2018, o 22:09

Łubcze (lubelskie) - relacja Pana Zbigniewa, naocznego świadka mordów


Ukraińska banda umundurowana częściowo i dobrze uzbrojona (jak mówił Pan Zbigniew cały batalion)... niektóre źródła podają, że ktoś miał nawet polską opaskę, mówili po polsku...dlatego część ukraińskich mieszkańców mówiła na wszelki wypadek, że są Polakami...i przez to też zginęła w tej rzezi...


Banda szła od strony łąki. Po drodze "[***]****y" bili (zabijali) już Polaków w ich gospodarstwach, tam gdzie ich tylko spotkali...podpalali domy. Pozostałych mieszkańców wsi spędzili w jedno miejsce - dołek zwany "gliniskiem" - tam, gdzie dziś znajduje się pomnik ku pamięci pomordowanych. W tym miejscu zamordowano największą liczbę mieszkańców...


Ojciec Pana Zbigniewa obudził się, bo wydawało mu się, że gęsi stukają dziobami do drzwi domu. Kiedy otworzył oczy zobaczył już czerwoną łunę za oknem...słychać było krzyki i wystrzały. Jak się okazało, bandyci przekręcili klucz, który tkwił w drzwiach, żeby uniemożliwić mieszkańcom domu ucieczkę... chcieli spalić ich żywcem, jak wielu innych palonych żywcem w domach czy kościołach. Domy były kryte przeważnie słomianą strzechą, więc paliły się jak zapałki.. Ojciec pobudził wszystkich, żeby jak najszybciej ratować się z pożaru...



https://jezierzyce242.blogspot.com/2018 ... a.html?m=1

Re: Rajd śmierci pod Tomaszowem Lubelskim

Post autor: Gość » 14 cze 2018, o 13:46

Obrazek


Bogusław Paź
5 godz.
Panie Prezesie, Pan się nie boi! Jak napisano: "Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli... ." (J, 8:32) Od siebie dodam: za darmo.

Re: Rajd śmierci pod Tomaszowem Lubelskim

Post autor: Gość » 8 cze 2018, o 11:07

dr S. Solak "Ludobójstwo ukraińskie w pow. biłgorajskim i zamojskim w latach 1944-47 ...

https://www.youtube.com/watch?v=GH_LYo43r2Q

Re: Rajd śmierci pod Tomaszowem Lubelskim

Post autor: Gość » 4 cze 2018, o 22:37

Na miejsce 15000 Polaków wysiedlonych z 63 wsi powiatu hrubieszowskiego przesiedlono też około 7000 Ukraińców z powiatu zamojskiego w ramach realizowanej od połowy stycznia do marca 1943 roku tzw. Ukraineraktion.

Celem tej akcji miało być stworzenie „pasa ochronnego” z ludności ukraińskiej, który osłaniałby kolonie niemieckie przed atakami polskiej partyzantki. Wedle hitlerowców Ukraińcy świetnie nadawali się do tej roli ze względu na ich wrogość do Polaków.

https://bohdanpietka.wordpress.com/2017 ... jszczyzny/

Re: Rajd śmierci pod Tomaszowem Lubelskim

Post autor: Gość » 27 maja 2018, o 06:34

Obojętność władz naszej Rzeczpospolitej, wobec fałszerstw ukraińskiej polityki historycznej, zobowiązuje do popularyzacji opisów barbarzyństwa OUN-UPA wobec obywateli II Rzeczpospolitej.

Jak już powszechnie wiadomo, rdzeń kadrowy UPA, ludobójczej organizacji kojarzącej się jednoznacznie z krwawymi i okrutnymi zbrodniami, stanowili ludzie przeszkoleni w mordowaniu przez nazistów. Mianowicie ukraińscy radykalni nacjonaliści wzięli bardzo aktywny udział w Holokauście.
W sytuacjach, w których normalni ludzie załamywali się i popadali w obłęd z obliczu przerażających scen nieludzkich okrucieństw, oni "przetrwali". Takie potwory potem przekazywały swoje "doświadczenie" kolejnym adeptom zbrodni.
Po dezercji nadal zabijali. "Działalność" i ideologia OUN-UPA to taka "inżynieria społeczna" polegająca na zabijaniu.
O ukraińskich kolaborantach - policjantach, po ich dezercji z "brudnej służby", napisał John-Paul Himka, tekst polskiego tłumaczenia autorstwa Wiesława Tokarczuka.


http://si.neon24.pl/post/138439,nie-ban ... ukraina-17

Re: Rajd śmierci pod Tomaszowem Lubelskim

Post autor: Gość » 26 maja 2018, o 20:29

27 maja 1943 r. polała się niewinna krew polska w następnym masowym mordzie Niemilii k. Bystrzyc. Wieś oddalona od stacjonujących w Bystrzycach Niemców tylko 3 km. Niemcy byli uzbrojeni, mieli też łączność telefoniczną z jednostką wojskową w Bereznem. Nie reagowali na straszliwy krzyk żywcem palonych i mordowanych w mongolski sposób .I my też, Polacy w okolicznych wsiach, jak zahipnotyzowani, słuchaliśmy krzyków mordowanych ludzi i palonego bydła. Potworna noc i straszliwy ranek! Wszyscy z Niemcami szli na wizję do Niemilii…

Okazało się, że banderowcy nocą otoczyli wieś Niemili, następnie wszystkich spędzili do dużej stodoły i żywcem palili. Palili też bydło. Ktokolwiek uciekał był mordowany siekierą. piką, nożem…

http://niezwykle.com/27-maja-1943-r-pol ... ienawisci/

Re: Rajd śmierci pod Tomaszowem Lubelskim

Post autor: Gość » 26 maja 2018, o 12:04

Po krwawym rozprawieniu się z rodziną stryja bandyci pojechali do położonej bliżej wsi zagrody Żukowskiego Feliksa. Okrążyli dom, wpadli do mieszkania, gdzie zastali Feliksa, jego żonę i córkę Anię lat 16. /.../ Wszyscy troje zostali zarąbani siekierą, a ciała ich wywleczono z domu i wrzucono na furmankę./.../ Banda z trzema okrutnie porąbanymi ciałami Żukowskich podjechała do leżącego już pośrodku wsi gospodarstwa Kwiatkowskich. Rodzina Kwiatkowskich składała się z dwojga staruszków, syna Józefa (inwalidy) i córki z mężem i czteroletnią córeczką. Szybko okrążyli całe obejście, wywlekli wszystkich na podwórko, powiązali im ręce do tyłu i władowali na furmanki. Kulawego Józia przywiązali sznurem do wozu i pojechali polną drogą poza wsią, prowadzącą do traktu wiodącego z Jarosławicz do Targowicy. Józek w strasznych męczarniach biegł dopóki mógł za wozem, w końcu padł i tak go wlekli drogą dalej, aż do lasu położonego na końcu wsi, w pobliżu traktu targowickiego. Tu na skraju lasu przygotowany był dół i miejsce kaźni. Szybko rozprawili się z rodziną Kwiatkowskich, rąbiąc ich siekierami i wrzucając do wykopanego dołu.

https://www.facebook.com/groups/1204349 ... 210062113/

Re: Rajd śmierci pod Tomaszowem Lubelskim

Post autor: Mohort » 25 maja 2018, o 18:59

Z moich osobistych, traumatycznych przeżyć na tych terenach, szczególnie mocno utkwiły
mi w pamięci trzy wydarzenia z udziałem ukraińskich bandytów. Dlatego też, jako świadek
owych przejść, z okazji tej rocznicy uważam za słuszne przypomnieć je, zwłaszcza teraz, gdy
mamy do czynienia z bezprzykładnym zamazywaniem prawdy na ten temat. Zanim jednak o
szczegółach, to pozwolę sobie pokrótce na kilka uwag wstępnych.
Urodziłem się ( i przez wiele lat mieszkałem) w „kolonii” Turyna*) – wieś Tarnoszyn, pow.
Tomaszów Lubelski ( dawniej Rawa Ruska, woj. lwowskie). Jest to miejscowość położona przy
obecnej granicy polsko-ukraińskiej, dawniej ściśle związana gospodarczo i kulturowo z regionem
lwowskim. Tę moją miejscowość – przed II wojną – zamieszkiwali głównie Polacy i częściowo
Ukraińcy. Na Turynie spośród 27 rodzin było tylko pięć rodzin ukraińskich, w tym jedna mieszana.
Natomiast nasza macierzysta wieś Tarnoszyn to duża miejscowość licząca na koniec 1939 r około
280 rodzin, a jej początek sięga czasów Władysława Jagiełły. W Tarnoszynie 2/3 ludności to byli
Polacy, resztę stanowili Ukraińcy wyznania prawosławnego. Do okupacji te dwie nacje
koegzystowały ze sobą bez większych problemów, uczestnicząc nierzadko wspólnie w
uroczystościach religijnych w kościele i cerkwi.
Charakteryzując omawiany teren, nie sposób pominąć stosunków społeczno-politycznych w okresie
międzywojennym, w odniesieniu do tych miejscowości położonych na omawianym „skraju
Kresów”. Dotyczy to przede wszystkim osad i wsi rozlokowanych wokół moich rodzinnych –
Tarnoszyna i Turyny – które w znacznym stopniu ucierpiały od upowskich napadów. Są to min:
Chodywańce, Dyniska, Jarczów, Korczmin, Kornie, Machnów, Lubycza królewska, Szczepiatyn,
Wasyłow, Żerniki oraz inne, położone nieco dalej.

http://kresykedzierzynkozle.pl/wp-conte ... dobrze.pdf

Re: Rajd śmierci pod Tomaszowem Lubelskim

Post autor: Gość » 20 maja 2018, o 22:06

Oddajmy głos uczestnikowi walk w szeregach UPA na terenie powojennej południowo-wschodniej Polski, Iwanowi Krywućkiemu:

„Gdyby strona polska nie zdecydowała się na przeprowadzenie przymusowej deportacji ludności, to nigdy nie pokonałaby UPA. Nie utrzymałoby się tych osiemnaście sotni, ale nie zdołaliby nas zniszczyć całkowicie, jakieś formy oporu trwałyby i tliły się nadal”.

Outsider? Rozmowa z Iwanem Krywuckim, uczestnikiem walk na Zakerzoniu [w:] B. Huk (red.), Za to że jesteś Ukraińcem. Wspomnienia z lat 1944-1947, Koszalin-Warszawa-Przemyśl 2012, s. 348-349.

https://kierunki.info.pl/2017/02/marcin ... arodowcow/

Re: Rajd śmierci pod Tomaszowem Lubelskim

Post autor: Gość » 20 maja 2018, o 21:05

19 kwietnia 1944 roku, tuż po świętach Wielkanocnych, o świcie w okolicy kościoła w Nowym Bruśnie już widać było obcych Ukraińców, ludzie się pochowali do kościoła. Mieszkający nieopodal Herda na chwilę wyszedł z kościoła i złapali go, zaczęli wypytywać, gdzie tu się zaczyna Rudka, odpowiedział, że od kościoła. Nakazali mu nanieść słomy do plebanii i zabudowań gospodarczych, potem go zastrzelili a zabudowania spłonęły. Tymczasem jeden z mieszkańców Rudki poszedł o świcie na polowanie, chciał ustrzelić sarnę w okolicy Lasu Karpina, niestety natknął się na zainstalowaną placówkę ukraińską, która była jednym z punktów okrążających właśnie wieś, zadusili go, by się nie ujawniać. Wtedy to duża ilość uzbrojonych ludzi z okolicznych wsi, gdzie byli zwerbowani do świeżo formowanej sotni UPA, szczelnym pierścieniem otoczyła wieś już w nocy. Każda drużyna miała swój odcinek i zabezpieczyli go. Dowódcą sotni, która przeprowadziła napaść na Rudkę był Iwan Szpontak „Zalizniak”, który sam nie brał udziału w akcji – był pomiędzy Chotylubiem a Rudką na potoku i zajmował się koordynacją działań.

http://horyniec.info/14212/uroczystosc- ... h-w-rudce/
Ale bohaterskie heroje sława :roll:

Rudka spaliła się bardzo szybko, praktycznie wszystkie domy były drewniane, były też kryte słomą. Gdy UPA opuściła Rudkę, zostało jedno wielkie pogorzelisko. Pospiesznie zebrano 65 zamordowanych i pochowano na cmentarzu w Nowym Bruśnie w zbiorowej mogile. W wiosce nie ostały się nawet deski, dlatego zawinięto ciała tylko w prześcieradła i tak ich zakopano. Gdy na Hucie Złomy Polacy pytali sąsiadów Ukraińców: co to tam się działo? Można było usłyszeć: Hospody znaje (Pan Bóg wie…). Ale Ukraińcy wiedzieli, często w nocy było widać, jak zbierali się w domach, schodzili z okolic i naradzali się, planowali (dane osobowe osoby relacjonującej te wydarzenia dostępne u autora artykułu). Rok 1944 spłynął Polską krwią w powiecie lubaczowskim, wtedy to „krwawego aprila” dotarły do nas bandy i zaczęły wdrażać w życie wypróbowane na Wołyniu metody zastraszania i wyniszczania Żywiołu Polskiego.


http://zlubaczowa.pl/index.php/news/wyd ... -przez-upa

Re: Rajd śmierci pod Tomaszowem Lubelskim

Post autor: Gość » 18 maja 2018, o 15:08

18 maja 1943 r. żandarmeria niemiecka oraz kolaborujące formacje ukraińskie spacyfikowały wieś Szarajówka w powiecie biłgorajskim na Lubelszczyźnie, paląc żywcem większość jej mieszkańców. Zginęło 59 osób, w tym 30 dzieci. Najmłodsze miało 6 miesięcy.

http://prawy.pl/71403-spalili-zywcem-30 ... rajowce-2/

Re: Rajd śmierci pod Tomaszowem Lubelskim

Post autor: Gość » 16 maja 2018, o 12:49

Pułki dywizji SS Galizien, przy współdziałaniu UPA, policji ukraińskiej i miejscowych grup paramilitarnych, na początku 1944 r. przypuściły generalny szturm na polskie i radzieckie siły partyzanckie na południowo-wschodniej Lubelszczyźnie. Żołnierze dywizji SS brali udział w akcjach pacyfikacyjnych o kryptonimie "Werwolf" na Zamojszczyźnie, gdzie "oczyszczanie" odbywało się ze szczególną brutalnością. Celem tych operacji było przygotowanie terenu dla niemieckich kolonistów i polityczne opanowanie Chełmszczyzny.

http://www.nawolyniu.pl/artykuly/esesmani.htm

Re: Rajd śmierci pod Tomaszowem Lubelskim

Post autor: Gość » 3 maja 2018, o 12:03

Przysiółek Radruża Jamnice, który teraz jest po stronie Ukraińskiej, był miejscem, gdzie mieszkali Polacy. Już w 1944 roku na wiosnę tworzą się oddziały UPA w naszym regionie i od razu zaczynają działalność terrorystyczną. Ze wschodu od Wołynia masowo uciekają Polacy za San i ostrzegają Polaków napotkanych po drodze przed UPA. Wielu postanawia uciekać. Bardzo często Polacy w dzień przebywali w swoich gospodarstwach, pracując w nich, a wieczorami udawali się na przykład do Horyńca, czy też chowali się po lasach, gdzie czuli się bezpieczniej, niż w położonych na odludziu międzyleśnych przysiółkach. 23 kwietnia 1944 roku ludzie z Jamnic pod wieczór zbierali się do swoich kryjówek, niestety nie zdążyli tym razem. Ukrainiec z sąsiedniej wioski zatrzymał ich dając czas banderowcom na okrążenie wioski. Nagle zeszli się ze wszystkich stron do wioski i zebrali mieszkańców w jedno miejsce. Jeden z leżących Polaków postanowił uciekać bo wiedział, że zaraz go zastrzelą. Upowcy zaczęli strzelać za nim, ale uciekł i ukrył się na strychu jednego z domów. Wywołało to panikę i inni zaczęli uciekać, upowcy zaczęli ich ścigać. Niektórym udało się uciec, inni zostali brutalnie zamordowani. Józef Ryba został zadźgany nożem i dobity strzałem z broni palnej. Julian, Jan i Kazimierz Benedykowie zostali zamordowani w młynie. Zginęli też: Wojciech Jacek, Franciszek Jacek, Kazimierz Ryba, Katarzyna Zelik, Jan Hałucha.

Upowcy podpalili domy i jednocześnie zabrali się do rabunku. Kradli żywność, cenniejsze przedmioty, jednocześnie naigrywali się wyzywając Polaków na różne perfidne sposoby. W oddali było słychać krzyki, płacze, ryk zwierząt i ciągłe strzały. Wielu Ukraińców z Radruża cieszyło się na ten widok. Potem dokańczali rabunek biorąc wszystko co tylko możliwe, nawet ule z pszczołami.


http://horyniec.info/8763/mordyw-radruzu/

Re: Rajd śmierci pod Tomaszowem Lubelskim

Post autor: Gość » 1 maja 2018, o 21:40

19 kwietnia 1944 roku, tuż po świętach Wielkanocnych, o świcie w okolicy kościoła w Nowym Bruśnie już widać było obcych Ukraińców, ludzie się pochowali do kościoła. Mieszkający nieopodal Herda na chwilę wyszedł z kościoła i złapali go, zaczęli wypytywać, gdzie tu się zaczyna Rudka, odpowiedział, że od kościoła. Nakazali mu nanieść słomy do plebanii i zabudowań gospodarczych, potem go zastrzelili a zabudowania spłonęły. Tymczasem jeden z mieszkańców Rudki poszedł o świcie na polowanie, chciał ustrzelić sarnę w okolicy Lasu Karpina, niestety natknął się na zainstalowaną placówkę ukraińską, która była jednym z punktów okrążających właśnie wieś, zadusili go, by się nie ujawniać. Wtedy to duża ilość uzbrojonych ludzi z okolicznych wsi, gdzie byli zwerbowani do świeżo formowanej sotni UPA, szczelnym pierścieniem otoczyła wieś już w nocy. Każda drużyna miała swój odcinek i zabezpieczyli go. Dowódcą sotni, która przeprowadziła napaść na Rudkę był Iwan Szpontak „Zalizniak”, który sam nie brał udziału w akcji – był pomiędzy Chotylubiem a Rudką na potoku i zajmował się koordynacją działań.

http://horyniec.info/14212/uroczystosc- ... h-w-rudce/

Re: Rajd śmierci pod Tomaszowem Lubelskim

Post autor: Gość » 28 kwie 2018, o 07:43

Na Ukrainie rusza program identyfikacji „ofiar konfliktu polsko-ukraińskiego z lat 1939-1947”, z udziałem ukraińskich badaczy z Ukrainy, a także z Polski. Celem ma być stworzenie „maksymalnie dokładnej” listy ofiar, przy czym badania mają dotyczyć przede wszystkim zabitych Ukraińców.
https://kresy.pl/wydarzenia/ukraincy-z- ... um=browser
Dr Leon Popek: Niestety w dalszym ciągu wszystko jest zablokowane w tej sprawie. Zatem nawet, jeśli te szczątki są gdzieś odnajdywane, to nie jesteśmy do nich dopuszczani. Nie mamy możliwości brać udziału w ekshumacjach i pochówkach. Sytuacja nie jest dobra.

Mateusz Antczak: Dlaczego strona Ukraińska tak blokuje polskie ekshumacje ofiar Rzezi Wołyńskiej, stawiając zaporowe warunki, których wiadomo, że Polska przyjąć nie może?

Dr Leon Popek: To jest odpowiedź na rozebranie pomnika w Hruszowicach.

Mateusz Antczak: Czy strona ukraińska obawia się, że po tych ekshumacjach będą po prostu ogólnodostępne dowody na okrucieństwo bojówek OUN-UPA w stosunku do polskich mieszkańców tamtych terenów?

Dr Leon Popek: Trudno mi to sugerować. Tak daleko nawet nie myślę. Tu nawet nie chodzi o 1943 r. Mamy tu przykład, gdzie chcieliśmy szukać i ekshumować żołnierzy z września 1939 r., którzy zginęli z rąk NKWD. Ostatnio nie zostaliśmy dopuszczeni do ekshumacji i pochówku ofiar NKWD w Łucku, gdzie ok. 2 tys. osób zostało zamordowanych 23 czerwca 1941 r. W tej grupie na pewno znaczna grupa to Polacy. Pomimo argumentu, że zamordowało NKWD, nie zostaliśmy dopuszczeni. Nie chodzi więc jedynie o UPA. Nie zostaliśmy również dopuszczeni do ekshumacji żołnierzy polskich, którzy zginęli w obronie Lwowa, tj. około 1000 osób. Znamy 30 miejsc, gdzie oni leżą. Tam sytuacja jest najbardziej dramatyczna, ponieważ doły, w których leżą nasi żołnierze, są rozkopywane przez tzw. czarnych archeologów w poszukiwaniu artefaktów, czyli nieśmiertelników, guzików itd. Te groby są zatem rozkopywane, a nieśmiertelniki są zabierane. Problem jest taki, że nawet jeśli za kilka lat strona ukraińska dopuści nas do ekshumacji, to te szczątki będą bezimienne. Ukraińcy będą mogli wtedy powiedzieć: „Jaki macie dowód, że to są Polacy?” Tych dowodów nie będzie, bo te szczątki zostały wcześniej obrabowane.

http://www.radiomaryja.pl/informacje/wy ... szowicach/

Na górę